stefan4 napisał: (...) bo nic nigdy nie zdarza się w wołaczu. A wołanie? - choćby na puszczy. Czy ktoś wie, skąd bierze się u polonistów takie zaciekłe pozbawianie słów ich pierwotnych znaczeń? Oj Stefanie, co za samobójcza bramka! Przestała Ci się podobać
post. ,,O kurczę!'' się nie zdarzyło, bo nic nigdy nie zdarza się w wołaczu. Ale mam jeszcze metawątpliwość terminologiczną. Otóż, o ile wiem, poloniści naprawdę używają takiej dziwacznej terminologii: ,,zdarzenie językowe'' -- choć nic się nie zdarza (zamiast ,,wyrażans''); lub
aiwom napisała: > Automat podobno musi bardziej wysilic swoje szare komorki... - Załóżmy, ze zastąpi mnie automat. - Och, rozpoznam od razu. - Taaa?... A po czym? - Po prawidłowym wołaczu, Watsonie! - Zaraz... przecież ty użyłeś prawidłowego... - A zatem, Watsonie?...
arana napisała: > ... jakim wołaczem posługują się Twoi nieautomatyczni znajomi? I jak się mają > do automatów? Kto jest lepszy? Automat podobno musi bardziej wysilic swoje szare komorki...
dar61 napisał: > {Kotulina}: > > ... tak rozumiany wołacz jest również w każdym innym języku ... > > Uff... > Jak rozumiany? > Nie każdy język ma wołacz! "Be by me, baby". Wołacz jest tu taki sam jak mianownik czy go w ogóle nie ma? A wiesz
kotulina napisała: > Wołacz w nijakim jest jak mianownik czy po prostu wołacza brak? Myślisz, że Szymonowic używał go nielegalnie? Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego! Kotulina: > Wisło wylałaś! Wisełko wylałaś! O, i Kochanowski też! Nieubłagana Wisło
arana napisała: > I bajka czasem może być nauką... Ach ta moda na względność..... > To polski wołacz od jene zeit A to mi się akurat podoba! > cium! Jakie 'cium'? Chyba --- cióm?
polski wołacz od jene zeit > cium!
{Arana}, w lekkim rozkroku rozdroża, o odmienności polszczyzny: ... zaczyna rodzić potworki słowne ... Próba podsumowania. Stronnicza: Jeśli tu padają argumenty o skuteczności językowej komunikacji, to często - w przypadku nazwisk i wołacza w imionach - nieodmienianie ich tradycyjne
Wyluzuj! To dziś modne. (Językowo także.) Wystarczy, że mówisz po łacinie. Dziecko też znajdziemy. SJP pozwala tak mówić w stosunku do dorosłego - ale tylko w wołaczu. :)
kotulina napisała: > Jakie zadania społeczne pełniłyby przypadki, gdyby były ludźmi? > > Kim byliby > mianownicy, dopełniacze, > celownicy, biernicy, narzędnicy, > miejscownicy i wołacze? Chyba takie same jak przypadków gramatycznych, stąd te nazwy
stefan4 napisał: > kotulina: > > Kim byliby > > mianownicy, dopełniacze, > > celownicy, biernicy, narzędnicy, > > miejscownicy i wołacze? > > A nie ,,wołaczowie''? Pieniacz - pieniacze, Łotysz - Łotysze, wołacz - wołacze
telewizja, mniej nagrania trwalsze, rejestrujące metodę stosowana w tych pierwszych - toby się nam nie wciskała w ucho zepsuta forma odwiecznej normy odmiany nazwisk, nazw. Nie umierałby wołacz odmieniający imiona. Tylko to - i aż to - oskarżam o upodlanie polszczyzny mówionej. Potem językoznawcze
randybvain napisał: > I potem taki uczeń powie: proszę pani do tańca? Akurat pani jest nienorm > alna, bo nawet boginię czy wychowawczynię można prosić, a tu pani > ą , jakby to przymiotnik był. A całe wyrażenie to chyba zastępuje wołacz > pani! Zlikwidujmy jakimś
I potem taki uczeń powie: proszę pani do tańca? Akurat pani jest nienormalna, bo nawet boginię czy wychowawczynię można prosić, a tu panią , jakby to przymiotnik był. A całe wyrażenie to chyba zastępuje wołacz pani! -- Aurë entuluva! Polska
stefan4 napisał: > stefan4: > > Łacina ma 6 przypadków a nie 7: narzędnik i miejscownik są zrośnięte. > > horatio_valor: > > A właściwie to praktycznie 5, bo wołacz jest zanikowy > > Fakt: łacina ma tylko 5.5 przypadku. Ale polski też ma tylko 6.5 a
stefan4: > Łacina ma 6 przypadków a nie 7: narzędnik i miejscownik są zrośnięte. horatio_valor: > A właściwie to praktycznie 5, bo wołacz jest zanikowy Fakt: łacina ma tylko 5.5 przypadku. Ale polski też ma tylko 6.5 a nie 7, bo wołacz jest stosowany rzadko i nie do wołania