• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

viking2  napisał: 

> titta napisała:
> 
> > Tu swietnie wychodzi dzisiejsza definicja milosci: dzisiaj czesto "kocham
>  cie"
> > oznacza tyle, co chce cie dla siebie. A tym czasem powinno oznaczac chce
> > TWOJEGO dobra
> 
> Nie, titta, nie calkiem tak. "Kocham cie" oznacza "chce cie miec tylko dla
> siebie jesli i ty tego chcesz". A w zamian za to "ja tez bede tylko dla ciebie"
> .
> Dlaczego taka deklaracja? Pierwsza czesc - "jesli i ty tego chcesz" - wlasciwie
> z definicji: jesli ona nie chce byc tylko dla mnie, to cala moja deklaracja i
> propozycja bierze w leb, rzecz przestaje miec sens. To nie oznacza, ze juz zara
> z
> mamy pluc na ziemie na swoj widok, bo mozemy wypracowac jakis inny status, jaka
> s
> inna propozycje (bez znaczenia jaka: "chcec cie miec tylko dla siebie we wtorki
> i czwartki", albo "chce cie miec tylko dla siebie miedzy 15:00 a 18:00",
> wszystko jedno).
> Tylko, ze takiego luznego ukladu musza CHCIEC OBOJE - bo ja osobiscie,
> deklarujac "chce tylko dla siebie", jednoczesnie deklaruje "ja tez tylko dla
> ciebie" - taki wzajemny uklad zobowiazan mi odpowiada. Inny moze mi nie
> odpowiadac i nie bede w nim pozostawal. I tu zaczyna wchodzic w gre otwartosc
> poczynan. Zauwaz, ze "zdrada" zachodzi jedynie wtedy, kiedy odbywa sie w oparci
> u
> o nieszczerosc. Jesli partner (znow wszystko jedno, kobieta to, czy mezczyzna)
> mowi otwarcie "wprawdzie jestesmy juz razem 20 lat, ale ja juz nie chce, bo
> jestem zainteresowana/y kims innym", to przestajemy mowic o zdradzie. Owszem,
> taka deklaracja moze byc oceniana surowo (brutalna, lekkomyslna, druzgocaca,
> idiotyczna, czy jak tam kto ja oceni), ale sednem jest, ze ta deklaracja
> zaistniala, wiec nikt nikogo nie oszukuje.
> Nie ma nic zlego w wylacznosci, w "chceniu tylko dla siebie" - jezeli obie
> strony to wlasnie deklaruja. Problem zaczyna sie wtedy, kiedy jedna strona mowi
> "zgadzam sie na wylacznosc", a potem okazuje sie, ze wylacznosc oznacza
> sporadyczny udzial jeszcze kogos, tak "od czasu do czasu", bo to "takie
> emocjonujace". Przy czym jesli od poczatku byl to "zwiazek otwarty", gdzie obu
> stronom odpowiada tymczasowy udzial przypadkowych partnerow w jedna i druga
> strone, to znow jest OK - pod warunkiem, ze obie strony o tym wiedza i sie na t
> o
> zgadzaja (malzenstwa swingersow, na przyklad). Jesli oboje tak chca, to nikt
> nikogo nie krzywdzi ani nie oszukuje.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się