• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

erte2  napisał: 

> autumna
> Kochaniutka, PRL "kulinarnie" nie był jednakowy i dzielił się na kilka epok.
> Tużpowojenne czasy to była powszechna bieda, żywność na kartki i rarytasy z UNR
> Y. Lat '40. co prawda nie pamiętam, ale '50. już jak najbardziej (rocznik 1947.
> ). Wówczas kartek już co prawda nie było, ale pamiętam swoja mamę stojącą w kol
> ejkach po masło, chleb czy kawałek świniny. Ale też funkcjonował (trochę nieleg
> alnie) rynek i tam można było kupić np. kurczaka (często nawet żywego!) który m
> iał dwie cechy: był cholernie dobry (bo wolno żyjący, karmiony zbożem i co-tam-
> sobie-znalazł) i cholernie drogi (30-40 zł przy średnich zarobkach w granicach 
> 1200).
> Lata '60. to było smakowe eldorado. Kabanosy które można było w deskę wbijać, m
> yśliwska sucha którą można było wbijać te kabanosy, jałowcowa naprawdę pachnąca
>  jałowcem, chałwa której smak pamiętam do dziś, wedlowska czekolada (pod firmą 
> "22 Lipca") z orzechami...
> Ale znów - to wszystko trzeba było zdobywać (słynne "spod lady"), a poza tym - 
> horrendalnie drogie. Stugramowa czekolada kosztowała ok. 20 - 25 zł, myśliwska 
> za kg 120, kilogram cytryn, pomarańcz czy bananów - 40 (jednakowa cena za każde
> ), 10 dkg kawy 25 - 30 zł (a to wszystko przy zarobkach nieprzekraczających na 
> ogół 1500 zł - np. mój ojciec, główny księgowy w dość dużej /oczywiście państwo
> wej/ firmie zarabiał "aż" 1800/). Za to było pod dostatkiem ryb (głownie morski
> ch), i na dodatek rzeczywiście tanich, np. kilogram świeżego dorsza kosztował 5
>  zł. (słownie: pięć złotych, dziś niewyobrażalne), ale było ich w Bałtyku zatrz
> ęsienie i łowione były rabunkowo, stąd dziś ich niewiele).
> Potem przyszedł "gierkowski dobrobyt". Zarabiało się więcej, ale i żarcie "psia
> ło" (sławetne kurczaki przemysłowo karmione mączką rybną - fuj!), a w sklepach 
> pokazywało się trochę "rarytasów" (m.in. dobre herbaty czy nienajgorsze brandy)
> . Ale potem gwałtownie wszystko "pizło" - kolejki pod sklepami, brak dosłownie 
> wszystkiego, ceny "komercyjne", pierwsze po okresie powojennym kartki  żywności
> owe (sławetne "bony towarowe" na cukier wypuszczone w czerwcu roku 1976.), brak
> i na rynku wszystkiego - od chleba i jakichkolwiek wędlin aż po napoje chłodząc
> e i papier do dupy.
> No i lata '80. - powszechna reglamentacja wszystkiego, wyroby czekoladopodobne 
> (oryginalna etykieta: "Tabliczka czekoladopodobna - wyrób z masy tłustej" - aż 
> ślinka leciała!).
> Dziś w zasadzie wszystko jest "uśrednione". Wędliny na ogół są jadalne, kurczak
>  taniutki ale bez kilku łyżek przypraw bez smaku, kawa tania ale mało aromatycz
> na, a "krakowska sucha" daje się wyżąć.
> Oczywiście są wyroby rzeczywiście smaczne i wysokowartościowe, ale przeciętnego
>  Kowalskiego nie bardzo jest na nie stać. A może inaczej: jest tyle atrakcyjnyc
> h ofert rynkowych przedmiotów trwałego użytku że zarabiającemu średnią krajową 
> Kowalskiemu szkoda wydać 80 złotych na kilogram szynki parmeńskiej czy francusk
> iego aromatycznego sera, choć bardziej go stać na to niż mojego ojca z pensją g
> łównego księgowego. A nasza polska szynka (dostępna naonczas dwa razy w roku na
>   święta) kosztowała również 80 złotych.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się