• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: Janek  napisał: 

> Janek patrzył na niego z niedowierzaniem. 
> - Przepraszam, ale co mogłoby kierować Piotrem Lorentzem? Przecież nie mógł 
> zabić własnego ojca, a potem Grabowskiego. Przecież to bez sensu! Przecież nie 
> chodziło też o walkę o władzę, przecież wraz z ojcem miał większość przeciwko 
> Wam – pozostałym wspólnikom. I jeszcze jedno – policja już o tym wi
> e – to 
> Grabowski dokonywał malwersacji. Policja prowadzi dochodzenie.
> - Jest Pan jeszcze młody i niewiele rzeczy wie. Piotr miał słabość do kasyna i 
> drogich prostytutek. Może i był zdolnym top – managerem. Prowadził ryzyko
> wne 
> inwestycje za pieniądze klientów i zawsze miał więcej szczęścia niż na to 
> zasługiwał.
> -	Sądzi Pan, że wpadł w długi?
> -	Jestem pewny. Wiem, że spotykał się z podejrzanymi typami.
> -	Mafia?
> -	No a kto inny? Niech Pan słucha uważnie. Szantażują go, bo jest im 
> winny pieniądze. Duże pieniądze! On sam nie zdołałby utzrymać wszystkiego w 
> tajemnicy, więc Lorentz potrzebował pomocnika.
> -	Grabowski.....
> -	Właśnie. Grabowski ze swoim zapotrzebowaniem na pieniądze świetnie się 
> do tego nadawał. To on wymyślił Art. – Foundation i inwestowanie w tą nib
> y 
> sztukę. Art – Foundation była tylko przykrywką.
> -	Ale dlaczego zginął Grabowski, skoro był swoim człowiekiem dla mafii.
> -	Grabowski próbował uszczknąć coś więcej dla siebie ponad to, co 
> dostawał w łapę, dlatego zginął. Tak myślę.
> -	Policja myśli, że cała sprawa to malwersacje Grabowskiego, sami im to 
> powiedzieliśmy z Agnieszką.
> -	Policja zawsze łapie płotki albo marionetki. Nigdy tych co pociągają za 
> sznurki.
> -	No dobrze, sam wiele myślałem na tą sprawę. Teraz słucham pana, ale to 
> wcale nie wyjaśnia pierwszego morderstwa.
> -	Tu mogę się tylko domyślać, że stary Lorentz coś odkrył.
> -	Ale przecież gdyby wykończyła go mafia, Piotr by wpadł w panikę i jego 
> reakcja na pewno nie byłaby taka jak ją widzieliśmy.
> -	No właśnie tu jest coś, co także mi nie pasuje. Mam kilka elementów 
> układanki i coś nadal mi się wymyka.
> -	Skąd pan to wszystko wie?
> -	Kiedyś podsłuchałem rozmowę Lorentza i Grabowskiego. Resztę sobie 
> dopowiedziałem ze strzępów rozmów.
> -	I nic pan nie zrobił?
> -	Ja mam dzieci i żonę, które kocham. Co by pan zrobił na moim miejscu?
> -	OK rozumiem. Ale powracając do naszego bezpieczeństwa. Naprawdę pan 
> sądzi, że ktoś jeszcze zginie? Po co się pan tak trzęsie! Jeśli teraz mafia 
> spróbuje kogoś zabić, to będzie to nielogicznie, bo policja wie o malwersacjach
>  
> i może sobie zbudować jakąś wersję wydarzeń. Jeśli znów ktoś zginie zaczną 
> węszyć i odkryją do czego służyła firma. Nikt nie wie, że my wiemy.
> -	Może ma pan i rację......
> -	Niech Pan ochłonie i uspokoi się. Nie możemy sprawiać wrażenia, że coś 
> wiemy. Moment, jeszcze jedno, a Zalewski?
> -	On chyba po prostu jest tak jak my porządnym facetem. Niczego nie wie. 
> -	Wracajmy do biura.
> 
> Po wyjściu Gintrowicza zastanawiał się co zrobić z tym co usłyszał. Na razie 
> był bezpieczny. Zabójca nie powinien już uderzyć, jeśli mafia uwierzy, że 
> policja skończy sprawę na Grabowskim. Mógłby powiedzieć policji, ale czy by 
> wtedy przeżył do następnego dnia? Musiał to przemyśleć. Położył kilka monet 
> jako zapłatę za swego bezalkoholowego drinka i wyszedł do samochodu.
> 
> W tym samym czasie Cieszkowski jadł kanapkę, którą naszykowała mu żona. Do jego
>  
> biurka podszedł młody policjant.
> -	Macie coś? – zapytał stary gliniarz
> -	Broń z której strzelano to zwykły AK 47.
> -	No to na pewno dojdziemy, gdzie ją dostał zabójca. Wystarczy iść na 
> stadion Dziesięciolecia.
