• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

tawnyroberts  napisał: 

> Jeszcze przed odsłonięciem pomnika poświęconego pomordowanym mieszkańcom Gorajc
> a, w "Naszym Słowie" ukazał się ciekawy i rzetelny artykuł autorstwa Macieja Pi
> otrowskiego, opisujący krok po kroku historię konfliktu polsko-ukraińskiego na 
> Lubaczowszczyźnie, oczywiście ze szczególnym uwzględnieniem tragicznych wydarze
> ń, które rozegrały się w samym Gorajcu. W wydaniu papierowym gazety tekst ukaza
> ł się w języku ukraińskim, ale na internecie "wisi" już po polsku. Rzecz napraw
> dę godna polecenia!
> 
> 
> "Pamięci polskich i ukraińskich mieszkańców wsi Gorajec, poległych w czasie kon
> fliktu z lat 1944-1947"
> 
> Gorajec to niewielka, zagubiona wśród lasów Roztocza Wschodniego, osada. Tak ja
> k cały region, wieś opustoszała tuż po II wojnie światowej. Jednakże w dziejach
>  polsko-ukraińskiego pogranicza Gorajec wyróżnił się w tragiczny sposób.
> 
> Przed wojną we wsi mieszkali przeważnie Ukraińcy, w 1938 r. na 1160 mieszkańców
>  było ich 1077, resztę stanowili Polacy oraz Żydzi. Gorajec wpasowywał się w mo
> zaikę etniczną powiatu, zamieszkałego w 50% przez Ukraińców i w jednej trzeciej
>  przez Polaków. Po 1939 r. miejscowość przecięła granica radziecko-niemiecka &#
> 8211; wieś znalazła się w Generalnej Guberni, jej cmentarz już po stronie sowie
> ckiej. Ze względu na bliskość granicy ludność polskiego przysiółka Dąbrówki zos
> tała wysiedlona na Syberię. Ze wsi pierwsi zniknęli Żydzi – w Cieszanowie
>  znajdował się nawet niemiecki obóz pracy. Gorajec zapewne podzieliłby zwykłe, 
> wojenne losy pobliskich miejscowości, gdyby w 1944 r. nie pojawił się w niej pe
> wien człowiek.
> 
> „ZALIZNIAK”
> 
> Jest przełom lutego 1944 r. Trasą Rawa Ruska–Niemirów przesuwa się konwój
>  30 niemieckich żołnierzy, eskortujących konno kilkunastu ukraińskich policjant
> ów. Z powodu zbliżającego się frontu postanowiono niepewny element przerzucić d
> alej na zachód. W owym czasie nagminne były przypadki dezercji ukraińskich poli
> cjantów. Przy drodze, ukryta w śniegu, czekała na nich bojówka OUN. «Nare
> szcie dano znak, Niemcy się zbliżają –- opisuje uczestniczący w akcji Lew
>  Krywonos „Kruk”. – Położyliśmy się. Podeszliśmy na dobrą odl
> egłość i usłyszeliśmy komendę „ognia!”. Sypnęły się serie z automat
> ycznej broni, a zaraz potem, przekrzykując strzały, krzyknęliśmy do Niemców 
> 222;hande hoch!”. Byli tak przestraszeni, że nie oddali żadnego strzału. 
> Kto padł to padł, a reszta podniosła ręce i poddała się. Tymczasem nasi tylko s
> ię uśmiechali». Policjanci wiedzieli o planowanej zasadzce. Znajdował się
>  wśród nich niejaki Iwan Szpontak, członek konspiracji UPA, który już wcześniej
>  dostał rozkaz zbiec do lasu i organizować partyzantkę.
> 
> W roku wybuchu wojny Szpontak wojny miał 20 lat. Pochodził ze wsi Wowkowe na Za
> karpaciu, które należało wówczas do Czechosłowacji. Skończył seminarium nauczyc
> ielskie, pracował na Werchowynie. W 1938 r. wstąpił tam do wojsk Karpato-Rusi &
> #8211; krótko istniejącego państewka ukraińskiego, powstałego na gruzach Czecho
> słowacji. W czasie tych zmagań prawdopodobnie zetknął się z wieloma późniejszym
> i organizatorami UPA – wojskiem ukraińskim dowodził tam słynny Roman Szuc
> hewycz „Czuprynka”, późniejszy dowódca ukraińskiej partyzantki. Po 
> 1941 r. Szpontak, podobnie jak wielu ukraińskich nacjonalistów, wstąpił do poli
> cji pomocniczej, z której wyszkoleni i uzbrojeni przez Niemców Ukraińcy masowo 
> dezerterowali i tworzyli następnie podstawy UPA.
