• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: daria13  napisał(a): 

> Ok. Przyznaję się, że jestem zbyt mało wyrozumiała dla Harrego, ale to dlatego,
>  
> że chcę go skontrastować z postacią więźnia. To jest biedny, nieszczęśliwy 
> człowiek, który ma rzeczywiście dobre chęci, pragnie przemiany, ale brakuje mu 
> zdecydowania, zaradności, siły przebicia, jakbyśmy to dziś powiedzieli. Z 
> pewnością nie jest zły i z pewnością należy mu współczuć. 
> Ale o ile ja mogę się przyznać do tego, że oceniałam Harrego zbyt krytycznie, 
> to wydaje mi się, że Ty jednak za dużo wymagasz od więźnia. On chce "uczciwie 
> pozbyć się kobiety" (może to nie sarkazm u Faulknera), bo przecież nie może jej
>  
> zabrać do więzienia i nie może jej nic zaoferować. Wiem, że zakończenie Starego
>  
> celowo złagodziłam, pojechałam jak to się mówi, ale to było trochę w formie 
> żartu a trochę, żeby spróbować Ci uświadomić, że on nie jest taki zły do końca:
> )
> Myślę, że nie uda nam się rozstrzygnąć kwestii po czyjej stronie stał Faulkner,
>  
> bo może tak naprawdę i do końca to on nie był tak na sto procent za i przeciw, 
> może powinniśmy pójśc na jakiś kompromis i podejść do obu tych postaci z 
> większym zrozumieniem,czy choćby z próbą zrozumienia, może Faulkner przedstawił
>  
> nam dwóch facetów, o dwóch różnych postawach życiowych i im obu sugeruje nam 
> współczuć, bo obaj mają w sumie przechlapane, tylko każdy inaczej, z innego 
> powodu, ale oni obaj przecież znaleźli jakieś ukojenie w tym cholernym 
> więzieniu stanowym?
> Zakończenia obu powieści są różne, utrzymane w zupełnie różnym tonie i 
> nastroju, bo opowiadają o bardzo różniących się między sobą bohaterach i 
> historiach, ale w sumie obaj kończą tak samo, bo Harry nie wygląda na takiego 
> do końca przegranego, będzie mógł kontemplować swój smutek do końca dni swoich.
> Ta koncepcja zrodziła się w mojej głowie teraz, znienacka i odruchowo, więc nie
>  
> jest do końca przemyślana, ani przeanalizowana, ale wyniknęła ona w moim 
> przypadku z chęci dojścia z Tobą do jakiegoś kompromisu, ale może nie jest ona 
> aż tak głupia;)Czy naprawdę ani przez chwilę nie współczułeś więźniowi, nie 
> chciałeś, żeby skończył się jego koszmar walki z żywiołem i z ludźmi , którzy 
> go nie rozumieją? Ja czytając Dzikie palmy w sumie nie pogardzałam Harrym, ani 
> go nie obwiniałam, tylko mu współczułam. 
> Czy mógłbyś sprawę przemyśleć pod tym kątem, czy jednak pójdziesz w zaparte z 
> tym nieszczęsnym więźniem? Jeśli to drugie, to zrozumiem, ale nie poprę i chyba
>  
> wtedy nie dojdziemy do porozumienia, co zresztą wcale nie jest konieczne:)))
> U mnie też się trochę wypogodziło, może jest jeszcze jakaś nadzieja;)
> Pozdrawiam pełna wiary w poprawę (pogody, znaczy:)))

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się