• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: agniecha  napisał: 

> Firanka zafalowala gwaltownie, kiedy okno uchylilo się bezszelestnie. Stary 
> mezczyzna spiacy w ogromnym lozku stojacym na srodku pokoju  zatopiony był w 
> swoich marzeniach sennych. Zwinna postac ubrana na czarno wslizgnela się do 
> pokoju i cicho jak kot podeszla do lozka. Zimne, bezwzgledne i gotowe na 
> wszysto oczy popatrzyly z nienawiscia na mazczyzne. Postac jak zmara z innego 
> swiata ukleknela przy samym brzegu loza i wyjela strzykawke z bezbarwnym plynem
>  
> w srodku. Potem przytrzymala reke starca i szybkim ruchem wbila igle w 
> przedramie. Gwaltownie wyrwany ze snu probowal krzyczec i wyszarpac się z 
> morderczego uscisku, ale silne rece zaslonily mu usta i nie pozwalaly na 
> wykonanie zadnego ruchu, dopóki plyn nie zaczal dzialac i mezczyzna nie zamarl.
>  
> Postac postala jeszcze pare sekund, potem pochylila się i  sprawdzila tetno i 
> oddech. Kiedy nie wyczula oni jednego ani drugiego wlozyla strzykawke do 
> kieszeni i zniknela za onem. Firanka znow zafalowala. Po chwili wszystko 
> wygladalo, jakby nie wydarzyla się tu żadna straszna rzecz. Z jednym wyjątkiem 
> – mezczyzna nie był już zatopiony w snie,  a jego szklane i pozbawione zy
> cia 
> oczy wpatrywaly się nieruchomo w sufit.
> 
> Przerazliwy dźwięk dzwonka telefonu wyrwal go ze snu. 
> - Slucham – wyjeczal w sluchawke, probujac znalezc zegarek i dojrzec, któ
> ra 
> jest godzina. 
> - Janek natychmiast przyjezdzaj do firmy – uslyszal po drugiej stronie 
> podekscytowany glos swojej sekratarki Magdy– stary miał zawal serca. 
> Przyjezdzaj natychmiast – uslyszal brzdek odkladanej sluchawki i zapanowa
> la 
> cisza. 
> Przez chwile wpatrywal się w ciemnosc i zastanawial się czy to rzeczywistosc 
> czy tez jeszcze sni. Nie mogl znalezc zegarka wiec wlaczyl po omacku radio, 
> wyswietlila się godzina  – 7.40 rano. Akurat leciala jego ulubiona piosen
> ka – 
> „Milosc i ja” Bajmu.
> Wyskoczyl z lozka i pobiegl do lazienki. W lustrze popatrzylo na niego jego 
> wlasne odbicie. Był szczuplym mezczyzna sredniego wzrostu. Ciemne wlosy były 
> krotko sciete, tak samo jak mala czarna brodka i wasiki. Szare oczy, które 
> zazwyczaj z ciekawoscia i cieplem patrzyly na swiat, teraz były waskie i 
> wyraznie zaspane. Szybko umyl się i ubral, chwycil w locie teczke, dokumenty i 
> kluczyki do samochodu i wybiegl z  mieszkania znajdujacego się w Centrum 
> Warszawy.
> 
> Biuro maklerskie, w którym pracowal, miescilo się w Warszawskim Centrum 
> Finansowym. Zostalo zalozone przez Tomasza Lorentza i prowadzone przez niego i 
>  
> jeszcze 4 czlonkow – jego brata Piotra i trzech wspolnikow: Adama Gintrow
> icza, 
> Pawla Zalewskiegi i Seweryna Grabowskiego. Firma zajmowala  polowe budynku. Na 
> ostatnim pietrze miescil się zarzad. On pracowal tylko pietro nizej. Był 
> maklerem gieldowym  i  jednym z najbardziej szanowanych i zdolnych pracownikow,
>  
> zajmowal się najwazniejszymi klientami. Był tez na tyle zaufanym czlowiekim 
> firmy, ze zarzad wtajemniczal go w wewnetrzne  sprawy firmy. Od razu po wyjsciu
>  
> z windy dojrzal Magde, mloda, filigranowa blondyneczke z niebieskimi oczami, 
> która podbiegla doniego i z w wypiekami na twarzy zaczela opowiadac sensacyjne 
> wiadomosci.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się