• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

szprota1  napisała: 

> Marta z Młodym przeciskała się przez roztańczony tłum. Kolumny rzęziły. Tłum te
> ż. Młody wypatrzył Efkę, a po chwili dał się słyszeć jej donośny za-raźliwy śmi
> ech. Obok stała reszta ludzi z jej grupy, mniej lub bardziej uczestnicząc w roz
> mowie, która polegała na wydawaniu gromkich ryków naj-bliższemu sąsiadowi do uc
> ha. Nieopodal przy stoliku siedziała Magda z Rzy-golakiem, w oczach miała niemą
>  prośbę o rozum, twarz poważną i przejętą, a ręce w ciągłym ruchu. Rzygolak nie
>  słuchał i nie przerywał.
> - Jest Maniek? ? chciała wiedzieć Efka. Nie było. ? Spóźnia się! ? zdenerwo-wał
> a się.
> Marta zauważyła to zdenerwowanie. Pytającym spojrzeniem zahaczyła o Rzy-golaka,
>  który akurat usiłował patrzeć Madzi prosto w oczy, ale wzrok mu lą-dował jakie
> ś 30 cm niżej. Efka  przechwyciła spojrzenie Marty, skinęła lekko głową, przewr
> óciła makabrycznie oczami i produkując uśmiech rekina ludo-jada przejechała ręk
> ą w poprzek gardła. W tłumie błysnęło czoło Mańka, szczerzącego z dala zęby w u
> śmiechu. Towarzystwo zaczęło mu hałaśliwie wytykać spóźnienie.
> - Bo wiecie, ja, jak gdyby właściwie pomyliłem autobusy czyli znaczy się wła-śc
> iwie pojechałem nie w tę stronę ? usprawiedliwiał się Mariusz. Marta za-trzymał
> a jego dłoń w pół gestu o milimetry od jej okularów, wykonała spraw-ny unik prz
> ed drugą i mruknęła zgryźliwie:
> - Jak by Mariuszowi związać ręce, to by nic nie powiedział.
> Madzia tymczasem skończyła i wyraźnie oczekiwała odpowiedzi. Rzygolak uciekł wz
> rokiem, na twarzy zagościł mu wyraz paniki, dostrzegł Mańka, przejawił ulgę, pr
> zekazał spostrzeżenie rozmówczyni i nie czekając na jej re-akcję dźwignął się o
> d stolika. Spodnie nie wyszczuplały go w biodrach, a ko-szula nie podkreślała m
> uskulatury. Sądząc z jego pewności siebie, nie był tego świadom. Uśmiech patrzą
> cej nań Marty przywodził na myśl akwizytora wyrzuconego z okna za natręctwo i w
> racającego przewodem wentylacyjnym. Uśmiech Efki pozwalał domniemywać skrywaną 
> za plecami siekierę. Reszta towarzystwa nie była w stanie zmusić mięśni twarzy 
> do takiego wysiłku.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się