• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

anikl  napisała: 

> Gość portalu: anuszka  napisał(a): 
> 
> > Przyszlo mi do glowy takie cos: Zwykle wyrastamy z pewnych ksiazek, gdy
> > zauwazamy, ze zycie w nich opisane jest jakos uproszczone. Jakies wazne 
> aspekty zycia sa pominiete. 
> > Czy nie dlatego kiedys w koncu czujemy, ze wyroslysmy z Jezycjady - bo 
> brakuje w niej odniesien do seksu?(...) seks jest rzecza, ktora w
> > pewnym momencie zaczyna bardzo wplywac na zycie czlowieka, na jego losy.
> > Rozejrzyjmy sie dookola: Jesli obracamy sie wsrod ludzi w wieku lat nastu 
> - 
> czy nie sa wazne dla nich rozterki zwiazane z rozpoczeciem/nierozpoczeciem zyci
> a
> > seksuanego? 
> Zgadzam się. Jako nastolatka przeczytałam wszystko do "Opium w rosole", ale mi 
> też, z upływem lat coraz bardziej "zgrzytało". Młodzi ludzie z "Kłamczuchy"
>  to nie była młodzież z mojego liceum - dopiero na studiach spotkałam podobne 
> klimaty towarzyskie. W wieku kilkunastu lat bardzo dużo myśli się o seksie - 
> nawet najlepiej wychowane i spokojne panny - bo to jest wielka niewiadoma. 
> W tej dziedzinie Jeżycjada nie może dziewczynom pomóc.
>  Po nowsze książki M.M. sięgnęłam w tym roku, po 20-letniej przerwie. Teraz 
> odbieram je jako kreację rzeczywistości, literacką konwencję, jednak jako 
> nastolatka przyjmowałam je dosłownie, jako bardzo życiowe "poradniki zachowań".
> 
>  Dodam, że też czuję antypatię do aseksualnej Gabrieli, która na wszystko 
> potrafi znależć czas.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się