• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: Cezary  napisał(a): 

> ZAMIAST UCZUCIOWO UPRZEDZAC SIE DO KOSCIOLA, PRZECZTAJCIE:
> 
> Kto widział Agnieszkę M.?
> Ks. Artur Stopka 
>  
> 
> Mieszkańcy Dalikowa mówią, że jak plebania zostanie zlicytowana, to ksiądz 
> będzie mógł dojeżdżać z Poddębic. Agnieszka, na którą ponad sześć lat temu 
> spadł konar drzewa, unika dziennikarzy i twierdzi, że to Kościół nagłaśnia całą
>  
> sprawę.
> 
> 10 w skali Beauforta
> Wichura była wtedy potężna. W porywach osiągała 10 stopni w skali Beauforta. 
> Jak można przeczytać w notatce przygotowanej przez mecenasa Jerzego Zielaka, 
> który reprezentował podczas procesu stronę kościelną, w trakcie takiej 
> pogody „czternastoletnia wówczas Agnieszka M. przywieziona wraz ze starsz
> ą 
> swoją siostrą przez ich ojca na cmentarz w Dalikowie, uległa urazowi kręgosłupa
>  
> wskutek uderzenia przez odłamany wichurą konar akacji”. Prokuratura Rejon
> owa w 
> Poddębicach podjęła dochodzenie w tej sprawie, ale umorzyła postępowanie „
> ;wobec 
> niestwierdzenia przestępstwa”.
> 
> 
> 
> Dzisiaj tej akacji już nie ma na dalikowskim cmentarzu. Została wycięta, 
> podobnie jak kilka innych drzew. Na pewno nie wyciął jej proboszcz, któremu ani
>  
> przed wypadkiem Agnieszki, ani po nim nie udało się uzyskać zezwolenia 
> odpowiedniego urzędu na usunięcie niebezpiecznego drzewa. Na temat tego, kto je
>  
> wyciął i dlaczego, istnieje kilka wersji.
>  
> W centrum cmentarza stoi duża kaplica. Na zewnętrznej ścianie budynku, z boku, 
> widnieje tylko jedna tablica, informująca, że w kaplicy znajduje się grób 
> rodziny Wardęskich. To właśnie ta rodzina była właścicielami gruntu, na którym 
> stanął na początku XX wieku neogotycki kościół św. Mateusza.
> 
> 
> 
> Jak opowiada matka Agnieszki, Teresa M., dziewczynka przeszła dwie bardzo 
> poważne operacje i długotrwałą rehabilitację. Ona sama na siedem miesięcy 
> musiała zrezygnować z pracy, aby zająć się chorą córką. Mówi, że Agnieszka już 
> nigdy nie będzie normalnie chodzić, że nie potrafi stać o własnych siłach. 
> Pytana o to, kto jej zasugerował wystąpienie o odszkodowanie do kurii, jest 
> niemile zdumiona. Uważa, że to oczywiste: skoro miał miejsce wypadek, należy 
> się odszkodowanie, a to, że chodzi o roszczenie wobec Kościoła, nie ma 
> znaczenia. Gdyby nieszczęście miało miejsce gdzie indziej, także by wystąpiła o
>  
> odszkodowanie.
> 
> 
> 
> Wyrok
> Z powództwem wystąpiła w lipcu 1998 roku. Oczekiwała zasądzenia na rzecz córki 
> kwoty 172 868 złotych oraz renty po 800 złotych miesięcznie. Sąd Okręgowy w 
> Łodzi 13 kwietnia 2001 roku uznał, że to nie Kuria Archidiecezji Łódzkiej jest 
> adresatem roszczeń, lecz rzymskokatolicka parafia św. Mateusza w Dalikowie. 
> Zgodnie z wyrokiem parafia powinna wypłacić Agnieszce 120 tys. złotych z 
> odsetkami, liczonym od kwietnia 1999 r., tytułem zadośćuczynienia, 6935 złotych
>  
> (z takimi samymi odsetkami) za koszty leczenia i zakup przyrządów do ćwiczeń 
> oraz za rehabilitację. To nie wszystko. W punkcie trzecim wyroku jest mowa o 
> rencie „na zwiększone potrzeby”. Padają tu rozmaite sumy dotyczące 
> różnych 
> okresów, które upłynęły od wypadku. W punkcie „d” wymieniono kwotę 
> „1450 
> złotych miesięcznie płatną do 10 dnia każdego miesiąca z ustawowymi odsetkami 
> od uchybienia terminowi płatności rat poczynając od 1 maja 2001 r. i na 
> bieżąco”. Jest to o 650 złotych więcej niż wnioskowała mama Agnieszki. Wy
> rok 
> jest już prawomocny.
> 
> 
> 
> Ksiądz może dojeżdżać
> Całą gminę Dalików zamieszkuje 3900 osób. Jej stolicą jest właśnie Dalików, 
> który istniał jako wieś szlachecka już w XV wieku. Parafia św. Mateusza według 
> opublikowanego w roku 2003 wykazu polskich parafii liczy 1730 wiernych.
