jego na przemian z moją, często wygrywam . Zaczynam go kopiować, jego tryl się melodią komplikuje, moje kopiowanie schodzi na psy i muszę sięgać po repertuar własny. Dla ptaka jest on zbyt mało melodyjny i skrzący. Dać mu pardon? O, nie! Dobijam go zwykle pogwizdywaniem klasyki, różnych operowych co
stefan4 napisał: > chief-denunciator: > > W PRL Karl May był na indeksie.. > > Co Ty mówisz?! Gdyby był na indeksie, to bym go nigdy nie poznał, bo przecież > jak się jest dorosłym, to nie da się go już czytać. > > - Stefan
A dlaczegóżby nie można było połączyć plastyki z łaciną? Na przykład przez kopiowanie albo pastiszowanie mozaik. Piosenki po łacinie też da się znaleźć. -- Aurë entuluva! Polska strona języka walijskiego
Jakbym tego nie probowal opisac to mi wychodzi strasznie skomplikowane... Jesli mamy zdefiniowane jakies pojecie, to operacjonalizacja tej definicji polega na zamienieniu jej na opis operacji niezbednych, zeby stwierdzic czy dany przedmiot spelnia definicje. Na przyklad "uczen". Znamy
... to też jest jakieś rozwiązanie. Lepszy stempelek na mowę (sermo, ōnis) niż na łeb (albo, nie daj Bóg, na przedramię).
akimiri napisał: > ... to też jest jakieś rozwiązanie. Lepszy stempelek na mowę (sermo, ōnis) > niż na łeb (albo, nie daj Bóg, na przedramię). Ale ja daję kreskę estetycznym stempelkom, nie lubię nagrobków (myśli też) z lastrika.
później) językiem oficjalnym, ale jednocześnie powstawały z niej języki romańskie - częściowo przez zmiany fonetyczne, częściowo przez mieszanie się z językami tubylców lub najeźdźców. Na przykład francuski powstał, gdy Frankowie zaczęli mówić po łacinie i im nie wyszło. I teraz pytanie. Czy Polacy
edukacji, stuprocentowej piśmienności, skodyfikowanych standardów językowych, mediów, powszechnej kultury w danym języku i jeszcze paru podobnych jednostek. Jak się zmieniają języki w tej nowej dla człowieka sytuacji, w istocie jeszcze nie wiemy. Języki zmieniają się na przestrzeni raczej setek niż
Renoujścia - Dolnokrajanie, Królestwo Dolnej Krainy, tulipany dolnokraińskie, wodniste pomidory dolnokraińskie bez smaku... Wiatraki... itd... Każde dziecko na świecie z miejsca by wiedziało o co chodzi... Teutońskiego pochodzenia Dolnokrajanów i tak się nie da ukryć... W związku, ze zmianą klimatu
komuś bezkarnie życzyć kolorowych snów; ale jeśli dasz mu środek sprowadzający te kolorowe sny, to ryzykujesz kicia (nie mylić z Kiciorem). - Stefan
Dostalam sie na strone bez trudu. No to zobaczmy co to da? Laciny nigdy nie uczylam sie, hiszpanskiego z samouczka przez miesiac, a teraz wciaz do niego zasiadam i zasiasc nie moge. Wloskiego tez nie znam. Sprobuje rozgryzc tekst z "golym" francuskim. Interlingua es facile e amusante a
Logicznie rzecz biorąc, żeby coś mogło się nazywać, musiało by mieć zdolność nazywania rzeczy, dawania im imion i jeszcze umiejętnego ich wyrażania. Trudno, żeby przedmiot mógł się nazwać. Z drugiej osoby, nie zawsze wiadomo, jak dana osoba o sobie mówi, jak się nazywa. Anglicy pytają
jest MOTYLEK. Taką odpowiedzią dziecko zwykle się zadowala i w danym momencie nie pyta dalej. Jaki stąd wniosek? Ano, dziecko może nie chciało wiedzieć, co to jest, lecz jak się ten obiekt nazywa. Jeżeli jednak tak, to dlaczego nie zapytało zamiast: "Co to jest?" wprost: "Jak to się nazywa
dwoch argumentow, agensa i > patiensa, a czasownik 'spac' tylko jednego. Odpowiedź jest taka sama: to da się zrobić bezkontekstowo. Natomiast to, że się da, nie oznacza jeszcze, że warto. Jeśli opis bezkontekstowy jest zbyt skomplikowany, to może być lepiej zrobić to samo inaczej. Piszesz
nie podlega tym samym regulom co pozostale elementy gramatyki. Raczej nie stosuje sie juz terminu GTG, tylko gramatyka generatywna, bo transformacje nie sa juz taka wazna czescia systemu. Nie istnieja transformacje, ktore bylyby unikalne dla danego jezyka, bo takie podejscie byloby