> Ani-z-lasu (nick nieprzypadkowy) chodzi o to, żeby iść do tegoż lasu i upolować > dajmy na to sarenkę, a najlepiej zagonić ją na śmierć,( nie wiem tylko, czy to > się da zrobić w tymże lesie, bo nasi przodkowie ganiali tak zwierzynę na sawannie). ja akurat czytam o tym ksiazke
Ani-z-lasu (nick nieprzypadkowy) chodzi o to, żeby iść do tegoż lasu i upolować dajmy na to sarenkę, a najlepiej zagonić ją na śmierć,( nie wiem tylko, czy to się da zrobić w tymże lesie, bo nasi przodkowie ganiali tak zwierzynę na sawannie). Po ukatrupieniu sarenki wrabujemy ją upieczoną nad
U mnie też dziki ryją, schodza z lasu i robią szkody. Byli myśliwi ale prawo im zabrania strzelac tak blisko domów. Więc musza poczekać aż dziki wrócą do lasu by tam je przyłapać i trochę populacji przetrzebić- by się docelowo wyżywiła tym co w lesie.
niszczących drzewa, korelacji między dostępnością zwierzyny łownej, a atakami wilków na psy). Dla mnie Ministerstwo Środowiska to jakiś strasznie ironiczny żart. Ps. Mam dom w jednej z najbardziej zapowietrzonych stref ASF (tabliczki przy drogach gminnych na każdym kroku. Idę we wrześniu na grzyby do lasu i
Oszczędzają na wywozie śmieci. Najdziwniejsze jest to, ze niektórzy śmiecą sobie pod domem niemal - tzn w lesie do ktorego mają blisko. Drobne śmieci w lesie zbieram do torby, torbę uwożę do śmietnika. Ale to niewiele daje. Co z tego,ze pozbieram 3 paczki po czipsach, jesli nastepnego dnia
mieszkamy pod lasem. Poszłam dziś z dziećmi na spacer do tegoż właśnie lasu. Oto co widzę: na skraju lasu, na samym środku wąskiej ścieżki wywalone całe wory ze śmieciami, połamane plastikowe krzesła, odpady po budowie. Na długości ok 1 km jeszcze 2 takie góry śmieci widziałam. Straszne
jesien.za.mgla napisała: > osiedle. > Godzinę temu. Dookoła Biedronki a potem w stronę lasu :) Nie liczy się, bo las w pobliżu 😉 U nas przedwczoraj przed 18:00 dziki urzędowały na trawniku przed blokami. Dzielnica z dala od lasu, aczkolwiek mocno zielona i z ogrodami
Nie bałam się dzików dopóki kiedyś na spacerze w lesie na którym byłam z dziecmi, przebiegło przede mną chyba z 20 wielkich osobników. Tak może 3 metry przede mną, przebiegły scieżkę. To był środek dnia, weekend, w lesie sporo ludzi , ale akurat w zasiegu wzroku nie było nikogo. Wilka spotkałam
szczerze? jeste zachwycona, ze dzikid zwierzeta chca sie jeszcze w ogolr cca się rozmnażsc patrzac co się dzieje, jak kurcza sie lasy. Mam nadzieję ze wiecej ludzi pomysli jak ty i las beda mnoej wydeptane pdzdz ludzi a tym samym mniej zasyfione
> Hektar zasadzonych buków, to nie to samo co hektar dzikiego lasu z kilkudziesięcioma gatunkami drzew i poszycia. No widzisz. A 1012ja miała zasadzone buki, prawdopodobnie las gospodarczy, który właściciel wyciął i rozrósł się tam las pierwotny, który 1012ja nazywa z pogardą krzaczorami i
Tylko, ze Puszcza Karpacka nie powstała z celowych nasadzeń. To w dużej części las pierwotny, z unikalnym ekosystemem. Nawet tam gdzie wcześniej mieszkali ludzie, np. w Bieszczadach, opuszczone siedliska zarastały samoistnie. Hektar zasadzonych buków, to nie to samo co hektar dzikiego lasu z
Ty się nie śmiej . W lesie. Jak przez ułamek sekundy mijasz się z kimś i ten ktoś akurat zionie parcją wirusa. Tak, las bywa niebezpieczny,
triss_merigold6 napisała: > Hm... w Białowieży widziałam ambony w lesie. I tak sobie punkty obserwacyjne między drzewami stały? Cóż, Podlasie. Też mieszkam blisko lasu, bywam w różnych lasach, a nigdy nie widziałem ambony, która stałaby inaczej, niż z widokiem na otwartą przestrzeń
Ale potrafią się wyżywić z zasobów nieregulowanego lasu, ograniczyć populację do optymalnej z racji zajmowanego obszaru. Zaraz napiszesz, że myśliwi tylko bronią plonów i ludzkich siedzib, a zabijają z odraża i z poczucia obowiązku.
"Ja nzam małe dziecko chowane jak w jaskini. Nie pojadą do okolicznego lasu na spacer" Przypomnę miłośnikom przyrody, ze cieszyć się spacerami po lesie możecie wyłącznie dzięki temu, ze większości to nie interesuje. Gdyby każdy spacerował po lesie, to mielibyście tłok, wrzask i dewastację, bo
Ja nzam małe dziecko chowane jak w jaskini. Nie pojadą do okolicznego lasu na spacer ( mieszkamy niecały km od pięknego lasy, mieszkają tu 10 lat nigdy nie byli), dzieciak 4 letni nigdy nie jadł poza domem ( no czasami wyjątkowo u babci ale jest gadanie na tydzien przed ze bedzie okropne), nie
"nawet jak nie umrzemy to jest to upierdliwe - wszyscy znajomi, ktorzy sie rozchorowali dlugo dochodzili do siebie, pozniej po kolei choruja kolejni domownicy, min 2 miesiace wyjete z zycia, kwarantanny, testy itp. No dziekuje, wyjde na spacer do lasu zamiast na silownie" Przecież w lesie spotkasz
nawet jak nie umrzemy to jest to upierdliwe - wszyscy znajomi, ktorzy sie rozchorowali dlugo dochodzili do siebie, pozniej po kolei choruja kolejni domownicy, min 2 miesiace wyjete z zycia, kwarantanny, testy itp. No dziekuje, wyjde na spacer do lasu zamiast na silownie.