się to w coś więcej, Marysia zasługuje na szczęście i miłość.” „W końcu coś się zadzieje w życiu Marysi (…). Panie reżyserze - proszę dbać o obsadę, która jest od pierwszego odcinka. A my, widzowie to docenimy, bo są z nami od zawsze - jak taka nasza mała rodzina.” „Marysia zasługuje na bardzo dużo
. Nie została przyjęta. A ja nie robiłam wojny bo nieruchomość mamy do niczego mi nie była potrzebna, miałam swoje życie i plan na sytuację "w razie W". Ja się wtedy jeszcze czułam zdrowotnie ok, zjazd kardio nastąpił potem, a teraz to czasami mnie nachodzi myśl, że ja zejdę z tego świata pierwsza
go zabiłam. Za każdym razem gdy badałam się w domu sprzętem do KTG, to czułam jednocześnie radość, że dziecko żyje, i frustrację, że umrze. Po porodzie miałam wyrzuty sumienia z powodu tych wszystkich emocji, niepewności, zwątpienia. Mąż miał rację – gdybym usunęła ciążę, to chyba bym zwariowała.„
Cóż. Powinna do matki przyjechać. Nie przyjechała, podjęła złą decyzję. Zdarza się. I mierzy się z wyrzutami sumienia. Więc teraz niech podejmie dobrą decyzję i pójdzie na terapię. Co stoi na przeszkodzie? Praca?
utrzymania. Mogę zgodzić się z tym, że nie wiemy, kto z mieszkających obok nas został skazany za kradzież. Bo on najczęściej odsiedział wyrok, odbył karę. Po jej zakończeniu warto mu dać szansę na normalne życie. W przypadku multirecydywistów, nawet złodziei, mam już odmienne zdanie. Skoro ktoś odrzuca
zalatwić, czy to w ochronie zdrowia, czy to w urzędzie, czy nawet w sądzie, trzeba się ostro nachodzić - i przede wszystkim ostro NAŚCIEMNIAĆ! Bez tego ani rusz, a przecież chodzi o nasze życie, zdrowie, mienie! Jak nie umiesz się bić o swoje, to każdy bezduszny urzędnik (a jest takich teraz jakieś 99
nadziei, lepiej nie będzie, matka z ojcem nie żyją i nie zmartwychwstaną. Matka na szczęście miała jeszcze inne dzieci. Życzyć można tylko mężowi, żeby potrafił zająć się córką, i nie marnował swojego życia na ciebie, bo będzie tylko gorzej.
trzeba to zaznaczyć, że dalszy ciąg odbywał się już w trybie życia po życiu, i nie odczuwałem najmniejszych wyrzutów sumienia, ni wstydu, ni odpowiedzialności, świadom tylko konsekwencji karnych, postanowiłem nie uciekać na Alaskę czy Syberię, bo akurat nawet Sean Penn zrobił o tym film, i bujałem
sto lat sto lat, pani Różo, a co jeszcze stara purwo osiagnęłaś oprócz bycia wnuczką premiera taki cyrk na własnym podwórku, i jesteś z siebie dumna? Jak suchy szloch w tę dżdżystą noc Jak winny li niewinny sumienia wyrzut Że się żyje gdy umarło tylu
doskwiera bo widocznie mam wyrzuty sumienia, czyli musiałam się ich pozbyć ze swojego życia, że jestem zajadła i bezwzględna, chyba w tym uśmiercaniu wszystkich dookoła. :-) Nie rozumiem więc za bardzo twoich pretensji do mnie. Od teraz będę pisała do ciebie tak, jak ty piszesz do mnie. To chyba uczciwe.
nie wiem co Cię tak wkurza z tego powodu. Wyrzuty sumienia? Nic mnie wkurza. Zwracam ci uwagę, że manipulujesz, bo w kółko piszesz o tym, że to rodzina chce kogoś uśmiercić i że każdy chory na pewno chce żyć. Oba twierdzenia są nieprawdą. I to ty powinnaś mieć wyrzuty sumienia, że nie chcesz
- nigdy się nie spotkały i nie zbliżyły do siebie. Nie sugeruję bynajmniej, że mieli ze mieli ze sobą romans! Co to, to nie! Beata Kempa („krępą-klempą” zwana) znana jest ze swojego ascetycznego trybu życia, głębokiej religijności i wierności wartościom chrześcijańskim oraz rodzinnym! No i bardzo dba o