, że pani zwyczajnie jak np. ja nie chciałaby mieć dzieci, chciałaby, ale no wie, że nie moze więc się z tym godzi. Uprzedzając - na adopcje ze swoją chorobą szans nie ma. I osobie, która musi zrezygnować z czegoś, co dla wiekszosci ludzi jest w życiu prywatnym ważne Ty "mówisz", zeby zrezygnowała
dziecko, to prawa nie kieruje sie tym, co kto by chciał...Osoby powyżej 40 roku zycia mają żadne szanse na adopcję Mgło ...Wynika to z czystego pragmatyzmu prawa. Choć dzieci naturalnie mogą sie urodzić parze po 40. a takze ludziom w niedostatku, niepełnoprawnym, z chorobą alkoholową itd. to takie osoby
nosić przyszłe dzieci współmałzonków. To także jest pomijane, gdy para z przyczyny wieku, głownie pani :) nie moze już rodzicami zostać. Nie wiem jak z parami, gdzie jest bezpłodność wynikająca z innej przyczyny, ale taka para moze zdecydować się na adopcję, która w swietle prawa jest przyjęciem
), ale najpierw chciałam powalczyć z kroplami Bacha, jednak chyba masz rację - muszę uderzyć z grubszej rury... -- Gdyby nie koty, mój dom byłby czystszy, portfel grubszy, a serce puste...
... Co mogę zrobić, aby mu pomóc? Czy jest szansa, ze zaakceptuje nową sytuację? Wypuszczanie kota na dwór nie wchodzi w grę... Tym bardziej. że kompletnie nie zna terenu (przyjechał do nas z drugiego końca Polski)... -- Gdyby nie koty, mój dom byłby czystszy, portfel grubszy, a serce puste...
No, w tym Rodzinnym DZ były 2 siostry, tak jakoś niecały chyba roczek metrykalnie. Jak objawiła się biologiczna to oczywiście obie miały szamotanie serca. Jedna stoczyła się na jej poziom, druga znalazła dobrego chłopa, ma normalne dzieci i do dzisiaj twierdzi, że "ta kurwa nie ma prawa się nazywać
strony rozmowcy. Rozmowczyni nie moze zajsc w ciążę. Pytamy wiec o in vitro, o mozliwosci leczenia, o adopcję. Caly czas ze szczerym uśmiechem - przeciez tylko dobrze chcemy. Mozemy rowniez podkreslic, ze to z serca. Gdy rozmowca ma nadwagę, omawiamy skutecznosc kolejnych diet, opowiadamy jak to jedna
żebractwem. Forsę ukrywa w najbezpieczniejszym miejscu : pod kapliczką Matki Boskiej. Śpi w zrobionym z kartonów "domku", a pieniądze zbiera na... kupno matki. Wie, że dorośli kupują dzieci, płacą za adopcję, więc ona chce kupić sobie matkę. Któregoś dnia rankiem wrzuca parę drobniaków niewidomemu
Moja babcia straciła dziecko chyba w '60 albo' 61 roku. Wada serca + zapalenie oskrzelikow. Normalnie odbył się pogrzeb, do dziś zapalamy świeczki na grobie. -- "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń
Ja z całego serca popieram prawo do adopcji, być może dałabym pierwszeństwo dwuosobowym rodzinom (bez względu na płeć), ale tylko pierwszeństwo. Natomiast to jest dla mnie bardzo bardzo wątpliwe. Korzenie, i to takie genetyczne korzenie są po prostu dla ludzi ważne, a taka tajemnica dla mnie byłaby
potrzeby serca. Cynthia początkowo jest bardzo zakłopotana, w końcu kiedyś oddała córkę do sierocińca. I próbuje usprawiedliwić siebie w sposób absolutnie wzruszający i w jakiś sposób wystawiający ją samą na surową ocenę całokształtu życia jakie prowadzi, otóż powiada : spójrz na mnie, cóż ja mogłaby ci
Tusia , miło Cię widziec:) mam nadzieję, że wszystko u was jak najlepiej. Dziewczyny, z tymi zarodkami to jest naprawdę dylemat. I wam zazdroszczę i współczuję- zdaje się, że medycyna daje nam takie możliwości, których jeszcze rozumem ani sercem nie umiemy ogarnąć. Tycjanowablondynko, jeśli ty