Szczególnie ciepło wspominam moich dziadków. Dopiero po śmierci jednego poczułam, że straciłam wiele i o kontakt z drugim pieczołowicie dbałam. A i tak pozostał żal, że nie zdążyłam wysłuchać jego wszystkich opowieści. Gdy po jego śmierci dom przechodził gruntowny remont - ocaliłam przed spaleniem
Jest jednakże nieco scen strasznych w tym filmie ( śmierć Aslana choćby ) ,ja osobiście odwracam głowę gdy pojawia się armia Czarownicy .Ksiązka jest łagodniejsza .
Dużo miejsca w artykule poświęcono tematyce śmierci w literaturze, a ostatnio pytano o to na forum. -- https://www.gify.pl/images/ww.gif
to jeden z filarów (czytelniczych) mojego dzieciństwa. Nie wiem ile razy ją czytałam... dlatego też zostanę przy poprzednim wydaniu :-) -- myślę o śmierci zanim zasnę
> nad tym dlaczego byłe ofiary dochodząc do władzy same zmienieją się w tyranów. chociaż o tym można dyskutować również po kolejnych tomach Igrzysk Śmierci...
Czytałam i powiem tak: gdyby pewnie wcześniej nie było "Igrzysk śmierci", to podobałoby mi się bardziej. Ale mimo to, po pierwszej części czekałam z niecierpliwością na drugą. Teraz poczekam grzecznie na kolejną.
Zaczytane na śmierć mamy m.in. "Lalo gra na bębnie", "Gdzie idziemy", serię z Maksem, Mysię... Najwyraźniej synek dojrzał do czegoś więcej. Co proponujecie?
> takiego wrażenia, jak któraś z części "Kaktusów", ta w której mowa o obozie > Dzieci Zamojszczyzny. Choroba i śmierć Dzidka (chyba tak ten chłopiec miał na > imię) utkwiła mi w pamięci na zawsze na 90 procent to była Leśna szkoła strzelca Kaktusa. Właśnie po śmierci Dzidka
Po przeczytaniu mnóstwa ksiązek o wojnie, obozach zagłady, łagrach i tym podobnych, z perspektywy czasu twierdzę, że żadna ksiązka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak któraś z części "Kaktusów", ta w której mowa o obozie Dzieci Zamojszczyzny. Choroba i śmierć Dzidka (chyba tak ten
Książka warta przeczytania. O miłości braterskiej, wiele przygód i śmierć przedstawiona w metaforyczny sposób. Moi synowie czytali ją będąc w wieku 10 i 12 lat.
Właśnie nabyłam wczoraj "Małą książkę o śmierci". Podchodziłam do niej kilka razy, ale w końcu zdecydowałam się kupić. I szczerze mówiąc mnie nie oburza - nie czuję się urażona ani jako osoba, która kogoś w życiu straciła, ani w żaden inny sposób. Być może wynika to z tego, że dla mnie śmierć
Przejrzałam ją z dużym zaciekawieniem w księgarni i początkowo poczułam zniechęcenie- tak poważny temat podany tak nie na serio... Odłożyłam i zapomniałam o niej, ale kamyczek już się potoczył i spowodował lawinę skojarzeń. Moje dzieciaki są bombardowane informacjami o śmierci, serwowanymi
Dzięki za ostrzeżenie odnośnie audiobooka. I tak mam zamiar kupić książkę, bo pamiętam, że ja zaczytałam swój egzemplarz na śmierć. "Małą czarownicę" córka już czytała;-)
śmierci. A podobno nikt jej nie przeżył. Miron Białoszewski.