Z tego fragmentu wypowiedzi Pernilli Stalfelt: W przewodniku Lonely Planet o Szwecji jest ustęp z ostrzeżeniem, żeby uważać na szwedzkie dzieci, bo są potworne i wrzeszczą w sklepach. To prawda. Ale myślę, że mamy bardzo dobrze rozwinięte prawa i metody opieki nad dziećmi. Dla cudzoziemca
Moim zdaniem Szwecja ma tyle samo pozytywów co negatywów. Znamy ją trochę z literatury dziecięcej i lubimy, ale to obraz książkowy, wyidealizowany. Patrząc na Szwecję dorosłym okiem i obserwując ją z wielu dorosłych publikacji łatwo zauważyć, że jest to tylko jedna strona medalu, a rzeczywistość w
zapraszam do lektury zwl. reprtazu z wyprawy do Szwecji +foty! Wyprawa w dużej mierze "czytelnicza
W Kikimorze książkę opisano jako 3+, o czym pisałam w wątku obok: forum.gazeta.pl/forum/w,16375,132490679,132490679,W_Kikimorze_O_Cieslak_i_szwecja.html
Kochana, mukle sa wszedzie! cala zagroda Petsona opanowana:) Przedstawione z imienia zostaly chyba w ksiazce 'o tym jak Findus sie zgubil'. Mukle to takie male stworki, takie nie wiadomo co:)
W najnowszej kikimorze poświęconej kulturze krajów skandynawskich jest artykuł o dziecięcej literaturze skandynawskiej "Rewolucja Pippi" Mniej więcej o tym co wszystkie wiemy - na początek o Andersenie, Tove Jansson i Astrid Lindgren (wiecie, że z początku zarzucano autorce, że Pippi to dziecko chor
John Marsden Jutro 4. Przyjaciele mroku https://www.znak.com.pl/files/covers/card/list/Marsden_Jutro4_500px.jpg Jutro to fenomen. Powieści o grupie nastolatków, którzy walczą z tajemniczym wrogiem atakującym Au-stralię otrzymały kilkadziesiąt nagród w Australii, Stanach Zjednoczonych, Szwecji i
Skoro wywołana została Beskow oraz "o tempora, o mores" to na miejscu będzie opowiedzenie o wyborach Zakamarków przy jej książkach. "Słoneczne jajo" i wiele innych jej książek wydawanych jest teraz w Szwecji na kredowym papierze (o zgrozo) i ze zwykłym grzbietem. My, aby lepiej oddać klimat
Zakamarki wydały tę książkę tak, jak została zaprojektowana w Szwecji, żadnych kartek nie wyrywaliśmy dla oszczędności:) Najwyżej zrobili to Szwedzi, ale wobec tego, to do nich pretensje;) A na marginesie wyjaśnię, że są kwestie techniczne, które ograniczają/dyktują dobór ilości stron. Nie
dziwnego i powód do narzekania jest ogromny, bo nie dotyczy jakiejś błahostki, tylko duchowej kondycji młodego pokolenia. Dla porównania – w Szwecji recenzuje się każdą nową książkę dla dzieci w prasie codziennej, odnotowywane są też wznowienia. W Danii na tworzenie sztuki dla dziecka
(Bluszczyk) Eva Susso (pisarka, Szwecja) – O pisaniu opowiadań dla dzieci w wielokulturowym świecie Aleksandra Markiewicz (germanistka, promotor książki niemieckojęzycznej) – Pod baobabem. Motywy afrykańskie w niemieckojęzycznej książce dla dzieci 29 października Ratusz Staromiejski 11
Może Szwecja juz bardziej e-bookami stoi niz ksiązka paierową:) Zakamarki przejeły częśc papierowa szwedzkiego wydawnictwa, a Szwedzi wola wersje elektroniczne
posmak sztuczności. Co ciekawe nie sygnuje go nikt z imienia i nazwiska, tylko firma translatorska ze Szwecji. Ignorowane są za to zasady interpunkcji, więc trudno się czyta, gdy się nie zna historii, bo nie wiadomo, gdzie kończy się czyja kwestia, a zaczyna narrator. Sama historia: lisiczka goni za
Byłam i też nie kupiłam i nawet wiem, dlaczego - znowu ten straszny śliski tani papierrrrr. Nie chcę tego dotykać. Sama książka przetłumaczona porządnie, choć jako tłumacz figuruje jakieś biuro tłumaczeniowe w Szwecji, brrr. Historia - starsza pani ma ogródek, ale choruje (a może wyjeżdża do