• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: end  napisał(a): 

> "Dziennik" z dnia 22 września 2008 r.
> 
> Rozmowa Renaty Kim z Jeremym Rifkinem - amerykańskim ekonomistą, doradcą Unii
> Europejskiej ds. gospodarczych i autorem m.in. "Europejskiego snu"
> 
> 
> Renata Kim: Czy możemy już odetchnąć z ulgą po tym, jak przez ostatnie dwa dni
> giełdy na całym świecie mocno poszybowały w górę? Czy to już jutrzenka nadziei?
> Jeremy Rifkin: Jaka jutrzenka?! Czekają nas znacznie gorsze czasy. Te dwudniowe
> gwałtowne wzrosty indeksów to po prostu efekt wykupywania długów na masową skal
> ę
> przez rząd USA. Stała się rzecz absolutnie niesłychana: władze Stanów
> Zjednoczonych, ale także innych krajów wpompowały miliardy dolarów z kieszeni
> swoich podatników, by ratować upadające instytucje finansowe. Myślę, że nie
> skończą na tym, na ratowanie banków zmarnują biliony dolarów. Ale to nie pomoże
> .
> Z podatków zapłacimy długi, a potem zaciągniemy kolejne i tak bez końca.
> 
> Więc nie podoba się panu najnowszy amerykański plan ratunkowy?
> Oczywiście, że nie! Niech pani zadzwoni do mnie za rok, to pogadamy o tym, jaki
> e
> straszliwe szkody ten plan spowodował. Ameryka jest pogrążona w głębokim
> kryzysie, jest bankrutem. I nic się nie poprawi, a wręcz przeciwnie - będzie
> coraz gorzej. A wtedy amerykański kryzys ogarnie również Polskę i wszystkie inn
> e
> państwa świata. Przywódcy polityczni powinni się wreszcie ocknąć, podobnie
> zresztą jak przedsiębiorcy - wszyscy muszą zrozumieć, że jedynym wyjściem jest
> stworzenie zupełnie nowych podstaw gospodarki, bo obecna jest zupełnie niewydol
> na.
> 
> Zgadza się pan z byłym szefem Fed Alanem Greenspanem, który twierdzi, że właśni
> e
> zaczął się kryzys gospodarczy porównywalny z tym lat 30. ubiegłego wieku?
> Całkowicie. Tkwimy w głębokiej recesji. Ostrzegałem przed tym kryzysem od co
> najmniej pięciu lat, powtarzałem do znudzenia przywódcom państw oraz szefom
> największych przedsiębiorstw, że sytuacja jest naprawdę poważna. Obecny krach n
> a
> rynkach finansowych był łatwy do przewidzenia, szkoda tylko, że nikt nie chciał
> mnie słuchać. Moja żona mówi, że ludzie nie słuchają, bo są idiotami, ale ja ni
> e
> wiem, czy to dobre wytłumaczenie. Większość po prostu nie chciała uwierzyć, że
> stare, dobre czasy się skończą.
> 
> Co pana zdaniem zwiastowało ten kryzys?
> Zaczęło się w roku 1991, gdy Ameryka zmagała się z potężną zapaścią na rynku
> nieruchomości. Udało się z niego wyjść dzięki udzielanym na masową skalę
> kredytom konsumenckim. Krótko mówiąc: pokonaliśmy ówczesne problemy nie dzięki
> gruntownym reformom gospodarczym czy szczególnie innowacyjnym przedsięwzięciom,
> ale dlatego, że lekką ręką wydawaliśmy miliony kart kredytowych. Ludzie kupowal
> i
> bez opamiętania, a ekonomia się rozwijała. Także światowe gospodarki, zwłaszcza
> te rozwijające się, miały się dobrze dzięki amerykańskiej konsumpcji. Ale
> zapłaciliśmy za to ogromną cenę - potwornym zadłużeniem. Amerykanie nie tylko
> nie mają teraz żadnych oszczędności, ale są nawet winni ogromne pieniądze
> bankom. Przeciętna rodzina w USA wydaje więcej, niż zarabia. Podobne problemy
> mają też Brytyjczycy, myślę, że np. Polacy są w o wiele lepszej sytuacji.
> 
> Jak można było utrzymywać ten patologiczny stan przez tak wiele lat?
> Pomogły nam kredyty hipoteczne. Banki hojnie rozdawały niskooprocentowane
> kredyty, nie stawiały wygórowanych wymagań kredytobiorcom i tak powstała owa
> słynna bańka na rynku hipotek. Ludzie sądzili, że stać ich na własny dom, ale
> potem okazywało się, że nie są w stanie spłacać rat, a bankom, które udzieliły
> złych kredytów, zaczęła grozić upadłość. A jakby tego było mało, ceny energii
> zaczęły gwałtownie rosnąć. Dopóki były niskie, globalizacja rozwijała się
> doskonale zgodnie z zasadą, że można produkować towary w krajach, gdzie jest
> tania siła robocza, i transportować je po całym świecie. Gdy baryłka ropy
> osiągnęła magiczną cenę prawie 150 dol., nastąpił kres obecnego etapu globaliza
> cji.
