• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

maciej.gach  napisał: 

>    Uwielbiam czytać wywiady rzeki i biografie ludzi powszechnie 
> uznawanych za autorytety. Ludzi, którzy mogą poszczycić się ciekawym 
> i zaszczytnym, choć pełnym trudnych i bolesnych momentów, 
> życiorysem. 
>    
>    Warto tu wspomnieć o fascynujących książkach jak choćby: „[i][b]
> Innego końca świata nie będzie. Wywiad z Barbarą Skargą[/i]”, „[i]
> Czas Ciekawy, Czas Niespokojny. Z Leszkiem Kołakowskim rozmawia 
> Zbigniew Mentel[/i]”, [i][b]Władysław Bartoszewski [/b]„Skąd pan je
> st
> [/i]”, „[i]Świat według Mellera. Życie i historia: ku wolności[/b]
> [/i]”. 
> 
> Jest to tylko ułamek książek, które warto przeczytać, nie tylko ze 
> względu na ciekawe anegdotki, historie, perypetie życiowe czy 
> wartości, które mają nam do przekazania bohaterowie tych książek. 
> 
> W Wielu biografiach i wywiadach rzekach, można dowiedzieć się także 
> o zainteresowaniach książkowych, jakie czytały wyżej wymienione 
> postacie. 
> 
>    Na przykład [b]Władysław Bartoszewski[/b] był istnym „pożeraczem”
> ; 
> książek - „[i]Czytałem, co chciałem. Pisma Moliera, z których część 
> nie była wystawiana. Lubiłem dla zabawy czytać równolegle 
> Makuszyńskiego i Struga, Żeromskiego i Jeske-Choińskiego, 
> Kraszewskiego i Gąsiorowskiego – w dzikim pomieszaniu hierarchii 
> artystycznej i literackiej. Chętnie czytałem Rodziewiczównę. Nigdy 
> nie uważałem za nudną prozy Orzeszkowej, chociaż takie było ogólne 
> mniemanie moich rówieśników[/i]". I dalej (…) "[i]Ciekaw świata, 
> geografii, kultury sięgałem po Waltera Scotta, w latach zaś 
> licealnych prawie równocześnie po Balzaka i Zolę. Był oczywiście 
> Jack London. I Aleksander Dumas z „Trzema muszkieterami”. W wieku 
> dwunastu lat nałogowo zaczytywałem się tomikami Karola Maya. 
> Władysław Bartoszewski tłumaczy swoje zamiłowanie do słowa pisanego 
> w taki oto sposób - „Byłem pożeraczem książek, entuzjastycznym i 
> trochę chaotycznym. Lekturom poświęcałem się cały wolny czas, 
> rezygnując ze spotkań z kolegami, sportu i turystyki[/i]”.
>    
> [b]Stefan Meller [/b]natomiast swoje czytanie w młodości, określał w 
> następujący sposób: „[i]Byłem zafascynowany samym czytaniem, nie 
> wiem, czy wystarczająco myślałem nad tym co pochłaniam. Po latach 
> myślę, że w czasie studiów połknąłem znacznie więcej lektur, niż 
> byłem w stanie zanalizować. Lektury pochłaniałem zresztą z wielką 
> przyjemnością (…), od małego: „Pana Tadeusza”, „Trylogi
> a”, Żeromski –
>  ja do dzisiaj Żeromskiego wielbię, do „Popiołów” wracam, co jakiś 
> czas. To chyba pierwsza książka, która zrobiła na mnie wielkie 
> wrażenie[/i]”. 
> 
> Co ciekawe za „[b]Żeromszczyka[/b][i][/i]” uważa się także [b]Lesze
> k 
> Kołakowski [/b][b][/b]„ [i]byłem zachwycony jego sposobem czytania, 
> poza może opowieściami, które są właściwie stylizacją, jak ta rzecz 
> o Walgierz Udałym”, a także czytałem w dzieciństwie dużo, ale 
> prawdziwych bohaterów mało miałem. Poruszały mnie emocjonalne raczej 
> książki o ludziach biednych i bezradnych, a nie opowieści o 
> nieustraszonych wojakach. Takim emocjonalnie poruszającym bohaterem 
> był dla dzieci na przykład Nereczek z „Chłopców z placu broni[/i]”,
>  
> Molarna. Wybitny filozof czytał w młodości iędzy innymi w oryginale 
> literaturę francuską czy niemiecką, jednak najwięcej z tego było 
> oczywiście książek, polskich pisarzy i poetów: „[i]Prusa, 
> Sienkiewicza, Żeromskiego, klasyków poezji, Mickiewicza, 
> Słowackiego, Krasińskiego[/i]”.
