• (gość portalu) Zaloguj się
  • Na podany adres zostanie wysłany e-mail potwierdzający a następnie dalsze powiadomienia

  • Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.

Odpowiadasz na:

Gość portalu: rozczarowana  napisał(a): 

> Informacji do artykułu udzielali chyba pracownicy szpitala bo wątpię aby któraś
>  z pacjentek tak pozytywnie się wypowiadała. Synka urodziłam w Szpitalu Uniwers
> yteckim osiem miesięcy  temu, wydawało mi się że wiem na co się decyduję . Nie 
> zależało mi na wygodach , indywidualnej łazience. Nie będę wypowiadała się na t
> emat warunków w jakich się rodzi bo świadoma byłam co mnie czeka.  Dla mnie naj
> ważniejsze było dobra opieka nad dzieckiem i mną, wydawało mi się że to będą mi
> ała zapewnione w SU. Niestety spotkało mnie wielkie rozczarowanie. Mój poród za
> kończył się cesarskim cięciem, dziecko zobaczyłam po 6 godzinach i tak miałam s
> zczęście bo jedna dziewczyna  na sali pooperacyjnej leżała 28godzin bez dostępu
>  do maluszka, powodem był brak miejsca na normalnych salach. Ja leżałam na drug
> im piętrze (podobno lepiej ), niestety przerażające są te tabuny odwiedzających
> . Do każdej dziewczyny przychodziło po kilka osób siedzieli całymi dniami,  w p
> okojach mało miejsca , każdy przechodzi na noworodkami chucha i dmucha na dziec
> i. Ludzie nie mają pohamowania nawet im do głowy nie przyjdzie, że w pokoju leż
> ą inne kobiety które mogą się krępować karmić przy mężu, teściu, mamusi i teści
> owej współlokatorki. Tak było w moim przypadku leżałam na sali dwu osobowej a u
>  współlokatorki od 8 rano do 21 BEZ PRZERWY były w odwiedzinach 4 osoby. Koszma
> r!! Wydaje mi się że powinien być jakiś regulamin odwiedzin i powinien on być r
> espektowany . Kolejny mój pech polegał na tym że rodziłam w piątek i przez week
> end nie było w pracy położnej z poradni laktacyjnej. Przyszła dopiero w poniedz
> iałek kiedy mi zaczynało się już zapalenie piersi, gdyż położne w weekend uznał
> y że jestem po cesarskim cięciu i nie mam prawa mieć pokarmu przez co najmniej 
> 4 doby po  zabiegu. Ja już czułam po 24 godzinach że piersi chcą mi pęknąć i pr
> óbowałam przystawiać małego, niestety nie umiałam tego robić , one nie chciały 
> mi pomóc ( „ bo nie mam na pewno mleka „) . Nawet nie chciało im si
> ę mnie dotknąć i sprawdzić co się dzieje tylko brały małego i karmiły. W drugą 
> noc co godzinę przychodziłam do pokoju w którym mały nocował i pytałam czy nie 
> trzeba go nakarmić a te mi tylko odpowiadały że jak się obudzi to mnie zawołają
>  trwało to 12 godzin. W końcu rano się uparłam i powiedziałam , że biorę dzieck
> o do karmienia, przyznały się ze go nakarmiły bo   cytuje „ Nigdy żadnego
>  dziecka Pani tymi piersiami nie nakarmi a brodawki ma Pani do niczego „ 
>   Tak więc zrobił mi się nawal, pozatykały kanaliki i rozpoczęło zapalenie, rat
> unek zawdzięczam Pani z poradni laktacyjnej która w poniedziałek rano mnie urat
> owała. Jak jej opowiedziałam co jej koleżanki przez weekend wyprawiały to nawet
>  bardzo się nie zdziwiła i powiedziała że są niereformowalne. W chwili obecnej 
> mija ósmy miesiąc a ja małego nadal karmię piersią   Kolejny raz na pew
> no bym się świadomie nie zdecydowała na poród w tym szpitalu. 

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się