• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

naata  napisała: 

> Myślałam nad wierszem, jaki chciałabym Wam zadedykowac i pomyślała sobie, 
> dlaczego nie?
> Dlaczego nie przypomnieć pięknego wiersza z lat dziciństwa, kiedy to mamy, 
> babcie opowiadały nam bajki do snu? Jesteście młodzi, ale Was to tez czeka, 
> kiedyś tam, tak jak ja czytałam swoim córkom...;-)
> Zaczynamy... ;-)))
> --------------------------
> 
> "Czerwony Kapturek"
> Brzechwa Jan
>             ***
> Snuj się, snuj, bajeczko! 
> A było tak: niedaleczko, 
> Właśnie tutaj, nad rzeczką, 
> Mieszkała wdowa z córeczką. 
> 
> Córeczka, chociaż mała, 
> Swej matce pomagała: 
> Zamiatała podłogę, 
> Pełła grządki ubogie, 
> Chrust zbierała też czasem, 
> Bo mieszkały pod lasem, 
> Niosła proso dla kurek... 
> 
> A zwała się, po prostu, Czerwony Kapturek. 
> Widziano ją bowiem nierzadko, 
> Jak krząta się przed chatką, 
> W ogródku i na podwórku - 
> W czerwonym kapturku. 
> 
> Tak się zwała, jak się zwała, 
> Często w niebo spoglądała, 
> W modre niebo, kędy ptaki 
> Szybowały pośród chmurek. 
> Teraz wiecie, kto to taki, 
> Czerwony Kapturek. 
> 
> Czerwony Kapturek: 
> "Nie Mruczek, nie Burek, 
> Nie jeż, nie ptak - 
> Czerwony Kapturek 
> To ja zwę się tak. 
> Mam warkoczyk, 
> Modre oczy, 
> Buzię mam jak mak. 
> Nie Mruczek, nie Burek 
> Nie jeż, nie ptak - 
> Czerwony Kapturek 
> To ja zwę się tak. 
> W tej chatce, przy mamie 
> Mój cały świat, 
> Nie psocę, nie kłamię, 
> A mam siedem lat. 
> Nie znam troski, 
> Śpiewam piosnki, 
> Kocham każdy kwiat. 
> Pobiegnę na wzgórek, 
> A las mi gra, 
> Czerwony Kapturek 
> To ja, właśnie ja!" 
> 
> W lesie, stąd chyba z milę, 
> A może nawet nie tyle, 
> Mieszkała babcia Czerwonego Kapturka. 
> Zbierała lecznicze zioła 
> Rosnące dookoła, 
> Miała oswojonego dzięcioła, 
> I jeża, i wiewiórkę, 
> A bardzo się kochały z Czerwonym Kapturkiem. 
> 
> Pewnego ranka matka rzekła do Czerwonego Kapturka: 
> 
> "Był gajowy u mnie z wieczora, 
> Przyniósł wieści, że babcia jest chora. 
> Trzeba szybko jej zanieść lekarstwa. 
> Ja nie mogę zostawić gospodarstwa, 
> Muszę kota napioć, 
> Muszę kozę wydoić, 
> I przegotować mleko, 
> I nakwasić ogórków... 
> To przecież niedaleko, 
> Skocz do babci, Czerwony Kapturku. 
> 
> W tym koszyczku jest masło i serek, 
> I leków różnych szereg: 
> Tabletki aspiryny 
> I suszone maliny, 
> Proszki od bólu głowy 
> I olej rycynowy, 
> Kwas borny do płukania 
> I maść do nacierania. 
> Nie trać, córeczko, czasu, 
> Leć do babci, do lasu. 
> Idź prosto, jak ta ścieżka, 
> Nie zbaczaj tylko z drogi, 
> Bo tam w borze wilk mieszka, 
> Wilk okrutny i srogi! 
> Słuchaj mojej przestrogi." 
> 
> Biegnie Czerwony Kapturek, 
> Jak przykazała matka, 
> Nie zbiera ptasich piórek, 
> Nie zrywa nawet kwiatka. 
> Tu strumień, tam pagórek, 
> A w środku ścieżka gładka. 
> Biegnie Czerwony Kapturek, 
> Tak jak prowadzi dróżka. 
> Na drzewie jemiołuszka 
> Śpiewa głosikiem cienkim 
> Swoje leśne piosenki. 
> Gil, siedząc na jednej z osik, 
> Też pragnął zaśpiewać cosik 
> I dźwięczny wytężył głosik. 
> 
> Gil: 
> "Piu-piu! Fiu-fiu! 
> Tu gil! 
> Tu-tu, tu-tu, 
> Tryl-tryl! 
> Czerwony Kaptur-tur-tur, 
> Uważaj, tu bór, tu bór, 
> Tu bór, tu las, tu lis. 
> Lis by cię chętnie zgryzł, 
> I lis, i każdy zwierz. 
> Śpiesz się, dziewczynko, śpiesz! 
> Piu-piu! Fiu-fiu! 
> Tryl-tryl! 
> Tu-tu, tu-tu, 
> Tu gil!" 
> 
> Wtem, kiedy śpiew gila zmilkł, 
> Zatrzeszczał w pobliżu krzak, 
> Wilczych jagód zatrzeszczał krzak, 
> I zza krzaka wychylił się wilk, 
> I odezwał się basem tak: 
> 
> "Witam cię, mój prześliczny Czerwony Kapturku, 