> 
> Szpontak przyjął pseudonim „Zalizniak” – zapewne od legendarn
> ego XVIII-wiecznego dowódcy hajdamackiego. Partyzanci często na przydomki wybie
> rali sobie bohaterów czasów kozactwa i koliszczyzny – w lubaczowskiej sot
> ni walczyli m.in. „Gonta” czy „Bohun”. Być może pamięta
> ny przez kierownictwo jeszcze ze zmagań w 1938 r., Szpontak otrzymał misję utwo
> rzenia partyzantki ukraińskiej w powiecie lubaczowskim, we wsi Gorajec, której 
> rdzeniem miało być uwolnionych wraz z nim 20 policjantów.
> 
> Czemu akurat Gorajec wybrano na miejsce stworzenia sotni? Wieś otoczona jest ze
>  wszystkich stron lasami, co czyni ją zupełnie niewidoczną z innych osad czy gł
> ównych dróg. Pobliskie masywy leśne są na tyle duże, że można się w nich, w raz
> ie potrzeby, błyskawicznie ukryć. Jest to zatem idealne miejsce do działań part
> yzanckich. Okoliczne miejscowości zdominowane są przez Ukraińców i pełne patrio
> tycznie nastawionej młodzieży – potencjalnych kadr UPA.
> 
> Konspiracja ukraińska istniała na tych terenach już wcześniej. Jednak, jak wspo
> mina pochodzący z pobliskiego Starego Dzikowa „Kruk”, dopiero po pr
> zyjściu Zalizniaka zaczęła ona nabierać profesjonalnych kształtów. „(...)
>  wszystko zaczęło się u nas organizować na dobre: kuszcze, bojówki, sotnie. Na 
> początku była jedna sotnia i była nią sotnia „Zalizniaka”. Dobrze j
> ą zahartował: po trzydzieści kilometrów marszu z ciężarem na plecach. Tak prowa
> dził oddział ze dwa-trzy tygodnie. Kiedy skończył powiedział mniej więcej tak: 
> wiecie chłopcy, hartowałem was, kto uciekł, ten uciekł, ale z tymi którzy pozos
> tali mogę teraz zrobić wszystko”. Sotnia przyjmuje nazwę „Mesnyky&#
> 8221; – „Mściciele”. 15 maja partyzanci przechodzą chrzest bo
> jowy pod Nowym Siołem, gdzie stoczyli udany bój z oddziałem niemieckim, ścigają
> cym polskich partyzantów.
> 
> Kim był major UPA Iwan Szpontak „Zalizniak”? Choć młody – gdy
>  objął dowództwo nad „Mesynykami” miał zaledwie 25 lat – był 
> zaprawiony w bojach: przynależność do Siczy Karpackiej i służba w policji zrobi
> ły z niego dowódcę obeznanego w praktyce wojennej, profesjonalistę. Z pewnością
>  nie pozostało na niego bez wpływu szkolenie odebrane u Niemców – mogli g
> o nauczyć nie oszczędzania ludności cywilnej, zemsty, odpowiedzialności zbiorow
> ej. Z tego wszystkiego wyłania się obraz radykała, zdolnego do wszystkiego w im
> ię zwycięstwa.
> 
> Szpontak cieszył się wielkim respektem u podwładnych. «„Zalizniaka&
> #8221; chłopcy bardzo lubili. Oszczędzał ludzi, chociaż nie oszczędzał siebie. 
> Zawsze mawiał „więcej potu, mniej krwi” – wspomina go walcząc
> y pod jego rozkazami Iwan Kruc'ko „Kret”. – Znał mądrość, był
>  na uniwersytecie, na filozofii. Lubił grać w szachy, grał na skrzypcach»
> . Chodził ubrany „jak do żniw”, czym zyskiwał popularność wśród żoł
> nierzy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się