stefan4 napisał: > Nie tyle nie potrafią pisać, co odmawiają zastosowania się do teoretycznej reguły, która w wyniku absolutyzacji i sakralizacji zatraciła sens. Słusznie prawisz! Kopciuszek, choć na początku próbował się do niej zastosować, w końcu też odmówił, gdy przykazano mu
https://ky.wikipedia.org/wiki/Ортопедия mimo, że na pierwszy rzut oka tak wygląda... To jest kirgijski język. Dziwne, że większość byłych republik radzieckich adaptowała cyrylicę do swych potrzeb. A dlaczego nie kultywować swój własny język z własnym alfabetem? Chińczycy dali nam
swój własny język z własnym alfabetem? > Chińczycy dali nam przykład, że i bardzo skomplikowany alfabet nie stanowi prze > szkody w rozwoju naukowym, militarnym, gospodarczym i kilku dalszych. > Turcy adaptowali łaciński alfabet, ale ich osiągnięcia cywilizacyjne raczej nie
przyklejanym do różnych rzeczy: mizogin, mizantrop, itd. Jednak stawkę i tak przebił przyrostek -fob pochodzący wcale nie od wrogości tylko od strachu. A jak z łaciną? Mam wrażenie, że ani adversus ani hostilis nie nadają się na przed- ani przy-rostki. Może coś dałoby się zrobić z odiosus, ale on też
nie da tego ująć.
powyzej strona zawiera opinie jezykoznawcow ktorzy twierdza iz te formy sa niepoprawne, ich uzycie swiadczy o braku wyksztalcenia i prowadzi do licznych nieporozumien wiadomo, jak damy czemus nazwe na -izm to juz nie bedziemy miec do czynienia z bledami jezykowymi tylko fenomenem lingwistycznym
moim zdaniem: 1) rozkminic sie - to znaczy rozplakac, wzruszyc sie, lub 2) rozkminic komus twarz - tzn. zmasakrowac ale tez nie dam sobie glowy za to uciac -- Quiero que Zorro es el padre para mis ninos.
dane znaczenie ma być przenośne. Przynajmniej jedno znaczenie każdego słowa musi być wiec dosłowne, by był sens mówienia o przenośni. To tak jakby powiedzieć, ze coś jest większe, to bez sensu jeśli się nie określi w stosunku do czego to coś ma być większe. A propos - czym się różni wróbelek? Tym
zastanowić się, z czego została przeniesiona. Albo częściej podniesiona, patrz niżej. aiwom2: > Bo wiesz chyba dlaczego przenośnia nazywa się przenośnią? Chyba dlatego, że została skalkowana z greki. Najbliższe tłumaczenie na polski greckiego przedrostka meta- to prze-, więc nie dało się lepiej
Powrót Śląska do macierzy. Czym jest ta macierz? Nie mogę znaleźć definicji. Czemu nie pisano o powrocie Śląska do ojczyzny, tylko akurat do macierzy? Może macierz to więzy krwi, a ojczyzna łączy kulturą i dobytkiem? W polskim języku nie ma ponoć słowa odpowiadającemu niemieckiemu Heimat
kotulina: > Czym różni się macierz od ojczyzny? Macierz jest zawsze prostokątna; czasem nawet kwadratowa -- i wtedy można z niej policzyć wyznacznik. Natomiast ojczyzna... to ja nie wiem, co to takiego. kotulina: > Czemu nie pisano o powrocie Śląska do ojczyzny, tylko akurat do
horatio_valor napisał: > > Jakie korzyści ludzie odnoszą z różnorodności języków? > > Żadnych. Jestem takiego samego zdania. > Różnorodność języków jest interesująca dla wiedzy o człowieku, jego mózgu, różn > orodności postrzegania i konceptualizowania
> A jaki inny jezyk chetniej widzialbys w tej roli? No, o tym to dyskutują interlingwiści od półtora wieku co najmniej. 1. Po pierwsze, nienarodowy. Żeby nie było tak, że jeden naród włada nim natywnie, a reszta musi się żmudnie uczyć - to rażąca nierównoprawność. Jakimś rozwiązaniem były
ziemniaczaną ( ja nawet lubię dać ciut wiecej mąki, sa bardziej gumowe), do tego jajco i ociupina gorącej wody, ot, tyle co w skorupce jajka. Są też zwolennicy kluch bezjajecznych, ale u mnie... 3. Wyrobić na jednolitą masę, kulać (jak się na Śląsku mówi) w rękach nie za duże kluchy (w gotowaniu