• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

anus-ancia  napisała: 

> Dziewczyny, mam to samo co wy. Ja tez nie moge sobie popuszczac bo jak tylko 
> odrobine poluzuje pasa to trace zdrowy rozsadek i wszystko idzie na marne.
> Ja po prostu staram sie nie myslec o jedzeniu, poswiecac mu jak najmniej uwagi 
> i nie robic z diety wielkiego "halo". Podchodze do tego na luzie a jesli czuje 
> ze nadchodzi kryzys to robie sobie kubek herbaty i zaczynam tłuczaczyc sobie ze
>  
> wcale nie musze jesc i zaprzepaszczac wszystkiego.
> Tutaj chodzi tylko o psychike tak naprawde. Czlowiek potrafi sobie baardzo 
> wiele wmowic.
> Mnie ochota na "małe co nieco" dopada zazwyczaj po obiedzie. Zawsze jadłam 
> owoce ale to tylko powiekszalo moj apetyt. Teraz zuje gume do zucia (najlepiej 
> mietowa) i ochota po chwili przechodzi. POtem spokojnie wytrzymuje do 
> podwieczorku.
> Z tym ze ja jem w bardzo malych odstepach czasu ok. 2-3 godziny, wiec u mnie to
>  
> nie glod tylko zwykla zachcianka.
> Sposobu na słodycze nie mam ... chyba nikt nie wynalazl genialnego srodka na 
> zabicie apetytu na słodkosci. Musimy miec po prostu silna wole i juz
> Co do cwiczen - ja 3-4 razy w tygodniu przed sniadaniem cwicze ok 1 godz. Przez
>  
> 40 minut aerobowo (czasem biegi a czasem zwykly taniec) a potem cwiczenia na 
> upierdliwe partie (nogi, uda, pupa). Do tego czasem rower (ostatnio juz nie bo 
> mi dętka szczelila, grr)
> 
> A tak własciwie to wpadlam zeby wam tylko powiedziec ze mam kolejny dzien za 
> soba. Dzisiaj znowu ok 1000 kcal. Jestem dumna, szczesliwa i zdeterminowana, 
> hihi.
> 
> Całuje mocno!
> P.S. Wybaczcie ze sie tak strasznie rozpisuje... potworna gadula ze mnie. Wiem,
>  
> wiem... taki juz moj parszywy urok :)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się