• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

p8  napisał: 

> Usiadłem. Jak zwykle przy drzwiach po lewej stronie, jak zwykle oparłem głowę 
> na szybie. Zamknąłem oczy. Ruszyło, powoli ale się toczy. Pierwsza stacja. 
> Nikt nie wsiada. Za wcześnie - tu tylko stali bywalcy, weterani i weteranki 
> codziennej walki o życie. Jedziemy. Przystanek dwa. Znów znajome twarze, choć 
> niewidziane już trzy miesiące... Zaspane oczy, powolne ruchy. Ciężkie 
> klapnięcie na ławkę. Jeszcze godzinka, można się zdrzemnąć. Jedziemy. 
> Przebudziłem się, 6.38, stacja trzecia z kolei. Mnóstwo tych samych twarzy, 
> tak samo zmęczonych, kobiecych twarzy z klejącymi się od snu oczyma, twarzy 
> męskich zaciętch przy goleniu. Jedziemy. Te same twarze palą papierosy przy 
> ubikacji. Monotonny stukot kół. Myślę o tym, że już prawie się wyrwałem, ze 
> już tuż tuż. Ale ciągle jeszcze jestem uzależniony, ciągle na smyczy mamony. 
> Niezbędnej do przeżycia. Czwarta stacja. Ogrom znajomych twarzy, trochę 
> bardziej świeże. Zamykam oczy. Jedziemy. Gwar rozbudzonych, oddechy śpiących, 
> ktoś chrapie. Dojeżdżamy do stacji nr.5, sporo twarzy wycieka strumieniem 
> ludzkiej egzystencji. Chwila ciszy, jakiś wrzask przez megafon. Jedziemy. 
> Tylko dziesięć minut i już miejsce przeznaczenia... Wysiadam. Myślę o tym że 
> przez półtora roku tak wyglądało moje życie. Wiem, że już takie nie będzie. 
> Nie spędzę życia w pociągu donikąd. Jeszcze nie dziś, ale już niedługo wysiądę 
> na swojej stacji, by już nie oglądać znajomych twarzy. Tam nie ma dla mnie 
> przyszłości, życie dopiero przedemną, przejdę je na piechotę... a może nawet z 
> kimś:)))
> 
> 
> 
> panBozia

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się