• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

pijaw  napisał: 

> Przyzwy (termetoda) - bliskie krewne przywr (Trematoda), osiągają rozmiary 
> niewidoczne gołym okiem, a jedynie okiem ubranym w łowicką zapaskę. Są 
> pasozytami zwierząt kregowych, tj. pasą żyto w nieużywanej szarej strefie 
> centalnego układu nerwowego, w specjalnie do tego celu wydzielonych szarych 
> komórkach. Z dobrze wypasionego żyta (decyduje obwód w pasie) na drodze 
> elektrolizy w mitochondriach powstaje tzw. czaj (nazwa nadana przez odkrywce 
> tego zjawiska, prof. Jurija Połgłowczenki, ze względu na kolor substancji 
> zbliżony do mocno zaparzonej herbaty). Ponieważ cała egzystencja przyzw ma na 
> celu, poza reprodukcją, produkcję czaju, ogół zachowań tego pasożyta 
> nazwano "czajeniem".
> Czaj - niezbędny dla prawidłowego rozwoju przyzw - ma jednak skutki uboczne dla
>  
> organizmu żywiciela - przestaje on poszukiwać nowych bodźców intelektualnych 
> lecz popada w stan konformistycznej akceptacji dnia codziennego 
> zwany "przyzwyczajeniem". stosowane do tej pory terapie - od pielgrzymek 
> rodziny radia maryja po sex grupowy nie przynoszą długotrwałych efektów ze 
> wzgledu na olbrzymie możliwości dostosowawcze przyzw do zmiany trybu życia 
> żywiciela. Ostatnio większość toksykologów skłania się ku rozwiązaniu 
> mieszanym, tj. stosowaniu ww. kuracji naprzemiennie, z czestotliwością zmian 
> raz w tygodniu oraz comiesiecznym łączeniu obu czynności, co jak zaobserwowano,
>  
> powoduje nieprzewidziane preturbacje natury społeczno-moralnej, do których nikt
>  
> jeszcze nie zdołał się przyzwyczaić.
> Może więc dla nieuleczalnie chorych jest jeszcze jakaś nadzieja?
> 
> Pijaw_na_odwyku

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się