• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: lukasz20072  napisał(a): 

> fragment artykułu prrasowego 
> "RZECZPOSPOLITA nr 33 09 luty 2005r
> 
> PRAWO ZOBOWIĄZANIOWE W prawie cywilnym i gospodarczym (handlowym) nigdy nie 
> obowiązywała i nie obowiązuje zasada, że co nie jest zabronione, jest dozwolone
> .
> 
> Zakazać dzikiej windykacji
> 
> Nie można dłużej tolerować naruszania przez tzw. firmy windykacyjne prawa, od 
> konstytucji i kodeksu cywilnego poczynając, poprzez ustawy chroniące dane 
> osobowe i konsumentów po przepisy kodeksu karnego.
> 
> Na całym świecie prawo zobowiązaniowe słusznie chroni wierzycieli, którym 
> należą się świadczenia od dłużników. Tak też jest u nas. Niespełnienie 
> dobrowolnie wymagalnego świadczenia powoduje bowiem możliwość dochodzenia 
> wierzytelności przed sądem, uzyskanie zasądzającego wyroku i opatrzenie go 
> klauzulą wykonalności, dzięki czemu komornik może wszcząć postępowanie 
> egzekucyjne i przymusowo uzyskać od dłużnika to, co należy się wierzycielowi.
> 
> Smutna rzeczywistość
> Są dłużnicy, którzy nie płacą świadczeń, zwłaszcza pieniężnych, bo: • nie
>  
> chcą • nie mają pieniędzy • świadczenie jeszcze nie jest wymagalne 
> • uznali je 
> w całości lub w części za nienależne • umowę, z której świadczenie wynika
> , 
> uważają za nieważną albo bezskuteczną • nie otrzymali jeszcze świadczenia
>  
> niepieniężnego od drugiej strony • mają inną przyczynę niepłacenia i są g
> otowi 
> wdać się w spór z wierzycielem.
> 
> W takiej sytuacji kontrahent, jeśli jest pewien swego, powinien wnieść pozew do
>  
> sądu. Wprawdzie proces będzie długi i uciążliwy, ale postępowanie legalne.
> 
> Czego kontrahent robić nie powinien? Przeanalizujmy to na przykładzie. X kupił 
> rzecz za umówioną cenę. Przy płaceniu okazuje się, że cena jest znacznie 
> wyższa, niż umówiona, bo sprzedający doliczył VAT i inne należności, mimo iż 
> ustawa o cenach nakazuje wszystkie te dodatkowe składniki umieścić w cenie 
> komunikowanej kupującemu i nie pozwala na różne sztuczki, typu: cena netto i 
> brutto, cena sugerowana, wyjściowa itp. X słusznie uważa, że żądanie sprzedawcy
>  
> jest bezpodstawne, bo przy zawieraniu umowy podano mu cenę, którą prawidłowo 
> uznał za całą zapłatę, a gdyby wiedział o dodatkach do ceny, to rzeczy by nie 
> kupił, jako że wtedy cena byłaby niekonkurencyjna.
> 
> Załóżmy, że zakup został zużyty (np. cegły już wmurowano), jego zwrot nie jest 
> więc możliwy. Wyjaśnianie nieporozumienia ze sprzedającym jest bezskuteczne, 
> strony obstają przy swoim. X zapłacił w terminie cenę, na którą się umówił, i 
> nic nie jest winien sprzedawcy. Ten nie kieruje jednak sprawy do sądu (przecież
>  
> wie o swoim oszustwie), ale zleca jej załatwienie firmie prowadzącej tzw. 
> działalność windykacyjną. Jeśli oszukańczy proceder uprawia nagminnie, to ma z 
> nią nawet stałą umowę.
> 
> Firma ta przesyła kupującemu wezwanie (lub kilka następujących po sobie) do 
> zapłaty, na kopertach umieszczając czerwone napisy: "wezwanie do zapłaty dla 
> dłużnika!!! ", "ostatnie wezwanie dłużnika", "wezwanie przedsądowe dłużnika". W
>  
> kopercie jest list z pogróżkami, powoływanie się na nieistniejące lub niemające
>  
> zastosowania w sprawie przepisy oraz wezwanie do natychmiastowej zapłaty. W 
> przeciwnym razie delikwenta czekają niebotyczne koszty i odsetki, jest nawet 
> gotowy wzór groźnie brzmiącego pozwu. Pismo zaopatrzone jest ponadto w 
> napisy: "100 proc. skuteczności naszych windykacji", "zawiadomimy organy 
> skarbowe, żeby przeprowadziły u was kontrolę", "zawiadomimy rejestr dłużników 
> niewypłacalnych" (nawet jak nie ma on zastosowania, to cóż szkodzi postraszyć).