> Jest piątek, 23 stycznia br., krótko po południu. Na parkingu przed kościołem, 
> koło pomnika ofiar powstania styczniowego, przybywa samochodów. O 13.30 ma się 
> odbyć pogrzeb parafianina. W kościele jest zimno. Przy otwartej trumnie rodzina
>  
> żegna się ze zmarłym.
> 
> 
> 
> Plebania jest po prawej stronie kościoła, odgrodzona płotem. Ksiądz proboszcz 
> Stanisław Wojtyra widząc chodzących wokół budynku obcych, z których jeden jest 
> w koloratce, wychodzi z kościoła. Czeka na jakiegoś księdza. Wizyta 
> dziennikarzy z „Gościa” jest mu niezbyt na rękę z powodu pogrzebu, 
> ale na 
> chwilę zaprasza do środka. Proponuje herbatę, kawałek ciasta. W jadalni jest 
> tak samo zimno jak na zewnątrz. Kaloryfer nie grzeje. Nalewając wodę z termosu,
>  
> ksiądz proboszcz mówi z troską: „Proszę nie zdejmować kurtki”. 
> 
> 
> 
> Nie chce rozmawiać o sprawie. Żali się na dziennikarzy. „Co ja tu przeżył
> em” - 
> mówi z wyraźnym smutkiem w głosie. Wygląda na kogoś, kto jest raczej bezradny 
> wobec natłoku wydarzeń. Opowiada o tym, jak w czasach PRL-u budowana była 
> plebania. Jest proboszczem w Dalikowie od 23 lat. Mówi, że wczoraj był na 
> kolędzie u jednej z babć Agnieszki. Druga babcia też tu mieszka.
> 
> Nie tylko z zewnątrz plebania świadczy o ubóstwie księdza. Parafia też nie jest
>  
> bogata. Na stronach Kurii Archidiecezji Łódzkiej można przeczytać, że utrzymuje
>  
> ją 250 osób. Pani w gminnej świetlicy, mieszczącej się naprzeciwko kościoła, 
> mówi, że w kościele jest zimno, bo nie ma pieniędzy na ogrzewanie piecami 
> akumulatorowymi. „Właśnie dzisiaj chodził inkasent, na pewno przyniósł 
> proboszczowi spory rachunek” - dodaje.
> 
> Opowiada, że w Dalikowie większość ludzi żyje z rolnictwa. Jest też filia 
> Wojtexu. Uprawia się tu głównie żyto i ziemniaki, hoduje bydło i trzodę 
> chlewną. W jednym z dwóch sklepów spożywczych jakaś młoda kobieta tłumaczy 
> stojącemu w kolejce mężczyźnie, że aby jakoś wyjść na swoje, trzeba mieć 
> minimum piętnaście krów. „Inaczej lepiej w ogóle sobie nie zawracać głowy
> ”.
> 
> 
> 
> Pani ze świetlicy mówi, że mieszkańcy Dalikowa jeżdżą do pracy do Poddębic i do
>  
> Łodzi. Na przystanku busa czeka kilka osób. Na pytanie o jakąś restaurację, 
> gdzie można by coś zjeść, wskazują bar gastronomiczny „Bajbus”, prz
> y ulicy 
> Wschodniej, prowadzącej na cmentarz. „Może tam będzie coś do jedzeniaR
> 21; - mówi z 
> powątpiewaniem kobieta. „U nas restauracji nie ma, za daleko od głównej d
> rogi, 
> ale za to jest sensacja” - dodaje kobieta. Nie wie, że rozmawia z 
> dziennikarzem. Tak reaguje na widok obcego.
> - I co zrobicie, jak plebanię zlicytują i ksiądz proboszcz nie będzie miał 
> gdzie mieszkać? - No to będzie ksiądz z Poddębic dojeżdżał - pada odpowiedź. To
>  
> chyba nie jest żart. Oni napra-
> wdę tak myślą.
> 
> 
> 
> - Ten wasz proboszcz nie wygląda na bogatego...
> - No bo nie jest. On nigdy do pieniędzy nie przywiązywał wagi. U nas są 
> pogrzeby ludzi z Łodzi, bo ksiądz mało bierze - mówi ktoś z boku. - A sam 
> ksiądz to chyba starą faworitką jeździ.
> 
> Podobno Agnieszka bywa w Dalikowie, ponoć sama przyjeżdża do swoich krewnych 
> samochodem, ale nikt z zebranych na przystanku jej osobiście nie widział. Jedna
>  
> z lokalnych gazet napisała, że „Dalików jest wkurzony na proboszcza, któr
> y ani 
> wspomniał, że szykują się kłopoty”. Ci spotkani na przystanku na wkurzony
> ch nie 
> wyglądają. Raczej na rozczarowanych, że z całego tego zamieszania Dalików nie 
> ma żadnych korzyści. Tak jakby strata, którą może ponieść parafia w rezultacie 
> egzekucji wyroku sądowego, ich bezpośredni

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się