• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

frunze  napisała: 

> Kiedy sprowadziliśmy się na Ursynów miałam 5 lat. Zamieszkaliśmy na 
> Mandarynki, na parterze z ogródkiem. Do dzisiaj jak oglądam zdjęcia sprzed lat 
> nie chce mi się wierzyć, że takie obrzydliwce mogli po drugiej stronie Rosoła 
> pobudować. "Za moich czasów" ;) na miejscu obecnych ulic Sengera "Cichego", 
> czy Pietraszewicza "Lotta" był olbrzymi sad, do którego chodziło się na 
> najlepsze jabłka pod słońcem i na zbiórki harcerskie. Ulicą Rosoła codziennie 
> po kilka razy przejeżdżał chłop na wozie, jadący do lub z nieodległej Wolicy. 
> Pięknie było. Mój tata z lubością do dziś opowiada, jak przyjechali z mamą 
> obejrzeć zakupione mieszkanie i moja macierz dostała histerii, że ona chce 
> mieszkać na Pradze, a nie na tym zadupiu ;) Fakt, za naszym blokiem to już nic 
> nie bylo. Pamiętam też ten ogromny wykop koło Globiego, tam chodziliśmy na 
> kijanki. I nie wspomnę już, że musiało być bardzo bezpiecznie, skoro moja mama 
> i mamy znajomych dzieci, puszczały nas samopas na podwórko. Ach, i pamiętam 
> moją pierwszą wyprawę autobusem. To było 1001 drobiazgów vis-a-vis bazarku na 
> skraju. A pierwsze kino to oczywiście Dom Sztuki. Czasami z przyjaciółką 
> byłyśmy jedyne chętne na seans, a musiało się zebrać 5 osób. To była rozpacz, 
> byłyśmy skłonne dopłacić po kilka złociszy, żeby obejrzeć kaczora donalda ;) 
> No, a teraz nie mieszkam już na Mandarynki, ale Ursynowa nie opuściłam. I nie 
> opuszczę za żadne skarby ;)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się