21 kwietnia, w sobotę, o godz. 14.00 Teatr Miniatura i Wydawnictwo Ene Due Rabe zapraszają na pierwsze warsztaty rodzinne z cyklu Emocje od Z do A. Cykl, stworzony na wzór niezwykle popularnych w Szwecji spotkań, ma pokazać, jak na podstawie wybranych książek można rozmawiać z dziećmi na tematy
, EXPO’2000 w Hanowerze oraz na Targach Kultury i Sztuki w Umea w Szwecji. Organizator: Miasto Aniołów https://miastoaniolow.com.pl/img/teatrzyki/0323-teatr-clowna-pinezki_2.jpg -- http://www.thebump.com/?utm_source=ticker&utm_medium=UBB&utm_campaign=tickers https://global.thebump.com/tickers/tt16
Na Mysi domek czekałam z drżeniem serca, ale po przejrzeniu odłożyłam. Tekst również nie pasował mi zupełnie. Co do budowania domków w dzieciństwie - moją ulubioną zabawą było wklejanie do dużego zeszytu mebli wyciętych z katalogów Ikea które przywoziła mi ciocia ze Szwecji i tych z niemieckiego
urodzeniem ciemnoskórej córki, oraz o tym, jak przyjęte zostały jej książki o dziewczynce z mieszanej rodziny. Autorka przedstawiła także projekt rewizji już wydanych w Szwecji książek pod kątem tego, jak pokazują kontynent afrykański. Eva Susso, to oczywiście autorka serii o Bincie, Babo, Lalo i ich
oraz pewna rewelacyjna ilustratorka ze Szwecji (nie mogę jeszcze zdradzić kto:) - jednym słowem święto książki obrazkowej. Już teraz zapraszam, jak pojawi się dopięty program to dam znać na forum. Byłam w zeszłym roku - naprawdę ciekawie
temu w Polsce obchodzono świeta, niż jak pracowała służba na gospodarstwie w Szwecji? Czytajcie Dzieci z Leszczynowej Górki - koniecznie! I jeszcze jedno - takie propozycje jak "Pięcioro dzieci i coś" w ogóle tu nie pasują - to przecież (inna) bajka.
Byłam i też nie kupiłam i nawet wiem, dlaczego - znowu ten straszny śliski tani papierrrrr. Nie chcę tego dotykać. Sama książka przetłumaczona porządnie, choć jako tłumacz figuruje jakieś biuro tłumaczeniowe w Szwecji, brrr. Historia - starsza pani ma ogródek, ale choruje (a może wyjeżdża do
posmak sztuczności. Co ciekawe nie sygnuje go nikt z imienia i nazwiska, tylko firma translatorska ze Szwecji. Ignorowane są za to zasady interpunkcji, więc trudno się czyta, gdy się nie zna historii, bo nie wiadomo, gdzie kończy się czyja kwestia, a zaczyna narrator. Sama historia: lisiczka goni za
Miałam podobną konstatację - jako dziecko byłam w Szwecji, w drugiej połowie maja. Jako, że wiosna wydawała się zaawansowana , więc w ramach ciepłych rzeczy wyposażona byłam płócienną wiatrówkę. A tam pogoda owszem piękna, temperatura nawet nie jakaś straszna, bo koło 10 stopni, ale okraszona
"W Szwecji informacja o każdym nowonarodzonym dziecku wędruje automatycznie do rejonowej biblioteki. W dniu pierwszych urodzin w domu solenizanta pojawiają się dwie bibliotekarki – przynoszą w prezencie pierwszą książeczkę i przytulankę, po czym zachęcają rodziców do odwiedzin w
której Szwecja jest krajem przyjmującym taką ilość imigrantów. Bywa poważnie, bywa prześmiesznie.
ladne metafory, tylko na informacje! Slabo jest przystosowana do polskich "warunkow" - zamiast naszych lokalnych ciekawostek mamy historyjke, jak jakistam krol Szwecji (lizaka temu, kto kiedykolwiek o nim slyszal!) lubil prawdziwki... :/ Kupilabym i tak, bo jednak ma sporo informacji, boskie