• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

turhotel  napisała: 

> Zabierzcie komarozole (elektryczne do kontaktu + spray). Sporym 
> mankamentem (pomimo dezynfekcji i oprysków) były te obrzydliwe 
> stworzenia. Zresztą nie my pierwsi trafiliśmy na tą plagę, 
> bo "wzorki" na ścianach mówiły same za siebie. Co prawda w każdej 
> aptece czy supermarkecie (niedaleko hotelu jest Carrefour)
> dostaniecie wszystko na SIVRISINKI - turecka nazwa komara, ale jest 
> drogo. Co do waluty to opłaca się wymieniać jedynie na przejazdy do 
> centrum Alanii - dzieci za darmo. Reszta - sklepy, targi to dolary 
> lub euro. Bardzo żałowaliśmy, że mieliśmy więcej euro niż dolarów, 
> bo targowanie lepiej opłaciło się w walucie amerykańskiej.
> Jeżeli chodzi o ceny dolmusza do centrum miasta lub dalej to osoba 
> dorosła płaciła 1 lira, dzieci bezpłatnie. W Alanii warto wjechać na 
> wzgórze gdzie mieści się Twierdza Kale wraz z murami obronnymi 
> (dł.6400m!). Widoki zapierają dech w piersiach. Z trzylatkiem (nasza 
> córa miała wtedy 4 lata)będzie trudno pokonać tą drogę na piechotę 
> (chyba, że z dzieckiem na rękach).My zdecydowaliśmy się na taxi z 
> postoju koło hotelu i za 7 osób zapłaciliśmy po targowaniu 12 
> dolarów. Z centrum jeździ autobus, ale trzeba znaleźć odpowiedni 
> przystanek. Ceny wstępu to 5 dolarów, dzieci do 12 lat za darmo.
> Z powrotem droga na piechotkę, ale z górki więc super. Zresztą po 
> drodze co rusz to jakaś niespodzianka w postaci rękodzieła 
> artystycznego więc atrakcji sporo. W piątek jest w centrum bazar - 
> dolmusz zatrzymuje się tuż przy nim - przystanek oznakowany, więc 
> bez problemu dobrze wysiądziecie.We wtorki (o ile dobrze pamiętam, 
> trzeba spytać jeszcze w hotelu)jest podobny bazar tuż przy hotelu. 
> Dużo lepsze ceny i atrakcyjniejsze towary.
> Co do temperatury. Byliśmy od 13.06.do 27.06.Pierwszy tydzień super -
> około 30, drugi tydzień dał nam trochę w kość bo to był okres tych 
> abstrakcyjnych upałów - dziwili się sami tubylcy,że taki gorąc. Rano 
> około 8:00 było przy recepcji 34 stopnie!Nad morzem nie odczuwało 
> się tej temperatury, ale przy basenie było cieplutko...
> W pierwszym tygodniu byliśmy na dwudniowej Kapadocji, a w drugim w 
> Pamukkale.Druga wycieczka to temperatury w słońcu powyżej 50 
> stopni.Zadziwiające było to, że dzieciaki 3, 4 letnie znosiły ją 
> nadzwyczaj dobrze.Co prawda pierwszy raz widziałam jak 
> półtoralitrowa woda mineralna (bez odrywania ust od butelki )zostaje 
> wciągnięta wręcz przez małe dziecko. Jak widzisz dzieci są 
> nieprawdopodobnie wytrzymałe. Dwa dni mieliśmy takie ciężkie, 
> wiszące powietrze ale wtedy bawiliśmy się doskonale wysoko w górach 
> na rajdzie safari.
> Co do wyżywienia to...trochę monotonne i moje dzieci choć nie 
> chodziły głodne to nie próbowały większości potraw. Proponuję zabrać 
> kaszki mleczne (na śniadanie)i obiadki (na wszelki wypadek)W 
> supermarketach są jakieś nieznane marki,choć można kupić Milupe i 
> Knorra. Ale po kolei:
> śniadania - zawsze jajka - na miękko, na twardo czasem jajecznica
> Pojawiało się fantastyczne ciasto,coś na wzór naszej babki 
> piaskowej, ale jak nie było się z samego rana to brakowało i już nie 
> dokładali. 
> Poza tym mielona baranina(coś na wzór mortadeli),czasem baranie 
> kiełbaski a'la parówki,dżemy, miód, mleko i nie zawsze płatki
> Obiad:zupy rewelacja,czasem w postaci kremów - dla dzieci ważne bo 
> bez farflocli, baranina z warzywami (dość oleiste danie),czasem 
> kurczak(pycha) i baranina, baranina, baranina...Do tego sporo 
> sałatek - trzeba uważać bo jak z dnia poprzedniego to kisną. 
> Owoce-w zasadzie tylko arbuz, raz czy dwa śliwki
> Ciasta: małe nasączone cukrowym ponczem baaaardzo słodkie - jadane 
> tylko na początku pobytu
> Podwieczorek: tylko kruche ciastka + kawa
> Kolacja: zawsze coś na ciepło, taka powtórka z obiadu
> Co do dzieci(każde jest inne -moje nie należą do niejadków, ale 
> widać było zmianę kuchni i w przeciwieństwie do nas nie miały ochoty 
> na próbowanie wszystkiego)to z przyjemnością jadły ryż z 
> kiełkami,kaszę kuskus, frytki, kurczaki,zupy, coś na wzór naszych 
> budyni - waniliowe,czekoladowe, truskawkowe, a głównie to pieczywo 
> z...masłem.
> Były jednak dni z takim menu,że kasza ranna i zupki przydawały się.
> Co do soków to były niegazowane (potwornie zimne)3 rodzaje, do tego 
> cola i woda z dystrybutora. Czasami można by się czepić wyżywienia 
> (przy późniejszym przyjściu na posiłek nie zawsze było to co na 
> początku - podany kurczak nie był już dokładany, a zastępowany 
> baranina)ale obsługa i sama atmosfera była fantastyczna.Typowa 
> kuchnia hotelu ***.
> 
> magda658@gazeta.pl

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się