> 
> Co to znaczy?
> Proszę pamiętać o jednej fundamentalnej zasadzie: cała światowa gospodarka
> zależy od ropy, gazu i węgla. Przemysł ciężki i lekki, budownictwo, wszystko
> zależy od ropy, gazu i węgla. A my właśnie dochodzimy do ery zmierzchu tych
> surowców, druga rewolucja przemysłowa dogorywa na naszych oczach. Więc kiedy
> baryłka ropy osiągnęła cenę 147 dol., natychmiast zdrożała żywność, a globalna
> gospodarka zaczęła ostro wyhamowywać. A potem nagle ceny energii zaczęły spadać
> .
> Ale nie było w tym cudu, nie znaleźliśmy nagle nowych źródeł ropy czy gazu. My
> po prostu zaczęliśmy energię gwałtownie oszczędzać.
> 
> Więc co nas teraz czeka? Trzecia rewolucja przemysłowa?
> Dokładnie tak. Doszliśmy do punktu, który nazwałem "szczytowym stadium
> globalizacji". Musimy natychmiast zmienić cały nasz sposób myślenia o
> gospodarce, bo źródeł energii nie zacznie nam nagle przybywać. Potrzebna jest
> prawdziwa rewolucja, inaczej będziemy ciągle miotać się od jednego do drugiego
> kryzysu.
> 
> Brzmi bardzo wzniośle, ale jak miałaby wyglądać taka rewolucja?
> Jestem doradcą Unii Europejskiej ds. gospodarczych i zaproponowałem waszym
> przywódcom, by od tej pory stosować inny sposób myślenia o zagrożeniach
> ekonomicznych. To konieczne, szczególnie w erze nawracających, coraz
> silniejszych huraganów, topniejących lodowców oraz wiecznej suszy w Afryce. Nie
> wolno nam już dłużej polegać na ropie czy gazie, musimy sięgnąć do odnawialnych
> źródeł energii. Każda rewolucja zaczynała się od tego, że ludzie sięgali po now
> e
> źródła energii, a ludzie zmieniali sposób dogadywania się w tej sprawie. Tylko
> tam można zmienić historię ludzkości. Inaczej czeka nas zażarta walka o dostępn
> e
> złoża gazu czy ropy.
> 
> Kto miałby przeprowadzić te zmiany?
> Rządy wspólnie z przedsiębiorcami. Trzecia rewolucja będzie się opierała na
> budownictwie, ale całkowicie zrewolucjonizowanym, takim, w którym każdy dom
> mieszkalny, fabryka, sklep czy szkoła będzie swoistą elektrownią. Będą zbierać
> energię słoneczną, wodną i wiatrową i przetwarzać ją na potrzeby ludzi. Tak
> buduje się już m.in. w Hiszpanii. I powtórzę raz jeszcze: szukanie odnawialnych
> źródeł energii to jedyna metoda, by wyrwać się z zaklętego kręgu kolejnych
> kryzysów finansowych. Każde inne rozwiązanie przyniesie jedynie chwilową ulgę.
> 
> Czy amerykańscy przywódcy są gotowi na takie zmiany?
> Nie! Ani obecni, ani przyszli. Z pewnością nie jest na nie gotowy John McCain,
> być może uda się przekonać do nich Obamę, on wydaje się bardziej elastyczny.
> 
> Kilka lat temu twierdził pan, że kapitalizm jest nie do pobicia, jeśli chodzi o
> kreatywność, innowacyjność, mobilność i przedsiębiorczość. Teraz wieszczy się
> raczej koniec kapitalizmu.
> To nie jest koniec kapitalizmu, ale z pewnością koniec obecnego stadium
> globalizacji. Jeśli chcemy przejść do kolejnego stadium, musimy uwierzyć
> wreszcie, że od tej pory każde gospodarcze przedsięwzięcie musi angażować
> zarówno środki prywatne, jak i publiczne. Trzeba stworzyć miliony nowych miejsc
> pracy, postawić na odnawialne źródła energii. I musimy skończyć z naiwną wiarą,
> że wolny rynek załatwi za nas wszystko. To tylko ideologiczne frazesy powtarzan
> e
> przez neokonserwatystów.
> 
> Czy inwestował pan jakieś pieniądze na nowojorskiej giełdzie?
> Ani jednego dolara. Przeczuwałem, co się stanie, i dlatego wiele lat temu
> kupiłem obligacje skarbu państwa. Teraz wszyscy panikują, a ja śpię spokojnie.
> Problemy będę miał wówczas, gdy padnie rząd USA i dolar. (śmiech)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się