>  
> Brakuje właściwie tylko jednego: jak nie zapłacisz, to oberwiesz w ciemnej 
> ulicy!
> 
> Na dodatek z nazwy firmy i treści korespondencji wynika, że autorami są, a 
> jakże - prawnicy, kancelarie, podpisują się jacyś główni specjaliści od 
> windykacji itp. Widziałem kilka takich listów i przerażenie ich adresatów.
> 
> Wiele skarg na tego rodzaju działalność tzw. firm windykacyjnych (dalej: FW) 
> napływa do instytucji chroniących prawa konsumenta czy szerzej: obywatela. 
> Problem jest zatem ważny społecznie. Właśnie odezwała się Konferencja 
> Przedsiębiorstw Finansowych ("Rz" z 12 stycznia), która przygotowuje zasady 
> dobrych praktyk, co dowodzi, że i w FW dostrzeżono pleniące się zło.
> 
> Pełnomocnictwo bez podstaw
> Rozważyć trzeba dwie sytuacje. Pierwsza, w której FW otrzymała pełnomocnictwo 
> wierzyciela do uzyskania świadczenia na jego rzecz. To obrazował podany 
> przykład. Druga dotyczy cesji wierzytelności na FW.
> 
> W pierwszej grupie chodzi o prostą postać pełnomocnictwa albo zlecenia 
> dochodzenia wierzytelności od dłużnika na rzecz osoby trzeciej (powierniczy 
> przelew do inkasa). Decyduje stosunek prawny pełnomocnictwa, jego obudowanie 
> może mieć różną postać prawną.
> 
> Czy w normalnie działającym państwie prawa jest do pomyślenia, żeby 
> konstytucyjne organy państwa wyręczały firmy, które: są samozwańczymi 
> komornikami • działają poza wszelką kontrolą • za nic sobie mają wa
> żność umowy, 
> której jeden z segmentów usiłują egzekwować • nie są zainteresowane tym, 
> czy 
> wierzytelność istnieje, czy jest w ogóle wymagalna albo czy jest już 
> wymagalna • uzurpują sobie rolę sądu, bo stwierdzają pewność należności &
> #8226; 
> posługują się groźbami, także karalnymi • naruszają dobra osobiste, w tym
>  prawo 
> do prywatności, prawo do tajemnicy korespondencji (owe napisy na kopertach), 
> cześć i dobre imię, wreszcie prywatność danych osobowych?
> 
> Na jakiej podstawie uzyskują te dane, skoro kodeksowe pełnomocnictwo daje tylko
>  
> prawo do działania w cudzym imieniu. Na podstawie oświadczenia dłużnika o 
> zgodzie na przetwarzanie danych wierzyciel nie ma prawa przekazywać ich osobie 
> trzeciej, która jest pełnomocnikiem (przy czym nie chodzi o adwokata lub radcę 
> prawnego, mających zastępować mocodawcę w sporze i mających ustawowe oraz co do
>  
> zasady wyłączne prawo do takiego zastępowania). Opowiadanie, że pełnomocnictwo 
> wiąże się z wykonaniem umowy jest fałszem, bo wykonanie umowy należy do jej 
> stron. Musiałoby być specjalne dodatkowe upoważnienie, dodane do oświadczenia o
>  
> zgodzie na przetwarzanie danych w celu ich wykorzystania przez osoby trzecie.
> 
> W żadnym razie pełnomocnictwo, które jest jednostronnym oświadczeniem woli 
> mocodawcy i daje tylko uprawnienie do działania w jego imieniu (art. 95 k. c.),
>  
> nie jest wystarczającą podstawą do angażowania zawodowo i odpłatnie firm 
> trudniących się załatwianiem cudzych interesów. Nie do takich czynności służy 
> pełnomocnictwo. Tym bardziej nie może się to wiązać z udostępnianiem danych 
> osobowych, jako że podstawą działania FW jest stosunek prawny powstający 
> wyłącznie między nią a mocodawcą.
> 
> Przelew, czyli cesja
> Na temat drugiej sytuacji rozwinęła się dyskusja o legalności lub nielegalności
>  
> cesji. Przywołuje się różne argumenty, nie wspomina zaś o najważniejszym: 
> celach zbycia wierzytelności i przepisach k.c. dotyczących przelewu, 
> konstruowanych nie z tego punktu widzenia, jaki usiłują wmówić niektórzy 
> dyskutanci.
> 
> A przedsiębiorcy, masowi dostawcy towarów na rynek lub powszechnie świadczący 
> usługi (np. telekomunikacyjne) zamiast interesować się wykonywaniem umów, które
>  
> zawarli (i powodami ich niewykonywania), za odpłatnością przekazują je co do 
> całości świadczeń swojego kontrahenta (zwłaszcza zapłacenia ceny) osobom 
&g

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się