• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: rita  napisał: 

> o , nowy wątek się zjawił, jak miło, szkoda , że nie czeka na mnie łyk 
> gorzkiejżołądkowej 
> pisze dalej jd - no i ten brat został w Olsztynie, a mnie ojciec wywióżł do 
> swojej rodziny do Wieliczki. Brat dostał zakaz mnie odwiedzanie i przyjazdu. 
> Stąd ta moja ciągła ucieczka do Olsztyna. Jako mała dziewczynka udałam się 
> autobusem do Niedzicy, póżniej do jakiegoś Olsztynka, ciągle sie pytałam kiedy 
> wrócimy do Olsztyna, aż czas mijał i nawet bym zapomniała, gdyby nie pewnego 
> razu zawołali mnie do sekrwtariatu LO i wręczyli mi list. A list był od brata, 
> w którym donosił, że trzyma dla mnie prezent od mamy w postaci zegarka na rękę,
>  
> ale matka powiedziała bratu przed swoją śmiercią, że ma go wręczyć kiedy ja 
> osiągnę 18 lat.
> I tak się zaczeła nasza konspiracja. Pisanie przez szkołę, ponieważ listy , 
> które przesyłał na adres domowy były przechwytywane. Tak się zaczyna okres 
> konspiracyjnego Olsztyna w Wieliczce, trwał on trochę dopóki doczekałam 
> upragnionych lat, czyli 18- stki i tam w tym domu , którym widziałeś na 
> zadjęciu , na pierwszym pietrze otrzymałam z rąk brata zegarek i cegłówkę z 
> podpisami jego przyjaciół i nigdy mnie nie zabrał na grób matki ( dlaczego ? )
> Pamietam jak profesorki zawiadamiały mnie o przyjściu listu z Olsztyna, a ja 
> leciałam do sekretariatu i sam pomyśl moje Liceum Ogólnokształcące było 
> posrednikiem między mną a Olsztynem. Bez żadnego ale, z usmiechem na twarzy 
> zawsze otrzymywałam list i nikt tam mnie się o nic nie pytał. Tak trwało to 
> cztery lata. Przez ten czas wysyłałam do Olsztyna paczki z różnych miast, no i 
> stos kartek z turniejów. Szkołę miałam taką, że gdybym chciała to i może 
> zorganizowali by wycieczkę do Grunwaldu, ale nie mogli. Za to klub Górnik 
> Wieliczka aby przychylic się do mojej prosby zorganizował obóz tenisowy w 
> Ostródzie, specjalnie dla mnie, bym mogła odwiedzić Olsztyn. Kiedy dojechaliśmy
>  
> do Ostródy, kierownik wycieczki mówi - zbieraj się....., jedziemy do Olsztyna.
> Odwiózł mnie i powiedział, że zostawi mnie w Olsztynie kilka dni pod 
> warunkiem , że trafię do domu i porozmawia z moim bratem. Warunek był łatwy, w 
> podskokach trafiłam na miejsce i brat też był w domu , oczekując spotkania po 
> latach. Kierownik zamienił kilka zdań z bratem i pozwolił mi zostać, a po 
> pięciu dniach zgłosił się po mnie. I taki miałam obóz tenisowy. Póżniej 
> przyjeżdzałam bez zapowiedzi. Aż przyszło mi kiedyś przyjechać, zamknąć 
> mieszkanie na klucz od zewnątrz, a klucz wyrzucić za siebie. Tak zatrzasłam 
> drzwiami, że wszystko chciałam wyrzucić z pamięci i znów by mi sie to udało, 
> gdyby nie to, że siedząc na forum na Krakowie zerkałam jednym okiem na forum 
> Olsztyn, gdzie by się podłączyć by ktoś z krwi i kości olsztyńskiej chciał ze 
> mną rozmawiać.
> By mi powiedział jak wygląda teraz Olsztyn ? A Olsztyn wogóle się nie zmienił i
>  
> moje życie się nie zmieniło, dalej żyję w konspiracji, dalej posyłam paczki, 
> dalej w tajemnicy  wypuszczam się do Olsztyna . Czy to nie przykład ironii 
> losu :)))
> 
> jd- czy czasami twoje koktajle nie mają jakiś zaklętych domieszek ?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się