jakiejś reguły, co sa niechlujni, czyli własnie pisać nie potrafią. Niech nawet będzie "ilość atomów" zamiast "liczba atomów", ale "liczba określająca ilość atomów", czy "ilość określająca liczbę atomów" to już zwykle niechlujstwo. > Spróbuj np. pełnym zdaniem odpowiedzieć na pytanie o to, ile
Takze calkowicie zgadzam sie ze stryjem. A propos francuskiego. Chyba polacy lubia ten jezyk, bo gdy siedze w ogrodzie i czytam prase dosc czesto zjawia sie sasiad z pytaniem: - A francuskie gazety pani ma? Jesli mam, to prosi zebym mu troche poczytala :)))) Nie zna slowa po francusku ale
i wlasnie to jest ta roznica. ja rowniez odpowiedzialbym, nie, sa czesciami mowy. twoja odpowiedz jest niekooperatywna. to jest troche tak, jakby na pytanie: czy fiaty punto sa ciezarowkami, ty odpowiesz: Tak, sa pojazdami.. twoja odpowiedz jest prawdziwa, ale niekooperatywna, ja nadal nic nie wiem
być barbarus, ale raczej nie barbatus. Cała reszta gra. A na pytanie, czy ,,czy rzeczownik lub czasownik są częściami zdania?'' nie odpowiedziałbym jak Aqua48 ,,nie, są częściami mowy'', tylko raczej ,,tak, są częściami mowy''. Albo może w sposób bardziej rozbudowany ,,tak, jako części mowy, są
rosyjskim (o ile wiem) nie ma. Od ,,czy'' ,,li'' różni się tym, że nie występuje na początku zdania pytającego, tylko po czasowniku. Np. ,,Jest' li u tiebia czasy?'' == czy masz zegarek? I tak jak po polsku często się go opuszcza. Np. ,,Pojdiosz w kino?'' == pójdziesz do kina? zamiast
rosyjskim ,,li'' ma się dobrze i oznacza właśnie ,,czy''; innego ,,czy'' w > rosyjskim (o ile wiem) nie ma. Od ,,czy'' ,,li'' różni się tym, że nie > występuje na początku zdania pytającego, tylko po czasowniku. Np. > > ,,Jest' li u tiebia czasy?'' == czy masz zegarek
Miałem chyba 8 czy 9 lat stoję sobie przed apteką (mama w kolejce) a jakiś kurdupel (mama w kolejce) chciał się "przysadzić", ale w porę stchórzył bo by oberwał; na moje pytanie "No i co?" odpowiadał " W piździe szkło!". Robił to z tak śmieszną miną i zaciętością, że obaj - jak to dzieciaki
Przekornie zadaję to pytanie, gdyż sam uważam, że nie. Co jest bowiem duszą języka? Czyż nie jest nią sposób odmiany wyrazów i składnia? To ona powoduje, że przyswajając obce słowa odmieniamy je i używamy, jakby były polskie. Możemy szprechać, jechać autobaną, zjeść makaroniki siedząc na taborecie
rozumiem, ze jest to nieco inne pytanie niz to, ktore socjololingwistyka zadaje od lat - kiedey jedyk staje sie jezykiem, a nie jesty 'tylko' dialektem, pidzinem czy kreolem. i na nie nie ma odpowiedzi, a to dlatego, ze nie ma wzorca polszczyzny, choc z pewnoscia RJP by taki chciala. czy
Czyli najpierw nakładasz dodatkowe wymagania a potem pytasz, czemu nie są spełnione? Czy jakoś tak :)
Czy na pewno niedokonany nadaje kwantyfikator? Jeśli na wykładzie było 3 studentów i każdy zadał pytanie, to nadal powiemy "Po wykladzie studenci zadawali pytania." Ot, niezwykle rzadko (może i wcale) mamy do czynienia z takim wykładem i to raczej z tego wynika podejrzenie, że nie wszyscy pytali.
(chyba nie). No więc rodzi się pytanie: czy jakikolwiek język pozwolił sobie na taką rozpustę, żeby mieć osobne, w sensie części mowy, przysłówki przysłowne i przysłówki przyprzymiotne?
W świetle zapowiadanych niebawem wyborów naszło mnie pytanie, czy rzeczownik WYBORY to forma liczby pojedynczej, czy mnogiej. Zapewne to banalne pytanie dla fachowców, ale zapytane koleżanki z pracy mieli z tym problem. Prywatna analiza tego słowa prowadzi mnie do dwu wariantów: 1. WYBORY
To zalezy kto będzie spolszczał. Przybysz nie bardzo znajacy subtelności języka może mieć z tym kłopot. Podobnie jak mieli z tym kłopot Żydzi, którzy wymyslali cudaczne nazwiska, które w ich mniemaniu brzmiały po polsku. Dworowały sobie z tego przedwojenne kabarety, obdarzając bohaterów