• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

bookworm  napisał: 

> A ja odnosze nieodparte wrażenie, że cały cały czas zmusza się kobiety (bo - uż
> ywając liczbowej argumentacji - statystycznie to one sa najczęściej ofiarami pr
> zemocy) do walki o szczęście w małżeństwie (ale chyba raczej do walki na pięści
>  z mężem). Dlaczego walczyć jeśli się okazuje, że mąż, który przed ślubem był k
> ochający i czuły, nagle zamienia się w zaborczego, sfrustrowanego, agresywnego 
> furiata. Jeśli bije bo nie umie rozmawiać, to jak to rozwiązywać i jesli pije b
> o nie chce rozmawiać to jak problem rozwiązać? Pozwolić się zabić albo doprowad
> zić do trwałego kalectwa w imię świętego sakramentu małżeństwa?
> Jednak czasami to nawet nie chodzi o agresję - ludzie po prostu się nie dobrali
> . I teraz co? Mają trwać ze sobą, bo tak wypada? Bo to oznacza dojrzałość - Być
>  ze sobą nawet jesli nic poza dziećmi już ich nie łączy? Śpią osobno, żyją osob
> no ale za to w małżeństwie-fikcji?
> To prawda problem jest - ludzie zbyt pochopnie się pobierają. Ale czy to znaczy
> , że gdy zauważyli błąd (ślub) po fakcie muszą w nim już do usra..nej śmierci t
> kwić? W imię czego? Świętości sakramentu? I jak wyobrażasz sobie pomoc Państwa 
> w terapiach? Państwo nie jest w stanie zapewnić pomocy rodzinom patologicznym g
> dzie jedno z małżonków lub dzieci są bite lub zabijane, będzie w stanie zorgani
> zować terapie rodzinne? A nie jest łatwiej nie piętnować osób, które sie rozwod
> zą ani dzieci tych osób? To nic nie kosztuje poza tym, żeby w momencie, w który
> m chce się wygłosić połajanke na temat małżeństwa i moralności wsadzić gębe w k
> ubeł...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się