Haha, rzeczywiście :) (choć nie mam pewności, czy dwudziestolatka by to włożyła). Z kolei mąż ma na sobie sneakersy, więc przynajmniej może to jakieś nieoficjalne wyjście.
Tak, mogą się podobać. Tylko do łysych nie umiem się przekonać, że ładne, choć na pewno bym kochała, bo kot to kot. -- Bergamotka o mnie: Och jaka klasa u pani redaktor. Nie kazdy wychodzi za mąż po 40-tce i musi oznajmić to całemu światu że "każda potwora znajdzie swego amatora".
Mieszkając w bloku znalazłam kotki zawiązane w torbie na smieci. Maluchy. Jeden przeżył, reszta się udusiła. MOj pierwszy kot. Jak zamieszkałam z mężem to tesciom ktoś przez płot przerzucił kota. Totalnie się z psem niedogadywał wiec wylądował u nas. Kolejnego znalazłam w krzakach ( maluch, mamę
Jesuuu, idź już wstąp do tej Konfy i przestań smęcić. -- volta2 napisała: > z litości mogę ci własnego męże podesłać, on wiecznie napalony, a przy okazji zawsze dobrze płaci za usługi.
>Nie przypominam sobie abym miała cennik za loda itp ale już "kolczyki" chetnie przytulisz, za udana noc... Dla mnie to ohydne raczej... Ale nie chce oceniać kobiet, którym to się podoba. Mnie nie, absolutnie i nigdy. Czułabym sie jak dziwka. Ale to ja.
Czyli wszystko ze mną raczej w porządku z tego co widzę... ja myślę że partner też użył zbyt mocnego słowa manipulacja, bardziej chodziło mu o kokieterie, takie troche wykorzystywanie swojego uroku, niekoniecznie działając na niekorzyść partnera. Przykładowo, podobają mi się kolczyki. Kobieta ktora
czy kupując ubrania kierujecie się zdaniem partnera? np. przymierzacie spódnicę ze wzorem w panterkę, spódnica dobrze leży, wam się podoba. Partner mówi: nie lubię takiego wzoru, nie podoba mi się. Kupujecie czy nie? Drugi przykład. Parterowi podobają się jasne blondynki, więc rozjaśniacie włosy
zewnątrz. Ja po prostu na pierwszy rzut oka wiem czy mi się podoba czy nie. Jak mi się podoba, to mi się podoba i nawet jak komuś się nie podoba to moje zdanie jest ważniejsze. Jak mi się nie podoba: patrz wyżej. Na zakupy chodzę sama. Chłop wie z kim ma do czynienia i raczej niewiele go już jest w
przymrozki napisała: > Patrycja z mężem kupują wielkie nieruchomości inwestycyjne tylko po to, żeby ni > e kupił ich Niemiec (a w korzystniejszej dla nich interpretacji, po to, żeby ni > e mieć zbyt blisko potencjalnie uciążliwego sąsiada). Ta ziemia mogła wszak kos > ztować
Co w związku z tym, że są kościółkowe diggerki ? No tak są i takie samce im się podobają. I takie kobiety wybierają konfusie. Pytanie było jaki powinien być mój partner i czy wykształecenie jest dla mnie ważne, no jest ale nie najważniejsze, ważniejszy jest światopogląd, piszę tylko o sobie. Tym
Rodzina. Oni i ex mąż nadal są powinowatymi czy jej się to podoba czy nie. To dorośli ludzie, chcą mieć kontakty że sobą, ich prawo.
A czy to ematka twierdzi że wygląd nie ma znaczenia? Liczy się tylko mizoginia... -- feel_good_inc napisał: > A ty biedaku dalej wierzysz w to, co ebabcie piszą. > Mizogonem jest ten, kto się babie nie podoba. Jak się babie podoba, to jest sil > ny i męski.
Ale on nie ma powodów żeby udawać. Zresztą nie chodzi tylko o kobiety. Ten sam problem jest z kumplami czy szwagrem. -- feel_good_inc napisał: > A ty biedaku dalej wierzysz w to, co ebabcie piszą. > Mizogonem jest ten, kto się babie nie podoba. Jak się babie podoba, to jest sil
makijaż. Na szczęscie mam taki typ urody, że w sumie go nie potrzebuję. Ciemna oprawa oczu, śniada cera, etc. Od wielu lat mam tę sama fryzurę. I na co dzień włosy spinam w kok, bo mnie denerwują rozpuszczone. I mój mąż NIGDY w życiu nie rzucił żadnej uwagi na temat mojego wyglądu czy wagi. A mógłby