• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

facecja  napisała: 

> Gość portalu: Ula  napisał(a): 
> 
> >Student nie po to jest 
> > studentem, żeby się zajmował gotowaniem, tylko nauką! 
> 
> O proszę, muszę to pokazać mojej mamie (mieszkam jeszcze w domu), bo często 
> zdarza jej się kazać mi obierać ziemniaki, zmywać naczynia, czy nie daj Boże 
> zupy przypilnować. Na nic moje wołanie, że nie po to się uczę, żeby stac przy 
> garach. Każe i koniec! Normalnie znęca się nade mną! 
> 
> Zauważ proszę, że nie jestesmy w Amsterdami, Berlinie czy Nowym Yorku. W Polsce
>  
> nie tylko przecietni ludzie, ale i uniwersyteccy profesorowie nie jadają 
> codziennie na mieście, ale wybierają domowe obiadki - kwestia nie tylko 
> ekonomii, ale i mentalności. Zdziwiły mnie dość mocno Twoje słowa, bo jak dotąd
>  
> słyszałam tylko opinie, że własnie wyprowadzka, mieszkanie studenckie czy 
> akademik - ze wszystkim, co się z tym wiąże, to istna szkoła życia - bardzo 
> PRZYDATNA szkoła życia. To już nie chodzi o przystosowanie się do ewentualnych 
> 600 zł. pensji - chodź to akurat byłoby przydatne dla wielu studentów, nie 
> tylko tych co aspirują na stanowisko kasjera w biedronce, ale i (i tu się może 
> zdziwisz) tych, którzy zamierzają pracować w administracji publicznej. Bo przez
>  
> pierwsze 12 miesięcy (a niewiadomo, czy tego okresu mi jeszcze nie wydłużą) 
> obowiązuje mnie tzw. staż, gdzie zarabiać mogę 600-700 zł. Oprócz tego 
> dostosowania potrzeb do mozliwości studenci, których spotkałam nauczyli się po 
> prostu samodzielności. Moim zdaniem nauka gotowania przyniesie mi w życiu 
> więcej dobrego niż pikietowanie, demonstrowanie, walka z wiatrakami - jaką jest
>  
> zabieganie o tanie stołówki w polskich warunkach, więc czas wolałabym 
> przeznaczyć na pilnowanie rosołku niż bieganie z transparentem po mieście. 
> To życie studenckie, które opisujesz - owszem, jest kuszące, ale odstaje od 
> polskich warunków i zalatuje amerykańszczyzną. I większość studentów nie moze 
> sobie na nie pozwolić - głównie ze względów finansowych (co na to być 
> poradziła?), a jadanie każdego posiłku w stołówce na pewno nie pomoże poczuć 
> tej sielankowej atomsfery. 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się