• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

obrazoburca  napisał: 

> Gość portalu: tales0  napisał(a): 
>  
> > Dziękuję za pouczenia typu: "Kiedy przekujesz swoją "wiarę" na wiedzę, to
>  byc 
> > może zrozumiesz, ze każde działanie powodowane emocjami jest działaniem 
> > błędnym".
> 
> nie smiałbym Cie pouczać, poprostu wskazuje konsekwencje zmiany dogmatu na rzec
> zywiste poznanie.
> 
> > No to życzę ci szczęścia w życiu osobistym, bo zapewne twoja przekuta na 
> wiedzę
> > wiara, która nie kieruje się emocjami, a domyślać się można, że tylko chł
> odną 
> > kalkulacją, pomoże ci w "przemyślanym" i "skalkulowanym" 
> 
> ależ mój drogi, ja o WIEDZY pislałem a nie o przemyśleniach i kalkulacji.
> Czy Ty naprawdę róznicy nie dostrzegasz?
> 
> > doborze osoby, którą 
> > wybierzesz za partnera życiowego i z którą spędzisz być może resztę swoje
> go 
> > życia! Tylko czy to będzie prawdziwa miłość? - mam co do tego duże wątpli
> wości!
> 
> Dziekuje za troskę, ale już nie musze szukać.
> Nie musisz sie równiez obawiac o rodzaj i jakość łaczących nas uczuć, a ja ze s
> wej strony mogę Ci tylko zyczyć, zebyś choć przez ułamek sekundy doświadczył ic
> h w swoim zyciu.
> 
> > W prawdziwej miłości bowiem nie unikniesz emocji, 
> 
> Unikniesz, bo miłośc nie jest emocją i z emocjami nie ma nic wspólnego.
> Miłośc jest uczuciem; bezwarunkowym stanem umysłu i ducha. Miłość jest czymś, c
> zego nawet nie da sie określić, i dopóki jej nie doświadczysz, będziesz jedynie
>  spekulował na jej temat, nazywając nią jakieś dotychczasowe, zmienne stany emo
> cjonalne.
> 
> > ale jeśli przy twojej silnej 
> > woli nawet je wyeliminujesz, to będziesz jedynie zwykłym ludzkim robotem,
>  
> > nieczułum  i niezdolnym do przeżywania smutku, radości, rozkoszy etc.
> 
> Nawet najsilniejsza wola nie jest w stanie opanować emocji. :-)
> Emocje mozna przestać odczuwac jedynie w procesie ewolucji, w procesie rzeczywi
> stego poznania danego zjawiska.
> Czy przestając sie bać np. ognia, pędzących samochodów, psów, pająków, spania w
>  ciemnym pokoju, i innych dziecięcych strachów stajesz sie robotem? Czy kiedy o
> bojętnieje Ci posiadanie piórnika z samochodzikiem, albo przestajesz odczuwać s
> ilną, emocjonalną potrzebę ułożenia zamku z klocków, tracisz dolnośc do odczuwa
> nia radości, smutku, etc.?
> 
> > Podobnie musi się czuć człowiek, któremu od pokoleń wpajano (w sensie 
> > przekazywano) umiłowanie ojczyzny, a tu nagle zjawisz się ty ze swoimi 
> > pseudouczonymi mądrościami i walniesz kazanie, że wszystko w co wierzył t
> o 
> > jedynie coś nieprzekutego w wiedzę! 
> 
> Naucz się prosze rozumieć to co czytasz i to co odbierasz swoimi zmysłami w ogó
> lnosci.
> Historia pokazuje, ze ludzie wierzyli w absurdy, ginęli w ich imie, i w ich imi
> e mordowali.
> Choćby wielowieczna wiara w geocentryzm....
> parafrazując Twój zarzut:
> Powiedz tym wszystkim inkwizytorom, świętym, "ojcom koscioła", którzy w imie te
> j teorii wymordowali więcej ludzi niz Hitler, że ziemia jest kulą i kręci się w
> okół słońca....
> 
> min. dlatego własnie pisze o schizofrenii i błedności działań podyktowanych emo
> cjami; dlatego piszę o absurdalności "wiary'; jakiejkolwiek 'wiary'.
> 
> > I puknie się w czoło z uśmiechem 
> > politowania, myśląc, że od pokoleń znajdują się w każdym narodzie (wyobra
> żonym 
> > czy niewyobrażonym - wsio rybka jak go zwać w tym momencie)
> > jednostki "zagubione", negujące wiarę a hołubiące rozum jedynie! 
> > Takich   przed
> > tobą było wielu, mądrzejszych lub głupszych, ale jedno mieli wspólne... w
> szyscy
> > prędzej czy później umierali, a pojęcie śmierci wymyka się niestety twoje
> j 
> > chłodnej, opartej jedynie na wiedzy, kalkulacji! 
> 
> I tutaj sie grubo mylisz, w całym swoim życiu tak sie jeszcze nie pomyliłeś, al
> e....
> Nie będę tego tłumaczył człowiekowi, który ponoć potrafi 'połączyć wiarę z nauk
> ą' - wszak to Twoje słowa.
> 
> > PS
> > Szkoda, że swoimi uwagami na temat "wyimaginowanego pojęcia ojczyzny" nie
>  
> > podzieliłeś się wcześniej z człowiekiem o nazwisku Wojtyła.
> 
> A po co miałbym sie dzielić z człowiekiem o nazwisku Wojtyła czymkolwiek?
> Widzisz Wojtyła jest autorytetem dla CIEBIE, na mnie, wywarł nijakie wrażenie z
> mierzające raczej w kierunku niechęci.
> 
> >  Myślę, że on lepiej
> >  
> > by ci wytłumaczył, czy to, do czego się nieustannie odwoływał (o Polakach
>  
> > mówiąc -mój naród, o Polsce - moja ojczyzna) a co ty tak "cudownie" (z mo
> zołem 
> > co prawda!) "racjonalnie" zdeprecjonowałeś, było jedynie jego imaginacją 
> i 
> > brakiem wiedzy, w którą nie przekuł swojej wiary!
> 
> Oczywiscie, ze było mitem, wykwitem wyobraźni, wielopokoleniowych zabobonów i s
> tereotypów.
> 
>  Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę. Wtem pr
> zystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: «Nauczycielu, pójdę za T
> obą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory 
> i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głow
> ę mógł oprzeć». Ktoś inny spośród uczniów rzekł do Niego: «Panie, poz
> wól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!». Lecz Jezus mu odpowiedzia
> ł: «Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie ich umarłych!»
> MT 8, 18-22
> 
> > Pozdrawiam Cię, obrazoburco!
> 
> Życząc pogodzenia wiary z nauką (co jest rzeczą z definicji niemozliwą) pozdraw
> iam Ciebie
> Talesie0
> 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się