• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

mikronezja  napisał: 

> Czekałem z Tatą w kolejce, kiedy doprowadzono, człowieka, który 
> zwijał się z bólu, bo chyba spadł z jakiejś drabiny i miał wybity 
> bark. I te .... w rejestracji nawet lekarza nie wezwały, bo jakoby w 
> całym szpitalu klinicznym nie ma chirurga (jak wiadomo reszta 
> lekarzy ma żadną wiedzę z anatomii i pierwszej pomocy w nagłych 
> przypadkach) i nikt mu nie udzieli pomocy. Powiedziały mu, że by 
> sobie jechał do szpitala na Stępińską (jak kto zna Warszawę, to wie, 
> że to zupełnie inna dzielnica i ładnych parenaście kilometrów do 
> przebycia). I na tym zakończyły sprawę, zupełnie ich nie obchodziło 
> jak on tam dotrze w takim stanie i czy mu się nie pogorszy (np. nie 
> zemdleje z bólu i nie przydzwoni w coś głową).
> 
> A to były jeszcze czasy sprzed "słusznych" protestów płacowych.
> 
> Mojej Babci jak leżała po udarze mózgu (połowiczne sparaliżowanie 
> ciała) to pielęgniarki na oddziale nawet nie potrafiły czasami 
> gliceryną ust posmarować, by nie wysychały (miała założoną sondę do 
> karmienia i oddychała ustami). Mama za każdym razem musiała chodzić 
> i się prosić by była ta gliceryna przy łóżku i za każdym razem jak 
> przychodziliśmy, to znów jej nie było). Babcia dostała odleżyn już 
> po 2 tygodniach "opieki" mimo, że leżała w pokoju oddzielonym 
> szklaną ścianą od pielęgniarek (taki pokój o "podwyższonej" kontroli 
> dla cięższych przypadków). Przyniesione pampersy znikały w dziwny 
> sposób z tego niby kontrolowanego pokoju. Jak Babcia zmarła to nawet 
> nas niezawiadomili (lekarz twierdził, że dzwonił, tyle, że dziwnym 
> trafem, wszystkie osoby były w domu, było kilka telefonów ale żaden 
> od lekarza ze szpitala. Jak byśmy zaniepokojeni brakiem informacji 
> (zakazano nam przychodzić kilka dni wcześniej, bo jakoby ma grypę (w 
> szpitalu 8) )nie wybrali się do szpitala to byśmy jeszcze dłużej nie 
> wiedzieli. Za to druga Babcia co po złamaniu nogi leżała w domu 
> przez 3 lata do śmierci, nie  miała żadnych odleżyn dzięki opiece 
> mojej Mamy (która nie jest pielęgniarką) i "wykonywała" całą opiekę 
> tylko przy mojej pomocy. Babcia też leżała te 3 lata w łóżku i już 
> nie wstała dzięki "opiece" szpitalnej. Po szpitalu (a 
> właściwie "lazarecie polowym" w Otwocku) miała jakiś uraz, do 
> rehabilitantów, że już samo zbliżanie się do tej jej zrośniętej już 
> nogi powodowało u niej silny odruch lękowy (przez to już nie wstała 
> z łóżka do końca życia). Prawdopodobnie "rehabilitant" w szpitalu ją 
> uderzył w tę nogę (z resztą warunki w szpitalu były mordercze, 
> środek lata, gorąco, brak wentylacji, na trzydzieścioro starszych 
> ludzi leżących na wyciągach i jedna pielęgniarka :) 
> 
> Jakoś nie mam bólu, że tak mało zarabiają. NIE ZASŁUGUJĄ, ZA BRAK 
> SZACUNKU DLA LUDZI !

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się