Jak to za co? Toć zapewne mamusia daje kasę synkowi biednemu aby z głodu nie umarł... Pogoń pasożyta. Albo się uczy albo pracuje, trzeciej drogi nie ma.
Mój obecny mąż (z ojcem syna rozstałam się pare lat temu) też z wielką chęcią wyrzuciłby go z domu, bo dla niego syn jest darmozjadem i pasożytem, uważa, że jak tak dalej pójdzie i dalej będę mu pobłażała, to źle skończy. Wczesniej nie było między nimi konfliktów, problemy pojawiły się teraz, odkąd
Nic, puknąć się w głowę i posłuchać echa. Musisz kobieto zarabiać niezłe kokosy, skoro Cię stać na wyrzucanie forsy na pasożyta. Jeśli siostra popełni samobójstwo, to dobrze zrobi.
Boże co za idiotyzmy. Przy dziecku jest robota 24 godziny na dobę, kobieta ma męża lenia i narkomana i powinna go jeszcze zabawiać i mieć dla pasożyta czas.
Ja bym powiedziała, że pierwszy naiwny bez instynktu samozachowawczego. Znając przeszłość rodzinną swojej partnerki powinien był w krótkich żołnierskich słowach zażądać zaprzestania finansowania pasożytów pod rygorem zakończenia związku.
Gdyby żona traciła kolejne prace na własne życzenie, brała pożyczki i kredyty na koszt męża, nie zajmowała się domem i dzieckiem + strzelała fochy, to owszem, doradzałabym wykopanie pasożyta.
Problem leży w rodzicach i ich pojmowaniu wychowania jako hodowania pasożytów, bo to, na co pozwalają- to utrwalania pasożytnictwa w siostrach, na dodatek pasożytami są ich narzeczeni. Prawda jest taka, że dopóki rodzice sami nie pogonią do pracy, nie zaczną wymagać dokładania do wspólnego
Co za bezczelni ludzie. Takim osobom brudu zza paznokcia bym nie udostepnila, pijawy ze hej :) trzymaj się autorko i gon te pasożyty z dala od siebie i swojej rodziny.
kicia031 napisała: > Prawda jest taka, ze to ty te zone wybrales i ze bycia w ztaka ososba tez tobie > cos zalatwia. Żywiciele pasożytów też po coś w przyrodzie istnieją.
Mąż ma rację. Są lepsze metody pomagania rodzinie niż hodowanie sobie pasożyta na etacie, który Ty sponsorujesz. -- >>za chwile napiszesz że kochamy męża bo hormony szczęścia, co za głupie gadanie!<< by m********
Ja w przeciwieństwie do tego ścierwa nie piję. I mam nadzieję, że autorka nie jest moją rodzinę (bo w mojej rodzinie mieliśmy podobne poglądy na takie pasożyty). -- Nie uronię za nich ani jednej łzy
Nie, u nas w rodzinie nikt nie pił. Nikt. Nie było żadnego alkoholika. Jedyny minus: ojciec mnie traktował jak psa, jak byłam mała. Tresował, i nic poza tym. Ale żadnego wykorzystywania, i żadnego alkoholu. Byłam uczona od dziecka, że narkomani, alkoholicy itp. to ścierwa i pasożyty, które nie