funkcjonuje końcówka -o w wołaczu rzeczowników żeńskich; np. > Eleno! od Elena. To na pewno nie jest z łaciny, bo w łacinie od > rębny wołacz miały tylko niektóre rzeczowniki męskie 2. deklinacji i było to -e a nie -o . Myślę, że to jest fleksyjny wpływ słowiańszczyzny na > rumuński. To
adaptowaliśmy m.in. przez zmianę rodzaju, ale fragment obcej fleksji pozostał. W rumuńskim funkcjonuje końcówka -o w wołaczu rzeczowników żeńskich; np. Eleno! od Elena. To na pewno nie jest z łaciny, bo w łacinie odrębny wołacz miały tylko niektóre rzeczowniki męskie 2. deklinacji i było to -e a nie -o
Oczywiście. Ale wołacz chyba nie budzi żadnych zastrzeżeń.
Kastrowany wołacz jeszcze przeć żyje: (...) W. Stanisławie Okno! Grzegorzu Lato! Grzegorzu Dyndało!
unikać "w środku" pomieszczenia. Rzeczywiście, wejście do środka sklepu brzmi jak zadanie dla dekoratorki wnętrz. " I wołają ,,Maryśka!'' zamiast ,,Maryśko!''. Jeśli wołac > z > nie pozostał na boku tylko awansował na mianownik, to to nie jest zjawisko > zaniku WOŁACZA, tylko
Czy nie stało się tak także w przypadku imion typu Kasia, Marysia, Zosia? Wołacz rzeczowników rodzaju żeńskiego kończy się na -o: żono, Katarzyno, duszo, tęczo, ziemio, albo na -i: bogini, wsi, pieśni. -- Aurë entuluva! Polska strona języka
> Skoro taki jest wołacz, to mianownik brzmi PWN-us, prawda? > - Stefan Tytuł wątku jest parafrazą i właściwie na tym powinnam zakończyć. Zdaję sobie jednak sprawę, że ktoś kto w ten sposób analizuje wypowiedzi nie będzie zaspokojony prostym wyjaśnieniem. Postaram się więc
stara_dominikowa: > Et tu, PWN-e? Skoro taki jest wołacz, to mianownik brzmi PWN-us, prawda? - Stefan
wołacz, zdanko chętny jest przeredagować na: ;-)) --- Słowem, słowo jest po to, by się porozumieć, porozumieć ku dobru ogólnemu, nie by nowe wojny czynić. Nie chcąc nowej wojny czynić, tekstu K.Kubiakowej nie czytam. Ani K.Kubiakówny. D.
stefan4 napisał: > Związek między niemieckimi ,,-lein'' i ,,-l'' a jidyszowym ,,-łe'' to już tylko > moja wydumana hipoteza. W takim razie zmyliło mnie to Twoje "oczywiście". -- Pranie
pavvka: > Zdrobnienie w niemieckim przez "łe"? Można prosić jakieś przykłady? Nie w niemieckim, w jidysz. Myślę, że to od niemieckiego ,,-lein'', tak jak ,,Frau -- Fräulein''. Na południu Niemiec, nie wiem, czy na całym, ale w takiej Bawarii na pewno, żeby zdrobnić, wystarczy samo ,,-l
jacklosi: > No to jeszcze liczebnik w znaczeniu ceny "po tysiąc" to chyba jednak > mianownik. Czy to już koniec? Bardzo prosta być język polski. W takim razie ,,po'' rządzi: * mianownikiem, * celownikiem, * biernikiem, * miejscownikiem. Kto doda dopełniacz, narzędnik i wołacz
jacklosi napisał: > Coś mi się wydaje, że wam się wydaje, że odmieniacie rzeczownik > Krzychu. Wy odmieniacie rzeczownik Krzycho, a nie Krzychu. Krzychu > jest tylko taka ułomna formą mianownika, wzięta z wołacza. Reszta > przypadków to już nieuświadomione przejście na Krzycho
Coś mi się wydaje, że wam się wydaje, że odmieniacie rzeczownik Krzychu. Wy odmieniacie rzeczownik Krzycho, a nie Krzychu. Krzychu jest tylko taka ułomna formą mianownika, wzięta z wołacza. Reszta przypadków to już nieuświadomione przejście na Krzycho, ewentualnie po prostu Krzych. -- JK
rozszyfrował był belfer, na półkę z naleciałościami wcisnął i w język się gryzie czasami :))) Podobną naleciałość tworzy zwrot "wymyślEć", bardzo zakorzeniony, jak, nie przymierzając, ów: "Tą gazetę, poproszem"... I już belfer wie, co i Kto na to dictum odpowie... P.S. Belfer do wołacza jest, że
forum, a więc zwracacie się do wszystkich, trzecia osoba jest tu naturalna; rzecz dotyczy nie samej osoby czasownika, tylko zaimka - nie musisz stosować wołacza; jak sam stwierdziłeś, czasem trudno go utworzyć; jeśli już musisz, możesz użyć wyrazu pospolitego typu "kolego", "drogi rozmówco
Przypadki, jak już napisał Profesor, występowały już wcześniej, bo w jęz. praindoeuropejskim, a było ich wtedy (z wołaczem) aż osiem, bo jeszcze locativus. Były też trzy rodzaje. Później różne języki z tego rezygnowały. Widać to zwłaszcza w ang., gdzie nastąpił zanik odmiany przez przypadki