wiekiem. Mojej żonie nawet na Seszelach było beee, bo hotel nie taki.
niemieckie są tam głównymi kontraktującymi więc mogą > liczyć na większe obniżki, zwykły efekt skali Czyżby? Seszele z Monachium kosztowały mnie równo połowę tego co z Polski. Dokładnie ten sam hotel.
Prosze nie wciskac ciemnoty! Na Seszelach jest b. drogo, podwojne ceny- dla miejscowych i dla turystow, te drugie sa z przelicznikiem razy dziesiec np. na promy. Zarcie w knajpach i hotelach super drogie, tyle co w Polsce wyjdzie tylko przy zakupie artykulow w sklepie i samodzielnym gotowaniu. Jaki
lewapinger napisała: > Zarabiam tyle średnio miesięcznie, czasem więcej, czasem mniej. > Auto mam przeciętne za 30 tyś, mąż za kwotę 3x. > Na zakupydo Prady nie jeździmy, po butikach nie latamy, na Seszele czy Mauritiu > s również nie. > Wolimy 2 razy w roku wyskok do
> iej) czuję się w naszej cywilizacji. Zależy jakie klimaty i gdzie. Indie są dla mnie nieakceptowalne, ale już Tajlandia czemu nie. A najlepiej Ocean Indyjski, Seszele lub w tańszej opcji Mauritius. > Czyli, moim zdaniem, lekko naciągane jak na nasze, przeciętne, realia. No pewnie że
). Ja nie mam żadnego problemu z Rosjanami i często zagranicą z nimi flaszkę wypiję (a piłem już od Egiptu po Seszele).
się źle, to rzutuje to także na mnie - nawet jeśli właśnie wróciłem z Seszeli i rozdaję otoczeniu hollywoodzkie uśmiechy.