• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: Cezary  napisał(a): 

> Ks. Artur Stopka  c.d. 
> 
> 
> Agnieszka M. to ja
> W Aleksandrowie Łódzkim na terenie parafii Zesłania Ducha Świętego budynki 
> oznaczone są widocznymi z daleka napisami: „Bl 15”, „Bl 10
> 221;. Tu mieszka mama 
> Agnieszki. Mieszkanie na czwartym, najwyższym piętrze. Drzwi otwiera 
> sympatyczna dziewczyna. 
> - Szukamy Agnieszki M. 
> - To ja - odpowiada niepewnie. Dzięki przypadkowi nie rozmawiamy za 
> pośrednictwem domofonu, lecz od razu twarzą w twarz. Proszę, żeby mnie wpuściła
>  
> do środka, a powiem, kim jestem. Niezbyt chętnie otwiera szerzej drzwi. Rozmowa
>  
> toczy się w przedpokoju. Pojawia się jakiś młody mężczyzna, który na pytanie, 
> kim jest, odpowiada: „Mniejsza z tym”.
> 
> 
> 
> Na wiadomość, że rozmawia z dziennikarzem, w dodatku z księdzem, Agnieszka 
> sprawia wrażenie przestraszonej. Prosi, żeby wyjść. Mówi, że nie chce mieć nic 
> wspólnego z mediami i nie chce się wypowiadać. 
> 
> 
> 
> - To dlaczego dopuściła pani do nagłośnienia całej sprawy? - pytam. 
> - To nie ja. To Kościół nagłośnił. - odpowiada.
> - A jaka jest prawda? Jest pani chora czy nie? - nie ustępuję.
> - Jestem chora. Jak jest naprawdę, wiedzą moi najbliżsi, przyjaciele, i to 
> wystarczy. Nie chcę rozmawiać z dziennikarzami - irytuje się. Potwierdza, że 
> jestem jedynym dziennikarzem, który ją widział.
> 
> 
> 
> Przez cały czas krótkiej rozmowy stoi tuż przy drzwiach, najprawdopodobniej się
>  
> o nie lekko opiera. Wyjaśnia, że myślała, iż to ktoś z administracji. W 
> przeciwnym razie nie otworzyłaby drzwi. Agnieszka nie pozwala sobie zrobić 
> zdjęcia. Chętnie podaje numer telefonu, aby dalszą rozmowę prowadzić z jej 
> mamą. Uprzejmie, chociaż z naciskiem, prosi, aby opuścić mieszkanie.
> 
> 
> 
> Byłam katoliczką
> Proboszcz parafii Zesłania Ducha Świętego w Aleksandrowie Łódzkim, ks. Piotr 
> Bratek, nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy na przykład w tym roku rodzina 
> Agnieszki wpuściła księdza z odwiedzinami duszpasterskimi. Mówi, że to 
> tajemnica. Wspomina, że po wypadku przeprowadzono przed kościołem dwie zbiórki 
> pieniężne. W sumie zebrano 15 tysięcy. Według mamy Agnieszki te pieniądze 
> zebrali w Szkole Podstawowej nr 1 koledzy i koleżanki jej córki.
> 
> 
> 
> Mama Agnieszki w rozmowie telefonicznej dziwi się, że komuś chciało się jechać 
> taki kawał drogi do Aleksandrowa i do Dalikowa. Podniesionym głosem wypowiada 
> pretensje, że jak Agnieszka była w szpitalu, to się żaden ksiądz nie 
> pofatygował do szpitala, „nikt nie zapytał, czy nie trzeba pomocy”.
>  Zarzuca, że 
> odwiedzając jej córkę, wtargnęliśmy do mieszkania. Mówi, że księża i 
> Kościół „przekłamują”. To nie ona nagłośniła sprawę. „To Kośc
> iół”.
> 
> 
> 
> Mówi tonem osoby, która nie zamierza zrezygnować z tego, co uważa, że się jej 
> słusznie należy. Rozmowa z nią jest trudna, mówi dużo, powtarza obiegowe 
> zarzuty pod adresem Kościoła. Mówi, że ostatnio nie wpuszczała kolędy, bo 
> zwykle była wtedy w pracy. Nie chce podać numeru telefonu do swojego adwokata. 
> Nie chce odpowiedzieć na pytanie o siostrę Agnieszki. Według niej wszyscy 
> księża kłamią. Zapisuje moje imię i nazwisko. Straszy, że jak coś 
> w „Gościu” „przekłamiemy”, to odda sprawę do sądu. Pyta
> na, czy jest katoliczką, 
> odpowiada: „Byłam”.
