• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

wewaw  napisała: 

> Przepraszam za błędy z góry i z dołu. Wakacje wszakże!!!
> No to w góry. 
> Jeszcze przed wyjazdem naczytałam się o sforach psów niebezpiecznych i nabyłam 
> dla każdego małą buteleczkę gazu pieprzowego ( i do tego po chusteczce dekontam
> inacyjnej ;)
> Zabieramy też kijki do NW, które zawsze, myślimy, do odparcia jakiegoś ataku ps
> iego przydać się mogą.
> Niestety trzeba było przebyć jakieś 3 km do samego wejścia na szlak.  Bo do aut
> obusu wsiąść można, ale nie ma gwarancji, że trasę tym sposobem skrócimy. Po ze
> jściu z głównej drogi zaczęły się oznakowania szlaku - duże czerwone krzyże na 
> białym tle. Długo szliśmy przez wieś ale w końcu zaczęły się też atrakcje typu 
> górskiego. Prześliczny wąwóz, w którym trzeba było pogłówkować jak przejść - bo
>  wody niewiele ale skały śliskie i zero udogodnień, żadnych poręczy, kładek itp
> . aż nie do wiary. Co jednak najdziwniejsze - zero turystów. Nikogutko.
> Podejścia niezbyt ostre, trasa całkiem urozmaicona. Trasa do Saua Ciobanilor - 
> kończy się na dużej pastwisko-polanie. Już jakieś 300m natrafiliśmy na ślady du
> żych zwierząt. Pojawiły się opinie, że to niedźwiedzie - bo co by krowy robiły 
> na tej wysokości, ale ślady racic znajdowane gdzieniegdzie zdawały się wpływać 
> kojąco. Ślady raciczek towarzyszyły nam prawie cały czas i jeden na tym ślad lu
> dzki ale schodzący. Człowieka nie spotkalim, więc musiał schodzić wcześnie. W j
> ednej zagrodzie 500m od trasy pracował jeden człowiek naprawiający ogrodzenie. 
> Przy samej przełęczy też ktoś był, ale się schował w chatce gdy przechodziliśmy
> .
> Przy rozwidleniu szlaków widzieliśmy z oddali 3 turystów wspinających się na sz
> czyt gdzieś poza szlakiem. 
> W końcu doszliśmy do spotkania ze szlakiem oznaczonym żółtym krzyżem i rozpoczę
> liśmy schodzenie. No wiadomo, katorga. Szlak był poprowadzony bardzo ciekawie, 
> przez urwisko kamieniste, mini wodospad - siur. Wersja maksimum miała obejmować
>  dojście do schroniska na Rarau, ale niestety nie dalibyśmy rady. I tak całość 
> pochłonęła jakieś 9 godzin i ból nóg przeogromny. Było warto. 
> Na szczęście jakieś 500m od domu natrafiliśmy na hotel z restauracją i posilili
> śmy się nieco. Przyjąwszy też drobną dawkę znieczulającą rumuńskiego piwa do kw
> atery doszliśmy. Jeden dostał gorączki z przesilenia, pozostali tylko wypieków.
>  Otuliwszy się wszelkimi zasobami śpiworowo-kołdrzanymi postanowiliśmy wydobrze
> ć do rana i przynajmniej dnia następnego nie atakować Rarau ze strony zachodnie
> j. 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się