• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

engloutis  napisał: 

> Również gratuluje Panu Mieszkowiczowi, ale przede wszystkim wytrwałości i chary
> zmy. Sprawa zamieszania w Jarmarku jest modelowym przykładem „załatwiania
> ” wielu spraw w „obecnym ratuszu”. Prezydent deklaruje chęć w
> spółpracy z ludźmi, realizacje jakiegoś projektu z organizacjami pozarządowymi 
> po czym kieruje sprawę do swoich wice i sekre, a ci do swoich zaufanych dyro
> 230; i się zaczyna: tego się nie da tego nie można, tego nie ma a w ogóle pan/i
>  jest roszczeniowa, a dziś to mi się z panem/ią spotkać nie chce. Kiedy się pyt
> asz: No, ale jak to? Prezydent mówił przecież? Pan kłamie. Odpowiedź: TAAAAK, t
> o będziemy protokółować, a poza tym nie muszę z panem/ią rozmawiać. No to idzie
> sz „na skargę” do prezydenta, który „oburzony” podejmuj
> e interwencje, dyscyplinuje i cały czas zapewnia, że nic się nie zmieniło, że m
> acie jego poparcie. Zadowolony delikwent wraca, przez chwile jest dobrze, wydaj
> e się, że coś drgnęło, i za moment łup, dostajesz w łeb.
> Panowie wice, sekre i dyro cały czas zapewniają Prezydenta, że no przecież oni 
> się starali a ten X lub Y to jakiś dziwny jest, cały czas coś „chce”
> ; i w ogóle ma czelność wypowiadać się o nas źle, a o nas przecież, jak się z n
> ami współpracuje, nie można mówić źle. No i dorobią taką historię, że przepadas
> z… Znam kilka fajnych społecznych inicjatyw, które w ten sposób przepadły
> . Znam ludzi, społeczników takich jak Pan Mieszkowicz, którzy powiedzieli, że j
> uż nigdy nic z ratuszem nie zrobią i przekazują swoje „rekomendacje”
> ; innym. Obecny prezydent, zaczyna funkcjonować bardzo podobnie jak poprzedni, 
> ma wokół siebie otoczenie, które z miesiąca na miesiąc zarzuca coraz gęstsze si
> eci, ale nie po to, żeby łowić  (zbierać poparcie) coraz więcej, ale po to, aby
>  jak najmniej ryb mogło się do nich przedostać. 
> Pozostaje wierzyć, że przypadek Jarmarku to pierwsze zerwanie tej sieci. Obawia
> m się jednak, że nie wystarczy, aby powróciły te ryby, które przez ostatnie dwa
>  lata odpłynęły. Taka oto nieco biblijna naszła mnie refleksja… 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się