> 
> 
> 
> Na sugestię, że parafii w Dalikowie po prostu nie stać na zapłacenie 
> odszkodowania, mówi, że przecież parafia ma dochody, bo się odbywają pogrzeby, 
> śluby, a za darmo tego ksiądz nie robi. A poza tym parafia jest częścią 
> wielkiej instytucji, której nie brak pieniędzy. Na pytanie, dlaczego nie 
> posłała Agnieszki po odbiór 100 tysięcy złotych, które udało się po 
> nagłośnieniu całej sprawy zebrać łódzkiej kurii, odpowiada, że przecież 
> dziewczyna była w samochodzie i nikt nie chciał się z nią spotykać. Natomiast 
> ks. dr Andrzej Dąbrowski, kanclerz Kurii Archidiecezji Łódzkiej, twierdzi, że 
> od razu sprawa została postawiona jasno - zgromadzone pieniądze może odebrać 
> tylko Agnieszka, ponieważ jest osobą pełnoletnią.
> 
> 
> 
> To był dziwny proces
> W łódzkiej kurii jest czysto i schludnie. Pomiędzy piętrami w przeszklonym 
> szybie kursuje nowoczesna winda. Na stolikach sporo tytułów prasy katolickiej. 
> Na jednej ze ścian tablica upamiętniająca wizytę w budynku Ojca Świętego Jana 
> Pawła II.
> Ksiądz kanclerz Andrzej Dąbrowski przynosi teczkę z dokumentacją sprawy. 
> Pokazuje, w którym miejscu w czasie rozmowy siedziała mama Agnieszki, na którym
>  
> krześle pani adwokat. Opowiada o staraniach podjętych przez Kościół w związku z
>  
> wypadkiem. O wizycie delegacji parafii dalikowskiej, w której między innymi 
> znalazł się potomek rodziny Wardęskich, z pomysłem, że on wystąpi z 
> roszczeniami wobec parafii, aby uchronić dobra kościelne przed zlicytowaniem. 
> Przypomina propozycję wysłania dziewczyny do któregoś ze znanych ośrodków 
> rehabilitacyjnych w Polsce, mówi o stu tysiącach, które udało się zebrać. Sam 
> Agnieszki nigdy nie widział. Sugeruje, że pod adresem zamieszkania jej mamy 
> dziewczyna raczej się nie pojawia. Zwraca uwagę na to, że do poszkodowanej nie 
> dotarł dotychczas żaden dziennikarz.
> 
> 
> 
> O roli mediów w całej sprawie mówi z zakłopotaniem. To na pewno nie kuria ją 
> nagłośniła. Przypuszcza, że to ktoś z rodziny Agnieszki zawiadomił 
> dziennikarzy, ale nie jest tego pewien. Opowiada o agresywności niektórych 
> dziennikarzy przy równocześnie faktycznej nieznajomości istoty problemu. Nie 
> byli nastawieni na szukanie prawdy, lecz na sensację i „dołożenie” 
> Kościołowi. 
> Z drugiej strony ksiądz kanclerz ma świadomość, że powinien z mediami 
> rozmawiać. Doradza przeczytanie artykułu w „Naszym Dzienniku”, zawi
> erającego 
> opinię lekarza, prof. Andrzeja Radka, który twierdzi, że uchronił Agnieszkę 
> przed kalectwem i jest ona „osobą całkowicie przystosowaną do życia w 
> społeczeństwie i poza drobnymi defektami sprawną fizycznie”. Prof. Radek 
> sugeruje wykonanie nowych badań, które pokazałyby aktualny stan zdrowia 
> Agnieszki.
> 
> 
> 
> Obecnie ze strony kościelnej sprawę prowadzi Marek Markiewicz. Mówi, że proces 
> był dziwny, że za dużo mówiono o drzewach, a za mało o rzeczywistej sytuacji 
> Agnieszki i o tym, czy parafia jest w stanie wypełnić wyrok. Zamierza podjąć 
> próbę wznowienia sprawy w sądzie. Pojawiły się informacje, że istnieją wyniki 
> badań Agnieszki po wypadku, których sąd nie znał, podejmując się prognozowania 
> stanu jej zdrowia w przyszłości. To trzeba sprawdzić. Podobnie jak prasowe 
> wiadomości o tym, że Agnieszka otrzymała już jakieś odszkodowanie. Matka 
> stanowczo zaprzecza, że córka otrzymała jakieś pieniądze. Mecenas Markiewicz 
> wystąpił do ZUS i PZU o stosowne dane, ale może je otrzymać tylko sąd. Podobno 
> był również świadek wypadku, którego sąd nie uwzględnił.
> 
> Jeżeli nie uda się wznowić sprawy, mecenas Markiewicz zamierza wnieść o nowe 
> badania lekarskie, uwzględniające upływ czasu. Chciałby też wyjaśnić, jaką rolę
>  
> w całej sprawie odgrywają różne osoby i komu zależało na nagłośnieniu jej 
> właśnie teraz. Nie chce natomiast doprowadzić do anulowania odpowiedzialności 
> za nieszczęście, nie zamierza dowodzić, że nic się nie stało. Stało się. Chodzi
>  
> jednak o to, aby sprawie przywrócić właściwą miarę.
> 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się