moja ex chciała ze wszelką cene odseparować mnie od dzieci, nie przestrzegala ustalonych przez sąd terminów i sposobu kontaktu z dziećmi, 15 letni syn napisał list do sądu, ze chce mieszkac z tatą i tak po kolejnej rozprawie sie stało (od tamtej pory mama nie kontaktuje sie z synem), przy mamie
mam pytanie: czy w waszych "nowych " związkach porównujecie jakieś zachowania nowych partnerów do tych które miały miejsce z ex, i czy wywołuje to u was strach, panikę (już kiedyś to miałem, było już tak)jak z tym walczyć, jak uniknąć takich porównań żeby w końcu nie popaść w schizofrenię?
Przepraszam za duże literki... wczoraj obciąłem sobie kawałek paluszka krajalnicą do chleba i marnie sie pisze, nie zauważyłem - przepraszam. wracając do pytania- są sytuacje, że w głowie otwiera się klapka... "jak bym słyszał moją ex" - a moje małżeństwo nie należało do łatwych i przyjemnych
nie poddaję się.jest mi tylko przykro.starałem się byc dobrym ojcem, rozmawiam z dziećmi a to dzisiejsze zachowanie chyba mnie troszke zaskoczyło, może przesadzam, może.....zobaczymy,w ten wekend jesteśmy razem(jeśli nic się nie wydarzy)trzy dnipozwolą na odbudowanie więzi- mam nadzieję, a potem
domyslam się, że nasłuchała się od mamy opowieścii teraz sprawdza ( na swój sposób)moje uczucia. moje propozycje spędzenia czasu spełzły na niczym (wszystkie propozycje zostały odrzucone) . Usłyszałem wiele nowych słów- zostaw mnie , nie dotykaj, jestes głupi... trzy godziny spokojnego tłumaczeni
dzwoniłem po mojego ojca chociaż ona pracowała 20 m od domu średnio 5h dziennie i dysponowała 2 samochodami, potrafiła zadzwonić z awantura , że mnie nie ma a dziecko wymiotowało i ona nie posprząta, często musiałem zostawiać wszystko i jechać do domu bo coś się działoa z czym ona nie potrafiła sobie
to jest stwierdzenie poparte dowodami- na chwalenie zbyt skromny jestem :) syn ma 16 lat i sam zdecydował...... nie mam więc wątpiwości co do stwierdzenia.
dalej…. Więc czy mamy prawo do obchodzenia świat kościelnych, co z e spowiedzią, komunią? Jak traktujecie swój rozwód w odniesieniu do własnej wiary i kościoła? No i co z życiem wiecznym? Pytam nie dlatego żebym się zbytnio przejmował proboszczem i moja jeszcze nie ex- katechetką ale tak z czystej
wtedy dojdzie problem seksu- grzesznego
wisi)z drugiej strony boję się, że pozostającą bez pracy będę musiał utrzymywać po rozwodzie który wcześniej czy później nastąpi. Powiedzieć jej żeby sobie darowała wojnę z tą osobą czy olać sprawę i niech się dzieje co chce? Kiedyś poinformowałem ją, że facet z którym sie spotyka chce mi sprzedać
ale teraz to chyba już nie ma sensu przerywać toczącego się rozwodu, adwokat pociesza mnie, ze do wakacji będzie po wszystkim- cholera nie powiedziała tylko do których...
choć niebardzo wiem dlaczego ja. nie mam "nowej" rodziny chociaż starej też juz nie ma.........
żądania i częstotliwośc ich wysuwania.
mówisz że masz dobrą pracę-- poradzisz sobie doskonale i bez tych 300zł. A on niech tam sobie żyje, bez szkoły , pracujący na czarno- nawet zachorować nie może a i emerytury nie dostanie (jakaś satysfakcja)
nie widziałem tego postu wcześniej. Pomoc ludziom to chyba nasz obowiązek. Nie bedę czekał do rozliczenia swojego PIT- żeby nie zapomnieć. też zrobiłbym wszystko dla swoich dzieci wiec rozumie. Głowa do góry. Pozdrawiam.
napisz do mnie na "gazetową" poczte pomyślimy jak jeszcze moge Tobie pomóc czekam na kontakt
piekło- to chyba przyjemne miejsce. mnie moja ex oskarżyła o morderstwo......i gwałt, molestowanie córki- tylko po to zeby dopiąć swego. wyprowadziłem sie 2 lata temu a do tej pory sprawy rozwodowe jeszcze się nie zakończyły. co z tego ze nie chciałem wyciągac wszystkiego na sprawach jak i tak
bezpodstawnie oskarżony- policja się z tego śmieje wspólczuje posiadania takiej "żony" ale jakos nie bardzo chce mi sie śmiać.wniosłem pozew bez winy obojga, a ona o oddalenie powództwa- nie jest dziwne, że nie chce rozwodu z kims kto jest totalnym bydlakiem?? dla mnie ona jest chora psychicznie...