Dostępność zależy, jak w pobliskim przedszkolu coś szaleje, to 3-4 dni max, zazwyczaj 1-2dni. Diagnostycznie nie choruję raczej na nic, co wymagałoby wyżyn wiedzy internistycznej. Za to bez problemu dostaję skierowania, jeśli ich potrzebuję.
... Po omacku, na ślepo, czasem głupio... W czasach Tuska rodzilam dzieci, kształciłam się, podejmowałam pierwszą pracę! Wtedy też przemierzałam korytarze szpitalne, bo mój tata chorował na raka! Odwiedzałam urzędy. Studiowałam. Za Tuska dostałam pierwsze socjalne stypendium na studiach! Dwa tysiące
zdumieniem przyjęli ostatnio niektórzy w sąsiednim wątku. Dopóki nie poszłam do zerówki to była po prostu bieda, bo tak chorowałam że nie było opcji przedszkola, mama na wychowawczym, a z pensji ojca starczało tak średnio. Zresztą później też było bardzo skromnie. Pokaż mi palcem to uprzywilejowanie. Może
wielopokoleniowa, to nikt nie ma typowych problemów związanych z macierzyń > stwem. Zawsze się znajdzie ktoś, komu dziecko się wetknie, na dzień, albo na ca > łe wakacje. Fajne w ogóle te dzieci takie, bezobjawowe, prawie jak konie Floriana. Ostatnimi które na cokolwiek chorowały były Pyziakowny
się pisze. Razem z ojcem nie stronili też od suplementów, więc mój brat codziennie jadł Rozumniaki, sławetny Vibovit (nie wiem tylko, czy na sucho, czy też na mokro) i pewnie jeszcze wiele innych. Cud, że od tego nie chorował. Zresztą, po to Wałęsa skakał przez płot, by media zaroiły się od reklam
Zapomniałam napisać, że bardzo wcześnie nauczyłam się czytać. Kiedy dzieci w przedszkolu nie znały jeszcze literek, ja już dawno biegle czytałam, co zawsze wspomina moja przedszkolanka, która do tej pory mnie kojarzy i zaczepia na ulicy. Rzadko kupowałam dziecięce/młodzieżowe gazety (tylko wtedy
rano albo zebranie w szkole o 15. Odpracuje się innym razem. Szkoły i przedszkola mamy tuż obok, nie trzeba nigdzie dojeżdżać. Na zajęcia dodatkowe dzieci docierają same, bo to wszystko jest tak blisko, że bez problemu dojadą na rowerach. Podobnie sklepy, lekarze, najważniejsze punkty. Ze względu na
, gdzie by trzeba było drugi samochód kupić i utrzymać, dzieci gdzieś pozawozić do przedszkoli czy żłobków, potem zdążyć do tych przedszkoli po pracy (w znanej mi wsi przedszkole jest czynne do 15), jeszcze w to wszystko wmontować zakupy, pranie, sprzątanie, kury ogarnąć, to jej się odechciewa, bo jak
I niby w przeszkolu masowo choruja na grype? W przedszkolach najczęściej dzieci chorują na: 1. Infekcje wirusowe układu oddechowego Parainfluenza – typowe przeziębienia z kaszlem, katarem, czasem gorączką RSV (syncytialny wirus oddechowy) – może dawać kaszel i gorączkę, czasem zapalenie
Moja najbliższa okolica jakość nie ma „po 2 przedszkoli autystycznych”. 🤷♀️ Może żyjesz w jakimś ekstremalnie szkodliwym środowisku - chorujesz, masz długotrwałe niewyjaśnione stany podgorączkowe, dzieci w okolicy rodzą się z poważnymi zaburzeniami intelektualnymi, uniemożliwiającymi egzystencję
No ale ja mam wyniki b.dobre. Odpornośc mi poleciała jak dzieci były małe, ja chorowałam wiecej niż moje 3latki w przedszkolu. Teraz od 3 lat prawie nie choruję. Taka reakcja z opóźnionym zapłonem? Poza tym ja nie mam tych myśli ciągle. Skoczyłam do wody z wysokiego pomostu i przeszło. Mam wrażenie