> -	Chłopcy analizują ślady opon vis a vis willi tej dziewczyny. Trochę 
> potrwa ustalenie, jaki to bieżnik i skąd pochodzi. Jeśli jest nietypowy, to 
> może uda się ustalić, gdzie daną odmianę opon sprzedawano. Co do auta – w
>  
> okolicy widziano obcy pojazd, ale zeznania są sprzeczne i nie wiemy co to za 
> marka.
> -	Jacyś świadkowie zdarzenia?
> -	Żadnych, sąsiedzi mówią, że nic nie słyszeli.
> -	Normalka. Aha, co z taśmami video z biurowca? 
> -	To trochę potrwa. Tam przewija się tylu ludzi. Chłopaki oglądają zapis 
> video, ale..... słabo to widzę.Aha i jeszcze jedno. Witolińska zniknęła. Zaraz 
> po wizycie tego chłopaka wyszła z biura i zniknęła. 
> -	Szkoda, mogłaby coś nam powiedzieć o Grabowskim i całej sprawie. 
> Szukajcie jej. Może pomogła Grabowskiemu zejść z tego padołu?
> -	No właśnie, pamięta pan, chłopcy „odkurzyli” pokój Lorentza tym n
> owym 
> zbieraczem, który dostaliśmy w ramach unowocześniania naszego sprzętu 
> kryminalistycznego. Wśród zebranych materiałów – powiedzmy sobie szczerze
>  – 
> śmieci – były dwa kawałki włókien, z jakich zbudowany jest dywan w jej 
> gabinecie. Ponadto jak dziś odkryliśmy ćwiczyła strzelectwo. Instruktor 
> twierdzi, że była dobra.
> -	Przeszukajcie jej mieszkanie. Później rozesłać jej zdjęcia, aby zaczęli 
> jej szukać. Zajmij się tym. 
> -	OK.
> -	No to znikaj.
> 
> Zapalił papierosa, kawałki układanki zaczynały układać się w całość. Witolińska
>  
> mogła zabić kompana dla pieniędzy. Dlaczego jednak nie uciekła od razu? I jaką 
> rolę w tym wszystkim grała Agnieszka? Czy w ogóle jakąś rolę grała?
> To na pewno Witolińska chciała zabić Lorentza, bo odkrył jej machinacje w 
> których maczał palce Grabowski........ Potem wyeliminowała Grabowskiego –
>  
> wspólnika. Kiedy Janek powiązał fakty i znalazł powiązania z Art. – Found
> ation 
> próbowała jego także wyeliminować. Ale już było za późno, w sprawę wmieszała 
> się policja. 
> Ale dlaczego nie zabiła Agnieszki? Kule przecież wbiły się w ścianę nad łózkiem
>  
> dość wysoko....... Chyba był zmęczony tym wszystkim.....
> 
> Podniósł słuchawkę telefonu. Wykręcił numer wewnętrzny.
> -	Słuchaj przeszukaj samochód Grabowskiego. Szukaj śladów – czegokolwiek,
>  
> co by świadczyło o innej niż jego żona kobiecie. Sprawdźcie operacje jego kart 
> kredytowych, jeśli bywał w hotelach zbadajcie z kim spędzał noce. No.... to na 
> tyle.
> Odłożył słuchawkę. Ta sprawa była albo prosta, albo..... wolał nie kończyć. 
> Chciał wreszcie pójść na emeryturę i odpocząć od tego wszystkiego. Trupów, 
> krwi, pytań bez odpowiedzi.....
> Chciał spokoju, chodzić na ryby i bawić wnuka.
> Poskładał papiery i włożył je w teczkę. Wziął płaszcz i poszedł do domu.
> 
> Kiedy Janek wchodził do sekreriatu zobaczył Magdę, która szukała czegoś na 
> górnych półkach regału. Nie spostrzegła go. 
> Była niskiego wzrostu i wspinanie się, po starszą dokumentację dotyczącą 
> czegokolwiek sprawiało jej trudność. Nie mógł się oprzeć, aby popatrzeć dłużej 
> na Jej nieszczupłe nogi, pupę i opięty dość ciasno biust. Miała rozkoszną, 
> trochę korpulentną sylwetkę. Podszedł do Niej. Miał Jej spódniczkę tuż nad 
> sobą. Przez chwilę tak stał i w końcu zapytał:
> -	Czy mogę w czymś pomóc Magdo?
> Powiedział to tak niespodziewanie, że wypuściła z rąk segregator. W ułamek 
> sekundy później wylądował mu na czole. Zaklął szpetnie i cofnął się trzymając 
> za głowę.
> -	Nic się panu nie stało? Nie miałam pojęcia, że Pan już przyszedł. Niech 
> Pan usiądzie.
> Pochyliła się nad niedoszłą ofiarą paskudnego segregatora. 
> -	Bardzo boli?
> -	O tak – odparł – Ooooo – jęknął kiedy dotknęła jego głowy. 
> On tymczasem 
> pocieszał się się widokiem Jej rozkosznych zaokrągleń wychylających się 
> z........
> -	Boli? To tylko zadrapania. Powinien pan trochę uważać.
> -	Na przyszłość postaram się zabezpiec

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się