• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

brzoza2  napisała: 

> Jestem. Niedawno wróciłam z dwóch kolejnych cmentarzy. Wczoraj tez byłam na 
> dwóch. Miałam liczną rodzinę, odwiedzaliśmy sie wzajemnie. Dziś dal wielu 
> zbrakło juz wzajemności...
> Przez wiele lat ta wielka rodzina spotykała sie 1 listopada przy grobie 
> Dziadka, który zmarł zreszta jeszcze przed moim urodzeniem, a później całą 
> gromadą (bywało, że i trzydzieści osób)wedrowaliśmy, już o zmroku, do 
> mieszkającej niedaleko Ciotki albo do Babci. Dorosli wspominali, my - 
> dzieciarnia - bawiliśmy sie znakomicie i pomimo nastroju zadumy i tęsknoty, 
> wszyscy bardzo lubilismy ten dzień. Była to bowiem jedna z niewielu okazji w 
> roku, kiedy moglismy być wszyscy razem.
> Z czasem ubywało ludzi, a przybywało grobów. Dzieci porosły, pozakładały własne
>  
> rodziny i chociaz statystycznie jest nas teraz więcej, niz przed czterdziestu 
> laty, to juz nie ma tych wielkich rodzinnych spotkań na cmentarzu.I nie tylko 
> na ccmentarzu. Każdy żyje własnym życiem. I na groby przychodzi ze swoja 
> najbliższa rodziną, w swoim własnym czasie.
> A coraz więcej z nas - wówczas najmłodszych, a dziś już przedostatnich w 
> kolejce do Wielkiej Podróży - ma groby swoich najbliższych: rodziców.
> Moi Rodzice żyją jeszcze, na wielkie szczęście. Ale juz tylko z Mamą odwiedzamy
>  
> cmentarze. Dla Ojca zbyt daleka jest droga od bramy cmentarnej do grobu, nie 
> dałby rady. Z tego tez powodu juz dwa lata nie był na grobie swoich rodziców, a
>  
> moich Dziadków. Kiedys powiedział z ogromnym żalem: "czy to oznacza ze juz 
> nigdy w zyciu nie dowiedze ich grobu?". Płakać mi sie chciało. Zrozumiałam, co 
> musiał czuć, wypowiadając to słowa: nigdy w życiu...
> cdn

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się