> Nie bój się moich ząbków i moich pazurków. 
> Oczernili mnie ludzie przed tobą, 
> A ja jestem niewinną osobą, 
> Ja wywodzę się z takich wilków, 
> Co nie krzywdzą nawet motylków. 
> Ja mięsa po prostu nie trawię, 
> Poprzestaję na jagodach i trawie. 
> A co ludzie mówią - to plotki. 
> Chcesz, dziewczynko, to się z tobą pobawię? 
> Może w kotki, a może w łaskotki 
> Czy w kosi-kosi-łapci? 
> 
> Czerwony Kapturek: 
> "Panie wilku, ja idę do babci, 
> Babcia chora i czeka od rana..." 
> 
> Wilk: 
> "A gdzie mieszka babunia kochana?" 
> 
> Czerwony Kapturek: 
> "Za polaną, przy siódmym pagórku..." 
> 
> Wilk: 
> "No to śpiesz się, Czerwony Kapturku." 
> 
> Czerwony Kapturek: 
> "Babcia czeka od godzin już kilku. 
> Muszę lecieć, pa-pa, panie wilku!" 
> 
> Biegnie Czerwony Kapturek, 
> Biegnie prosto przed siebie, 
> Nie ogląda jaszczurek 
> Ani chmurek na niebie, 
> Nóżkami szybko drepce 
> Do babci, co w izdebce 
> Na przyjście wnuczki czeka. 
> 
> Wilk spoglądał z daleka, 
> Postał jeszcze z minutę 
> I popędził na przełaj, skrótem. 
> Popędził przez ostępy, 
> Złowrogi i podstępny, 
> Mknął szybko borem-lasem, 
> Tak podśpiewując basem: 
> 
> Wilk: 
> "W las dam nurka 
> I Kapturka 
> Sprytnie zmylę. 
> W mą pułapkę 
> Złapię babkę 
> Już za chwilę. 
> Gdy w brzuchu burczy, 
> Dostaję kurczy 
> I jem wszystko, że aż furczy, 
> Taki ze mnie wilk! 
> 
> Moim wrogom 
> Dzisiaj srogą 
> Dam nauczkę, 
> Bo mam chrapkę 
> I na babkę, 
> I na wnuczkę. 
> Gdy w brzuchu burczy, 
> Dostaję kurczy 
> I jem wszystko, że aż furczy, 
> Taki ze mnie wilk! 
> 
> Zaszumiały drzewa żałośnie, 
> Zatrzęsły się dębowe żołedzie, 
> Zaterkotał derkacz na sośnie: 
> 
> "Co to będzie, ojej, co to będzie? 
> Co to będzie, Czerwony Kapturku?!" 
> 
> A wilk stanął przy siódmym pagórku, 
> Podwinął pod siebie ogon, 
> Rozejrzał się, czy nie ma nikogo, 
> I do babci w okienko zapukał, 
> Po czym schował się szybko za murek. 
> 
> Babcia: 
> "Kto to puka? I czego tu szuka?" 
> 
> Wilk: 
> "To ja, babciu, Czerwony Kapturek. 
> Borem-lasem przybiegłam tu sama, 
> Z lekarstwami przysyła mnie mama." 
> 
> Babcia: 
> "Jakiś dziwny masz głos..." 
> 
> Wilk: 
> "Bo mam chrypkę..." 
> 
> Babcia: 
> "Jakiś dziwny masz głos..." 
> "Nie zdążyłam cię dojrzeć przez szybkę, 
> Chodź do okna..." 
> 
> Wilk: 
> "Niestety nie mogę, 
> Bo po drodze zraniłam się w nogę, 
> Ledwo stoję... Ach, wpuść, babciu miła!" 
> 
> No, i babcia drzwi otworzyła. 
> 
> Możecie sobie, moi drodzy, wyobrazić, co się wtedy stało! 
> By opisać to - słów jest za mało, 
> Przerażenie zaciska wprost gardło. 
> Powiem krótko: wilczysko się wdarło 
> I ryknęło: 
> 
> "Mam chrapkę 
> Na babkę! 
> Gdy w brzuchu burczy, 
> Dostaję kurczy 
> I jem wszystko, że aż furczy!" 
> 
> To rzekłszy wilk połknął staruszkę, 
> Tak jak wróbel połyka muszkę. 
> 
> Ale kiszki wciąż grały mu marsza, 
> Bowiem babcia, osoba starsza, 
> Była koścista i chuda, 
> Więc mu obiad nie bardzo się udał. 
> 
> Wilk: 
> "Brzuch mam pusty po takiej potrawie. 
> Przyjdzie wnuczka, to sobie poprawię. 
> Ale zanim ten ptaszek tu sfrunie, 
> Przeobrazić się muszę w babunię. 
> Włożę czepek staruszki na głowę, 
> Gdzie piżama? Jest! Proszę... Gotowe! 
> Teraz - hops! - pod pierzynę do łóżka... 
> O, lusterko! No tak... jeszcze chwilka! 
> Wykapana babunia-staruszka, 
> Niepodobna zupełnie do wilka. 
> Schowam łapę, bo widać pazurek. 
> Idzie!... Idzie Czerwony Kapturek!" 
> 
> Czerwony Kapturek: 
> "Pobiegnę na wzgórek, 
> A las mi gra, 
> Czerwony Kapturek 
> To ja, właśnie ja... 
> 
> O, już chatka babuni! 
> C

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się