• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

rafal.redel  napisał: 

> jerzykrajewski7 napisał: 
> > O kraju, w którym ludzie uczciwi, tacy jak Antoni
> > Maciarewicz, są wdeptywani w błoto, a łobuzy i zdrajcy chodzą z podniesio
> nym
> > czołem i robią za autorytety moralne, tak jak ksiądz Czajkowski.
> Bez przesady, ksiądz Czajkowski już nie da rady robić za autorytet moralny
> choćby bardzo chciał - rzeczywiście zdrada okazała się tu ewidentna, co więcej
> praktycznie nie widać w tej sprawie elementów przymusu ze strony esbecji - był
> jakoby "drobny szantaż obyczajowy", ale tylko na początku.
> Tym niemniej fakt, że wśród ludzi uchodzących (lub chcących uchodzić) za
> autorytety byli ewidentni zdrajcy nie zmienia mojej opinii, że nie wolno obiera
> ć
> ludziom prawa do obrony, wciągając ich z marszu na "listę agentów" tak jak
> zrobił to A. Macierewicz.
> 
> jerzykrajewski7 napisał:
> > prezydenta Szczecina Mariana Jurczyka, Sąd Najwyższy nie uznał za agenta,
>  mimo
> > że odnalzało się jego zobowiazanie do współpracy,
> Nie znam szczegółów sprawy Jurczyka, ale wydaje mi sie, że w świetle obecnej
> ustawy samo podpisanie zobowiązania nie jest wystarczające do uznania kogoś za
> "tajnego i świadomego współpracownika" (jak to bodaj określa ustawa). Moim
> zdaniem słusznie - przecież taki podpis można było wymusić np. na aresztowanym
> człowieku choćby groźbami wobec rodziny, przemocą itp. Dla mnie liczy się, czy
> człowiek po takim podpisie rzeczywiście podjął współpracę, czy przychodził z
> własnej woli, ujawniał ubekom istotne informacje, brał pieniądze itp.
> Mamy szczęście, że ani Pan, ani ja nie musieliśmy się sprawdzać w takiej
> sytuacji - kto wie, jak byśmy się zachowali. Wszak "tyle wiemy o nas ile nas
> sprawdzono" jak pisała pewna poetka uznana tu kiedyś za stalinistkę...
> 
> Inna sprawa, że już w latach 90. ci ewidentni zdrajcy, jak np. ks. Czajkowski
> czy nieco wcześniej zdemaskowany Maleszka mogli przyznać się do tego, co robili
> .
> To by świadczyło o ich odwadze - nawet jeśli dali się zastraszyć, kupić,
> zbałamucić  przez esbeków - i w jakiś sposób pozwalało odkupić winy. Ukrywanie
> swojej zdrady po upadku PRL-u w moich oczach skompromitowało ich ostatecznie.
> 
> Ale to wszystko nie zmienia mojej negatywnej oceny działań pana Macierewicza,
> który strzelał po omacku i nie dawał możliwości obrony.
> 
> [przy okazji, wydaje mi się, że poprawna pisownia to MaciErewicz, Pan używa
> formy MaciArewicz - większość źródeł internetowych wskazuje jednak na "e"]
> 
> 
> 
> 
> 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się