> 
>    Według profesora [b]Kołakowskiego[/b] książki, która by 
> wyjaśniała nam całą złożoność życia, nie ma - „(…) [i]chociaż jest 
> wiele książek znakomitych, ciekawych i mądrych, to książki-absolutu 
> nie ma, po prostu nie ma…”[/i]
>   
>    Dla mnie osobiście książką, która jest czymś niezwykle mądrym i 
> ciekawym to "[b]Kuroń, Autobiografia[/b][i][/i]”, która jest 
> wznowieniem czterech wspomnieniowych książek Jacka Kuronia w jeden 
> tom. W jej skład wchodzą "[i][b]Wiara i wina. Do i od komunizmu
> [/i]", [i]Gwiezdny Czas". Wiary i winy – dalszy ciąg[/i]”, „[
> i]Moja 
> zupa[/i]" i "[i]Spoko! Czyli kwadratura koła[/b][/i]". Dwie pierwsze 
> książki, to bardzo osobiste wyznania, pokazujące zrozumienie wyboru 
> własnej drogi życiowej. Stanowią zresztą, próbę rozliczenia się 
> autora z systemem komunistycznym, z którym początkowo wiązał 
> głębokie nadzieje, a który ostatecznie całkowicie kontestował, będąc 
> jednym z najważniejszych liderów opozycji demokratycznej. Te dwie 
> pierwsze pozycje, składające się na całość książki, to także 
> opowieść o niezwykłej miłości do swojej żony Grażyny, nazywanej "[i]
> Gajką[/i][b][/b]". Natomiast dwie pozostałe lektury pokazują 
> działalność [b]Jacka Kuronia [/b]w wolnej Polsce, pełniąc stanowisko 
> ministra pracy i polityki socjalnej, który wiele robił, pomagając i 
> szukając pomocy dla ludzi, nie potrafiących sobie poradzić w nowej 
> rzeczywistości. 
> 
> [b]Jackowi Kuroniowi [/b]całe życie przyświecała idea obrony 
> słabszych. Tak to opisuje w książce Wiara i wina, czyli od i do 
> komunizmu" "()[i] Mogłem mieć wtedy cztery, może pięć lat, bo to 
> było przed wojną. W Teatrze Wielkim we Lwowie wystawiono "O dwóch 
> takich, co ukradli księżyc". W pewnym momencie, kiedy czarownik 
> wsadzał Jacka i Placka do worka, zerwałem się i z rykiem ruszyłem na 
> scenę, żeby ich ratować. Krzyczałem, żeby ten strach zagłuszyć w 
> sali. Pędziłem na scenę. Już byłem przy czarnoksiężniku, widziałem 
> jego twarz; koszmar. Ryczącego wyniesiono mnie na rękach ze sceny do 
> foyer, gdzie siedziała babcia. Bileterki mnie pocieszały, że z tymi 
> chłopcami wszystko jest dobrze. A ja płakałem, rozpaczliwie 
> płakałem. Zacząłem od zdarzenia, które uważam za swoje największe 
> życiowe osiągnięcie. Wszystko, co robiłem potem, jest tylko 
> powtórzeniem tamtego[/i]". 
> 
> Warto przeczytać książkę "[i]Kuroń Autobiografia[/i][b][/b]", gdyż 
> jest to interesująca lekcja historii widziana oczami człowieka 
> wielkiego formatu, wielkiej wrażliwości, skłonnego do poświęceń dla 
> nas wszystkich. Symbolizuje dla wielu ludzi to, co najlepsze, a więc 
> szacunek dla drugiego człowieka. Po prostu Jacek Kuroń był 
> człowiekiem wielkiego serca i niespożytych sił, mających na celu 
> przeciwstawieniu się wszelkiej niesprawiedliwości. [b]Polecam ją 
> wszystkim, dzięki tej lekturze można stać się lepszym człowiekiem
> [/b].
>    
>    A poza tym warto czytać, czytać i jeszcze raz czytać, gdyż jak 
> mawiał [b]Monteskiusz[/b] [i]„Książki [/i][b][/b][i]są jak 
> towarzystwo, które sam sobie człowiek dobiera[/i][b][/b]”. 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się