kręci film i czeka z utęsknieniem na swój o naciskającym na pilotów pijanym generale Błasiku i Jarosławie, który zamordował brata wykonując do niego telefon, a także o nie popełniających żadnych błędów rosyjskich kontrolerach, od których ciemne polactwo powinno się uczyć profesjonalizmu - wtedy
Powtórzę : "winni piloci" albo "winni kontrolerzy" - rozumiecie już jak bardzo, dopóki trwa śledztwo, bezsensowne są takie stwierdzenia? Przyczyn katastrofy jest wiele i są bardziej złożone niż tego rodzaju myślowe uproszczenia - od dwóch lat mówi się o tym, że przed ogłoszeniem wyników
No nie wysyłają, co ten Hitler z nich zrobił, popatrz! A tacy dobrzy koledzy byli - pół roku już przez tego cholernego faszystę Hitlera czekamy na ważne dokumenty, m. inn. w/s regulaminu lotniska w Smoleńsku. Nic tylko zgubili i szukają, ale na pewno znajdą, nagrania rozmów kontrolerów z
kontrolerów ? Czy pierwszy raz słyszysz, że MAK sądzi we własnej sprawie, bo certyfikuje zakłady naprawcze o których piszesz, tak jak wcześniej lotnisko w Smoleńsku ? Po raz pierwszy też słyszysz, że Anodina jest żoną radzieckiego generała ? Że swoją wysoką pozycję ( jak większość wysokich urzędników w
nieterminowego składania wniosków o zgody dyplomatyczne na przelot i lądowanie poza granicami kraju. Z tego powodu zgody wpływały niekiedy w ostatniej chwili przed wylotem. Tego rodzaju wyjaśnienia złożyły kontrolerom NIK osoby zajmujące kierownicze stanowiska w SPLT" - czytamy w ustaleniach NIK. Jak widać
którzy nie przyjmują do wiadomości tego, co orzekła NPW - że (bronieni do utraty tchu przez całe "prawicowe" FK!) umiłowani rosyjscy kontrolerzy są współwinni, nie było żadnych nacisków, a jeśli nawet przyjąć, że były, to jako pierwszy naciskał urzędnik MSZ M. Kazana. I że słynna rozmowa braci nie
lotów brakowało spójnego systemu procedur, a istniejące przepisy były w wielu wypadkach lekceważone. Zdaniem kontrolerów NIK z obowiązków nie wywiązywały się najważniejsze instytucje w państwie. Błędy popełniały: Kancelaria Prezydenta, KPRM, Kancelaria Sejmu, Kancelaria Senatu, MON, Dowództwo Sił
„sprowadzania”, to oznacza, że była czynna współpraca kontrolerów z załogą. Mówienie więc, że załoga sama za wszystko odpowiada jest niepoważne” – mówi Klich. Edmund Klich zwraca też uwagę na kolejną komendę, która padła z wieży: „ Towarzyszu generale, podchodzić. Wszystko włączone”.
kontrolera komendę „50 metrów i być gotowym do odejścia”. Podczas pierwszego i drugiego podejścia. Przysłuchiwał się Pan rozmowom wieży z dowódcą Iła? Tak, ale to byli dwaj Rosjanie i często mówili niezrozumiale dla mnie. Ciężko było słuchać tej korespondencji. Tamtej komendy jestem jednak
moskiewskiego przydupasa w kolejnym pokoleniu - za słaby. forum.gazeta.pl/forum/w,1157,127468958,127468958,czy_kontrolerzy_byli_winni.html