że warto... Ale jak nie masz cierpliwości - to kawa na ławę i do przodu... najwyżej się wykręci sianem że taki zajęty;)… korona od tego z głowy nie spada (przetestowane). Ja już nie mam cierpliwości do tych biednych skrzywdzonych misiów. Sama też nieźle dostałam po dupie, ale zrobiłam wszystko
Trudno mówić o chemii, jeżeli tylko się ze sobą pisze. Coś tam jest, bo on nie chce tego przerwać, choć ja próbowałam. Widzę, że zależy mu, ale się boi otworzyć. Na razie nie mamy możliwości się spotkać, a nawet gdyby, to ja bym tego nie zaproponowała. Nie wiem, jak odczytać takie zachowanie, bo
zawodowo od zera? Jak ktoś pracuje w sklepie albo parzy kawę, to pracę wszędzie znajdzie, ale jak ktoś przez lata wypracował sobie dobrą pozycję w branży, w której już teraz nie ma zapotrzebowania na specjalistów, tym bardziej 40+? I musi pracować, bo ma na utrzymaniu jeszcze dziecko, a niektórzy też
może kapują i dlatego się powinny temu płaceniu za kawę bacznie przyglądać... -- Nie można mieć w życiu wszystkiego, ale można mieć wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Rzecz w tym, by wiedzieć, co jest nam do tego szczęścia potrzebne.
A to w wątku o kawie nie chodziło o to, że kobiety chcą być feministkami na utrzymaniu mężczyzn??? To może ja znowu czegoś nie zrozumiałem.
A to w wątku o kawie chodziło o kobiety? Znowu czegoś nie zrozumiałam?
Na prowincji jest trudniej. Kobiecie samotnej strasznie trudno. Przez prowincję rozumiem wieś.
I z tego też powodu szukam w bliskiej okolicy. Niestety duże miasta wysysają kobiety z prowincji.
Jest to jakieś rozwiązanie.... ;) z tym że w nawiązaniu do tytułu wątku, to ja się o 16 kawą moją codzienną, prawie rytualną zadowolę.... ;)
marcepanka313 napisała: > Tylko nie przesadźcie z.... kawą.... ;) > Udanego.... :) Dziękujemy!:) youtu.be/sdytkFL9b4o -- Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle
No i nie udało się przyjść w przerwie na kawę. :P
Przerwa na kawę i co nie co
kretynka, czy mi się zmieści...). Raczej jestem za tym, żeby rozmawiać ze sobą jak równy z równym, bez robienia z siebie "blondynki"... czyli że tak samo mężczyzna może kobietę zaprosić na kawę by ją poznać - jak i odwrotnie. To tylko kwestia własnych hamulców, nieśmiałości itp. -- Jestem tu tylko
Wiem o co pytasz... Wiedziałam że jest fajny bo nieraz przychodził komputery nam naprawiać, widziałam jak mówi, co mówi... po prostu wydawał mi się fajny jako osoba. czyli go trochę znałam. Gdybym go trochę nie znała, nie wyskoczyłabym z kawą. Bo nieraz ktoś jest fizycznie w moim typie, a nic mnie
nerw_rdzeniowy napisał(a): > Spróbuj powtórzyć to teraz w realu, to jest wyzwanie nie tylko męskie ale dla s > amotnych. W sensie? Na koncert pójdę sama, do kina też, na kawę również.... ;) Zakupy też ogarnę.... ;) Czy chodzi Ci o coś innego, bo jestem przed drugą kawą
W sumie, to powinnam coś postawić... Kawę mam tylko :D Ale może być na 5 sposobów :P
Mi się cały dzień dzisiaj spać chciało :>. W robocie dwie super mocna kawy wypiłam (rzadko kawę piję), ale po tych kawach jeszcze mocniej mi się spać chciało. Do domu ledwo dojechałam :>. Snułam się jak ćma, ale sobie powiedziałam, nie. Nie, Szarlotta, nie pójdziesz spać, bo w nocy znowu
dolores2222 napisała: > Dziś przy kawie. W ogródku kawiarni, jak bóg przykazał, siedzą sobie trzy damy > w średnim wieku. Ale, że jedna z nich to Ty?.... ;) > - A pani przypomina mi moją mamę... > :D :D :D A może mu przypominała.... ;) Toż to by było jakieś
czyli wątek o wszystkim i niczym... Jak się co komu wydarzy. Albo komu innemu :D Zacznę. Dziś przy kawie. W ogródku kawiarni, jak bóg przykazał, siedzą sobie trzy damy w średnim wieku. Przy stoliku obok kawalerowie dwaj. Obaj w stylu wolnym niezamieszkanym... Panie popatrują na nich, bo i