leanne_paul_piper napisała: > Już o tym kiedyś czytałam, że ludzie zwiedzają w ten sposób także Seszele. Bior > ą tani hotelik, stołują się w budkach 'na mieście', a na jeden dzień zajeżdżają > do luksusowego kurortu na lunch, aby np. uczcić urodziny. Na Seszelach też byłem
@ fragile_f Hmmmm, ja trafiłem na Seszele w porze deszczowej i ładnych parę dni z 2 tygodni nam to nieźle popsuło,
forum.gazeta.pl/forum/search,.html?pageNumber=1&query=Seszele&author=riki_i&title=&forum=emama To wszystko co napisałem na ten temat i nie mam zamiaru pisać więcej.
których chętnie spędzałbym polskie zimy to turystyczne rejony Oceanu Indyjskiego. Chyba najbardziej pasowałyby mi Seszele, bo są małe i urokliwe oraz pozbawione masowej turystyki.
niemieckie są tam głównymi kontraktującymi więc mogą > liczyć na większe obniżki, zwykły efekt skali Czyżby? Seszele z Monachium kosztowały mnie równo połowę tego co z Polski. Dokładnie ten sam hotel.
Mi się przydał podczas podróży turystycznych. Od Egiptu po Seszele mogłem sobie porozmawiać z innymi gośćmi hoteli czy wycieczek. Choć potem żona mi zabroniła (organicznie zawsze nienawidziła Rosjan).
, szykuj się na ten dłuuugi pobyt, będzie ciekawie! Ps. Na Seszelach byłem, pod płaszczykiem raju ukrywa się tam ponura dykatatura, ponadto rozdział na "swoich" i "obcych" był tam oficjalnie stosowany już w normalnych czasach (diametralnie różne ceny dla lokalsów i turystów, wg stosownego cennika). Z tej
Filozofią typu "na mydle można zaoszczędzic" człowiek sprowadza się do poziomu wegetacji. Wydałem grubo ponad 20000 na wannę teuco z bajerami i uważam to za jedna z lepszych inwestycji w życiu podobnie jak wypad na seszele pare lat temu. Prezentujesz podejście go'wnozjada, sorry.
samolocik do Emiratów (tak mnie informowano na Seszelach).
Nie zmienisz natury ludzkiej i nie zmusisz ludzi do odkładania. Tacy, co z 2300 nazbierali na drugie mieszkanie, to chyba tylko w Poznaniu. Poza tym - naprawdę chcesz być takim Kokosowym czy Marianną1960? Minimalizm zabija. Nigdy nie będę żałował tego, że wydawałem kasę na Seszele i Malediwy
To nie jest shit, nawet Ruskich i Niemców nie toleruje. Po ćwierćwieczu razem raczej wiem co mówię. Miętę widziałem tylko do panów w typie "rasta man" na Seszelach oraz do Włochów-windsurfingowców na Dominikanie.