Mam "sic" w sygnaturce - to cytat z "Opisu obyczajów za panowania Aususta II" pióra xiędza Jędrzeja Kitowicza. -- Ten jednak wdzięk, nad skromność zakonną występujący, nie trwał długo; albowiem razu jednego nuncyjusz ujrzawszy z okna dwóch pijarów (...) zawołanym do siebie nożyczkami kutasy
Droga Arano, Twoje (i nie tylko) przedstawiane na forum badania i dociekania doczekały się spożytkowania w takim oto wpisie blogowym: http://blog.dobryslownik.pl/polacy-nie-gesi-o-co-naprawde-chodzi-w-tym-slynnym-zdaniu/ Polacy nie gęsi… O co naprawdę chodzi w tym słynnym zdaniu . Nie
Włosi przyjęli właśnie taką konwencję. U nich stulecie określa się na podstawie pierwszych cyfr, a nie tego, który to wiek. Dlatego np. "trecento" to nasz wiek XIV, a "cinquecento" - XVI. Co do określania dekad w danym stuleciu, to mam wrażenie, że najpierw musi ich kilka minąć i wtedy przy
, ale ja od tak dawna nie czytam polonistycznej lingwistyki, ze nie wiem, czy da sie opubikowac, powiedzmy, w BPTJ, Jezyku Polskim, Polonikach takie anatemy. Przyznam, ze nie spotkalem sie nigdy z lingwistyka preskryptywna w UK, ale akcpetuje to, co mowisz. Moze jezdze na inne konferencje i inne
oboje niewatpliwie byli autorami efektu koncowego w postaci calkiem popularnego imienia, moze Grazyna lokalnie i w mniejszym stopniu, ale Jessica swojego czasu swiecila spore sukcesy na arenie miedzynarodowej. Co do pochodzenia imienia, to zgadza sie, tak na prawde nikt tego nie wie co siadzialo w
to nie jest tekst na wysokim poziomie języka polskiego.... ja dałbym 2. Już jak się zaczyna: Przychodzi baba.... no cóż :P
ikelele napisał: > to nie jest tekst na wysokim poziomie języka polskiego.... ja dałbym 2. Już jak > się zaczyna: Przychodzi baba.... > no cóż :P Ale tez i nie o poziom chodzilo...
. Widziałam kiedyś skan niemieckiego listu z XVII wieku z datą i końcówką fleksyjną przy niej. Tekst został przetłumaczony na polski już w epoce kropki po porządkowych. Co powinien zrobić tłumacz? Dać ją czy zachować pisownię oryginału?
bimota napisał: > ALE MOWILEM JUZ, ZE KROPA JEST MALO ISTTNA... > > W TAKICH WYPADKACH PYT. DAJE 2 LINIJKI NIZEJ... :) Dałem jedną linijkę niżej i się zlało. Jak się da dwie linijki niżej to się nie zleje? Próbuję więc
słowem na co dzień, daj mu znać.
stefan4 napisał: > Nie jak wielki jest rzeczownik, tylko jak wielki jest zbiór rzeczy okreś > lanych tym rzeczownikiem. Zbiór kogo? czego? -- po zbiór idzie z > awsze dop.l.mn., a liczebniki dwa, trzy, cztery i kończące > się na nie, są rzadkimi i nieważnymi wyjątkami
. pięcioma kurami Msc. pięciu kurach W. pięć kur - Czy nadal twierdzisz, że związek zgody pomiędzy rzeczownikiem a liczebnikiem nie ma nic wspólnego z odmianą pary liczebnik = rzeczownik. Że mogę sobie dowolnie przestawiać poszczególne człony pary i napisać np. dla celownika (komu/czemu) --> pięciu
także tego, co uznaje się za wulgaryzm. to co w staropolszczyźnie było słowem dosadnym lub frywolnym, używanym w towarzystwie dam, parę wieków później może być nieprzyzwoite, może wręcz stracić dawne znaczenie podstawowe - patrz kutas czy skęrcić pytę. -- Sięgnijmy na przykład - proszę nie
szeląg dam od wychodu, nie zjem jeno jaje: drożej sram, niźli jadam; złe to obyczaje. *** ziemię pomierzył i głębokie morze, wie, jako wstają i zachodzą zorze; wiatrom rozumie, praktykuje komu, a sam nie widzi, że ma kurwę w domu. na ten przykład, no dziecię furmana napisało, zapewne w
Mowa ojczysta jest kategoria subiektywna. To jezyk, w ktorym dana osoba czuje sie najpewniej, najchetniej go uzywa. Nie musi byc to jezyk koniecznie nauczony w dziecinstwie, chociaz najczesciej tak jest. Z drugiej strony wiele osob dorasta w srodowisku wielojezycznym, ale najczesciej jezyk
Witam! W trakcie pewnej urodzinowej dyskusji o języku, krąg znajomych nie był w stanie wypracować jednolitej definicji słowa MOWA OJCZYSTA. Jedni uważali iż j. polski jest synonimem tego wyrazu, innych to śmieszyło, bo to tak jak by synonimem rzeczownika SAMOCHÓD była SYRENA. Gdy tylko dla