Mi się przydał podczas podróży turystycznych. Od Egiptu po Seszele mogłem sobie porozmawiać z innymi gośćmi hoteli czy wycieczek. Choć potem żona mi zabroniła (organicznie zawsze nienawidziła Rosjan).
forum.gazeta.pl/forum/search,.html?pageNumber=1&query=Seszele&author=riki_i&title=&forum=emama To wszystko co napisałem na ten temat i nie mam zamiaru pisać więcej.
@ fragile_f Hmmmm, ja trafiłem na Seszele w porze deszczowej i ładnych parę dni z 2 tygodni nam to nieźle popsuło,
Malediwy są najtańsze we wrześniu, ale pogodowo może być dramat. Ja byłem na początku lutego, wszystko super, ale cenowo jest to górka. Z kolei na Seszele poleciałem też w lutym, robiąc sie totalnie w balona, bo wciąż lało. Seszele tylko w kwietniu, jakby ktoś nie wiedział ( trollico le anne
Nie zmienisz natury ludzkiej i nie zmusisz ludzi do odkładania. Tacy, co z 2300 nazbierali na drugie mieszkanie, to chyba tylko w Poznaniu. Poza tym - naprawdę chcesz być takim Kokosowym czy Marianną1960? Minimalizm zabija. Nigdy nie będę żałował tego, że wydawałem kasę na Seszele i Malediwy
samolocik do Emiratów (tak mnie informowano na Seszelach).
Nie wiem, czy da się tanio. Jest covid i specyficzna sytuacja na całym świecie. Na Seszelach nie ma szpitali, jak jest coś poważniejszego, transportują cię do Emiratów. Ciekaw jestem, ile kosztuje ubezpieczenie na taką okoliczność? Poza tym tam były na wszystko podwójne ceny, inne dla miejscowych
Seszele to akurat pułapka. Koszt przelotu jest nieistotny, hotele na miejscu są ekstremalnie drogie.
, że posiadam dwa spore kredyty hipoteczne, które będę spłacać aż do emerytury, z drugiej strony cenię sobie fakt, że mogłem polatać na Seszele, Mauritius czy Malediwy w czasie kiedy byłem na tyle młody, aby w pełni cieszyć się życiem.
trillian napisała: > Księgę sama możesz sprawdzić po numerze w necie. No tak, ale jeśli sprzedający nie udostępni numeru księgi, to trzeba ją brać przez firmę z Seszeli, co kosztuje bodajże 40 zł od adresu. Przy większej ilości rozpatrywanych obiektów może wyjść całkiem sporo ;-)
chococaffe napisała: > Ale kwestionowanie tych Seszeli i szynki jest pytaniem młodej generacji a nie s > tarszej ;) Ci co latają na Seszele raczej nie kwestionują. Jak tam byłem, to zjechała do hotelu bardzo duża grupa angielskiej młodzieży z jakiejś szkoły. Strasznie dudnili
lily_evans11 napisała: > Akurat nawet jakby było mnie stać, wakacje w kombinacje hotelow > ym, na które muszę bardzo daleko lecieć, w ogóle mnie nie kręcą. /... / nie byłam na Seszelach, w Turcji, Cabo V > erde czy gdzie tam jeszcze. Lepiej by to zabrzmiało, gdybyś
, szykuj się na ten dłuuugi pobyt, będzie ciekawie! Ps. Na Seszelach byłem, pod płaszczykiem raju ukrywa się tam ponura dykatatura, ponadto rozdział na "swoich" i "obcych" był tam oficjalnie stosowany już w normalnych czasach (diametralnie różne ceny dla lokalsów i turystów, wg stosownego cennika). Z tej